Lekarze

  • Blogi
  • Felietony
Jerzy Hardie-Douglas / 10.07.2015 / Komentarze
W piątkowym „Dzienniku Gazecie Prawnej” (DGP) ciekawy artykuł. „Exodus lekarzy”.
Od wejścia Polski do UE z Polski wyjechało 11,4 tys. lekarzy. Znaleźli pracę w Skandynawii, Wielkiej Brytanii, Francji w Niemczech i innych krajach „starej Europy”. Taka liczba uciekającego za granicę najlepiej wykształconego personelu medycznego, powoduje olbrzymią dziurę w naszym systemie opieki zdrowotnej. Dziurę, jaką za chwile będzie nadzwyczaj trudno zasypać. A tendencja do opuszczania Polski pogłębia się. Przeprowadzone ankietowanie wskazuje, że w grupie do 35rż, wyjazd planuje 43% lekarzy.
 
Wcześniej medyków powstrzymywała przed wyjazdem bariera językowa. Dziś, szczególnie dla młodych, tej bariery nie ma.  Polskę opuszczają przede wszystkim młodzi specjaliści. Ludzie, którzy po studiach zrobili specjalizację i są dla systemu opieki zdrowotnej krajów zachodu bardzo łakomym kąskiem. A ssanie tego rynku jest ogromne. Jak podaje DGP, tylko w samej Wielkiej Brytanii, zapotrzebowanie na lekarzy do 2050r podwoi się! 
 
W artykule przeprowadzane są wywiady z kilkoma lekarzami, którzy znaleźli pracę w różnych krajach europejskich. Wszędzie (może poza jednym przypadkiem lekarki zatrudnionej w Paryżu) podkreśla się znacznie wyższe zarobki przy znacznie mniejszym obciążeniu pracą. Jednak lekarze, którzy wyemigrowali z Polski, prawie jak jeden mąż podkreślają też inne powody wyjazdu. Można je podsumować jako narastającą frustrację. Agresja pacjentów, ciągłe zmiany wymagań i restrykcyjność monopolisty NFZ, wieczne niezadowolenie personelu, przepracowanie, biurokracja zmuszająca lekarzy do poświęcania olbrzymiej części czasu pracy na wypełnianie różnych dokumentacji, brak możliwości leczenia wszystkimi dostępnymi lekami. 
 
Artykuł ciekawy i potrzebny. Osobiście obserwuję w ostatnich latach, jak odgrywające coraz większą rolę media, robią z lekarzy worek do bicia. Ciągłe, bardzo nierzetelne  pokazywanie środowiska lekarskiego jako grupy lekceważących pacjentów obiboków, różne „dziennikarskie śledztwa” wskazujące na domniemane zawinienia lekarzy, powodują coraz to gorsze  nastawienie społeczeństwa do tej grupy zawodowej. Ta nagonka zaczęła się za rządów PiS, kiedy to ówczesny min. Ziobro postawił sobie za punkt honoru pokazanie lekarzy, jako środowiska skorumpowanych łapówkarzy. 
 
Rzadko pojawiają się informacje o trudach sześcioletnich studiów, wyrzeczeniach związanych ze zdobywaniem przez czasami kilkanaście lat specjalistycznego wykształcenia. Rzadko mówi się o tym, że lekarze pracują po 70-100 godzin tygodniowo. Za to chętnie podkreśla się ich „wysokie” zarobki. Jeśli coś się w tej materii nie zmieni, za chwilę jakość świadczeń zdrowotnych w Polsce znacznie pogorszy się. Powstała niezwykle niebezpieczna luka pokoleniowa. Jest zbyt mało lekarzy w średnim wieku. Są starzy (tacy jak ja) i młodzi zdobywający wykształcenie i myślący już o wyjeździe. Ci w wieku średnim, najwartościowszy są, ale w Anglii, Norwegii, Szwecji czy w Niemczech. 
 
Podniesienie z dnia na dzień uposażenia lekarzy w Polsce i wyrównanie ich zarobków z tymi za Odra i Nysą jest niemożliwe, co nie znaczy, że nie należy nad tym pracować. Jednak wiele innych, wspomnianych mankamentów pracy, można poprawić.
 
Problemy o których piszę, dotykają wszystkich ośrodków leczniczych, ale głównie szpitali. W Szczecineckim szpitalu jest nie inaczej. Problem braku lekarzy na SORze, czy anestezjologów zaczyna być coraz bardziej odczuwalny. Zbyt mała liczba lekarzy „na rynku” powoduje pokusę coraz to nowych roszczeń i windowania zarobków. Szczególnie widoczne jest to w specjalnościach, w których popyt i podaż najbardziej rozjeżdżają się. To właśnie casus anestezjologów. Roszczenia płacowe tych ostatnich mogą doprowadzić do gwałtownego pogorszenia się kondycji finansowej szpitala. To bardzo niepokojący scenariusz, bowiem od lat pracujemy nad stworzeniem w Szczecinku silnego i co chciałbym z całą stanowczością podkreślić, stabilnego ośrodka specjalistycznego leczenia stacjonarnego. Osobiście uważam, że lepiej pracować na nieco niższych stawkach w niezagrożonym i ciągle modernizującym się  szpitalu, niż wymusić na rok czy dwa podwyżki, by potem obserwować upadek i zadłużanie się lecznicy. Może po prostu, zbyt rzadko rozmawiamy o tym z lekarzami?
 
Nie poruszałem tu problemu pielęgniarek. Próba poprawienia ich bytu jest już tematem zabiegów rządu. Należy trzymać za nie kciuki, bo ucieczka od zawodu źle opłacanych pielęgniarek, stanie się  zapewne w niedługiej perspektywie jeszcze większym problemem niż exodus lekarzy. 
 

przyp. red. 
zdj.: Scrubs Hoży doktorzy(2001-2010) serial TV
 
scrubs {rzeczownik} -strój chirurga {m.} [med.]