Dwie dziewczyny szły brzegiem morza, aż trafiły na coś, czego nikt by się nie spodziewał

  • Blogi
  • Felietony
Paweł Adamowski / 15.07.2015 / Komentarze
Ta zagadkowa dziura znajduje się na nadbrzeżu nieopodal duńskiego miasta Aarhus. Zakryta szybą, sięga daleko w głąb ziemi, a jej brzegi zapełniają książki.
Dzieło wykonała szwedzka artystka Susanna Hesselberg, której twórczość porusza obszary relacji między naturą a ludźmi. Efekt jej pracy budzi zaskoczenie przechodniów, a tytuł – „Gdy mój ojciec umarł, to było jakby cała biblioteka została doszczętnie spalona” – nadaje rzeźbie bardzo emocjonalny wymiar. To nawiązanie do piosenki autorstwa Laurie Anderson i faktu, że gdy odchodzi człowiek, wraz z nim ginie cała wiedza, której był powiernikiem.
 
Instalacja przestaje być tylko ciekawostką, a bardziej wyrazem bezdennej rozpaczy po utracie bliskiej osoby. Jak jednak twierdzi Hesselberg, praca nie ma związku z jej życiem osobistym i przede wszystkim jest interpretacją wersu z piosenki.
 
Możesz popatrzeć na książki, ale ich grzbiety ułożone są w taki sposób, że nie da się dostrzec tytułów.
 
 
Pancerna szyba zabezpiecza przed wpadnięciem do środka i odgradza książki od  oczu ciekawskich.
 
 
Instalacja sprawia wrażenie, jakby nie miała końca.
 
 
 
Tak ułożone książki tworzą strukturę abstrakcyjnego obrazu.
 
 
Hesselberg do swojej pracy wykorzystała ponad 3 tysiące książek, połączonych klejem i następnie włożonych pod ziemię. Do uzyskania wrażenia głębi artystka nie zastosowała luster, wszystko jest efektem ciężkiej pracy. „Każda książka to osobna historia, zamknięte uniwersum czasu i przestrzeni między dwoma stronami okładki” – twierdzi, pozostawiając każdemu prawo do własnej interpretacji całości.
 
 
Źródło: susannahesselberg.com