Co i kogo denerwuje

  • Blogi
  • Felietony
  • Aktualności
MIrosław Wacławski / 09.09.2015 / Komentarze
Nasze życie to ciąg różnych zdarzeń. Pozytywnych i negatywnych. Jedne cieszą inne smucą, jedne przynoszą zadowolenie, inne denerwują, jedne są bardzo ważne, inne to drobiazgi. Dzisiaj o takich drobiazgach, które jednak potrafią poważnie denerwować.
Mysia Wyspa to sztandarowy produkt Szczecinka. Produkt który nie tylko się przyjął, ale w znaczący sposób zrewolucjonizował dotychczasowy sposób odpoczynku nad jeziorem. Ja z różnych przyczyn z tego produktu korzystać w pełni nie mogę.
 
Na Mysią Wyspę wybrały się natomiast moje wnuki. Sierpień był wyjątkowo upalny. I co się okazało gdy już dotarli do Mysiej Wyspy? Żeby napić się wody jak jej nie zabrało się ze sobą, trzeba czekać do godziny 12:00, bo dopiero wtedy otwierany jest bar. Sam obiekt czynny jest od rana, ale gastronomia ma widać inne prawa. Gdy słońce zaczęło doskwierać i próbowano schronić się pod wiatę nieczynnego baru, to pojawił się smutny pan, nakazując natychmiast opuścić to miejsce gdyż służy ono jedynie do konsumpcji (sic!). Chciałoby się zapytać czego- wiaty? Ale pan przedstawił się jako pilnujący i dbający o obiekt, gdy jednocześnie w koło roiło się nie tylko od niedopałków papierosów.
 
Rozumiem że to nie miasto prowadzi bar. Czy nie można jednak w SIWZ do następnego przetargu zawrzeć klauzuli, że wygrywający przetarg zobowiązany jest prowadzić działalność w określonych godzinach, sensownych także dla bywalców Mysiej Wyspy.
Nie jest to duży problem ale przyznacie jednak Państwo, że denerwujący.
 
Główne ulice w Szczecinku mamy we wzorowym stanie. Przyjezdni takiego stanu nam naprawdę zazdroszczą. Ale nie dotyczy to ulicy Kościuszki. Nie mówię tu o odcinku jeszcze nie wyremontowanym ale o tym, na którym w 2013r. i 2014r. położono nowy asfalt. Tak się składa, że tą drogą jeżdżę co najmniej czterokrotnie każdego dnia. Slalom między studzienkami posadowionymi kilka centymetrów niżej od poziomu asfaltu, to codzienność. Kto to odebrał i uznał za prawidłowo wykonane, nie potrafię  zrozumieć. Starania o wyrównanie nawierzchni nie przyniosły także pożądanego rezultatu.
 
Wiem że nie jest to droga miasta, ale powiatowa. Czy to coś jednak zmienia w sposobie jej użytkowania. Czy przyjezdni korzystający np. z usług hotelu Viki będą czuli się lepiej jak usłyszą, że jechali drogą  powiatową. Im jak i innym użytkownikom, ta ulica kojarzy się z miastem. A swoją drogą to kuriozalne są ustalenia powodujące, iż w jednej miejscowości jest kilku właścicieli drogi.
Ten sam odcinek drogi i jego przedłużenie do samej dzielnicy Trzesieka, wyłączony jest z ruchu dla rowerzystów. Wynika to z faktu, że obok jezdni wybudowana jest ścieżka rowerowa. Ścieżka jest dla rowerzystów ale nie dla panów, którzy ubierając się w stroje kolarskie potrafią szeroką ławą jechać ulicą, za nic mając miejscowe znaki  drogowe zakazu jazdy rowerem. W ostatnim okresie panowie ograniczyli grupowe przejazdy, ale pojedynczy wyczynowcy nadal skutecznie blokują jezdnię łamiąc przepisy. Może jedna ze służb postarałaby się o egzekwowanie prawa na tym odcinku drogi.
 
A jak już jesteśmy przy łamaniu przepisów, to taka ogólniejsza refleksja. Od 1 stycznia 2016r. straż miejska (gminna) utraci prawo do posługiwania się fotoradarem. Nie  potrafię zrozumieć intencji ustawodawcy i radości środków masowego przekazu. Jeżeli  prześledzimy statystyki to okaże się, że większość wypadków drogowych spowodowana jest nie jazdą w stanie nietrzeźwości, ale nadmierną prędkością. Zwróćcie Państwo uwagę, jak są komentowane wypadki ze skutkiem śmiertelnym. Tam gdzie kierowca był trzeźwy,  poprzestaje się na krótkim komentarzu ze stwierdzeniem- kierujący pojazdem był trzeźwy. Tak  gdzie kierujący był pod wpływem alkoholu, dołącza się nagranie z miejsca wypadku, zatrzymania kierowcy itp. tak, jakby śmierć uczestników wypadku i tragedia z nią związana była inna. A przecież kierowca który na trzeźwo, świadomie rozwija prowadzonym pojazdem prędkość przekraczając dozwolony próg i traci na skutek tej prędkości panowanie nad pojazdem lub nie zdąży wyhamować przed przeszkodą, także popełnia przestępstwo. 
 
Do dziś pamiętam kobietę, która przyszła do mnie skarżąc się na męża znęcającego się nad rodziną. Na końcu powiedziała znamienne zdanie „ i wie pan on to robi po trzeźwemu, to już jest sadysta”. Alkohol jest wprawdzie okolicznością zawsze obciążającą, ale stan trzeźwości nie jest okolicznością  łagodzącą.
 
Tymczasem my w świetle prawa  godzimy się na to, by nie kontrolować w sposób wystarczający zasad przestrzegania  prędkości. Pamiętajmy że to nie straż miejsca ustala reguły, gdzie obowiązują zasady ograniczenia prędkości i w jakich granicach, straż te zasady jedynie egzekwuje. Dlatego też nigdy nie zrozumiem tych którzy uważają, że fotoradary to zło, które należy piętnować. Nie zrozumiem też tych którzy maja pretensje, że fotoradar jest ukryty. Ograniczać bowiem prędkość powinniśmy nie dlatego że jest fotoradar tylko dlatego, że takie są przepisy.
 
Zdjęcia: 
www.suggestkeyword.com