Proszę mnie nie uszczęśliwiać

  • Blogi
  • Felietony
MIrosław Wacławski / 06.06.2016 / Komentarze
Felieton mecenasa Mirosława Wacławskiego

Dobra władza to taka, której nie widać. To taka władza, która nie mówi mi jak mam żyć i co dla mnie jest dobre a co złe. To władza, która za mnie nie decyduje. Dobra władza ma stwarzać warunki do tego, byśmy mogli godnie żyć, a jedynie od nas będzie zależało, czy te warunki wykorzystamy, czy też nie.

Można to przyrównać do pracy dobrego kelnera, który dba, by wszystko było na stole, ale który nie przeszkadza nam w jedzeniu. Można to też przyrównać do pracy sędziego piłkarskiego, który nie przeszkadza zawodnikom grać, a wkracza tylko wtedy, gdy to jest konieczne i który nie stara się być głównym aktorem widowiska. Dobra władza nie mówi nam, że jest dobra i sama tak się nie nazywa. To ci, co z niej korzystają, mają ocenić i określić, jaka ona jest.

Dobra władza nie dzieli, ale jednoczy.

To tyle o dobrej władzy.

No to popatrzmy, jak działa nasza obecna władza. Motorem jej działania jest ciągłe szukanie wroga. Musi być on zdefiniowany, co stwarza podstawę do podejmowania regulacji, która pozwala zwalczać przeciwnika. Podkreślam - zwalczać przeciwnika.

Obecni rządzący nie mówią: wszyscy żyjcie tak, jak uważacie to za stosowne - lecz mówią: macie żyć według naszych reguł i zasad, bo to jest dla was najlepsze.

By wytłumaczyć taki model działania, wskazuje się na potencjalnych wrogów czy też zagrożenia. Ten wróg wybrany jest nie dowolnie, ale z określonego klucza. Atak na sędziów nie jest czyniony tak sobie, lecz ma swoje uzasadnione podłoże. Zniewolenie sędziów to pierwszy krok do spowodowania utraty kontroli przez społeczeństwo nad władzą.

To rządzący będą wtedy dowolnie decydowali, co jest złe, a co dobre, co wolno, a czego nie. Temu między innymi służyło połączenie stanowiska Ministra Sprawiedliwości z Prokuratorem Generalnym.

W tej chwili Prokurator Generalny, jako polityk, przy zmienionej ustawie o prokuraturze, może decydować o tym, jakie postępowania należy wszczynać, a jakie nie, jak i wpływać na sposób ich prowadzenia i zakończenia.

Na chwilę obecną Prokurator Generalny może polecić, by postępowanie karne zostało zakończone wniesieniem aktu oskarżenia, nawet wbrew ustaleniom materiału dowodowego i wbrew logice.

Jedyna obawa to taka, że sąd rozprawi się z takim aktem oskarżenia i sprawa skończy się blamażem. Ale gdy sędziowie będą też podporządkowani, to takie ryzyko maleje.

Może wprawdzie znaleźć się sędzia, który nie ulegnie presji, ale wtedy będzie można go odwołać lub w ostateczności zwrócić się do projektowanej obecnie Izby Ludowej, która uzna, że wyrok jest niesprawiedliwy i go zmieni.

To jest jawna dyktatura.

By usprawiedliwić swoje działania rządzący tłumaczą, iż wszelkie zmiany i nowe regulacje mają służyć naszemu dobru. Przecież sądy mają niskie zaufanie społeczne, sędziowie to wyalienowani ze społeczeństwa osobnicy, którzy mają ludzi na sali rozpraw za nic i którzy dbają tylko o swoje dobro i dobro swojej korporacji.

Obrażać inną grupę społeczną jest łatwo. Proszę jednak pamiętać, że sąd nie jest po to tylko, by się podobać innym. Sąd ma być sprawiedliwy.

Poczucie sprawiedliwości budowane jest nie tylko przez sam wymiar sprawiedliwości, ale głównie przez rządzących. To oni tworzą prawo, które sąd jedynie stosuje. Jeżeli natomiast rządzący deprecjonują sądy, to należy zastanowić się dlaczego to czynią. Czy w imię dobra ogółu, czy w imię swych koniunkturalnych celów. Gdy wyrok, który zapada jest niekorzystny dla rządzących, to w imię swych racji politycznych, a nie prawnych twierdzą oni, że sądy są złe i czynią to publicznie.

Nie twierdzę, że sądy nie podlegają krytyce. Sam pracując wiele lat jako prawnik, mógłbym wskazać przykłady błędów sędziowskich i złej organizacji pracy wymiaru sprawiedliwości. Mógłbym wskazać takie błędy także w służbie zdrowia, w budownictwie, handlu, transporcie itp.itd. Błędy popełniają wszyscy i nie należy z tego tytułu wyciągać aż tak daleko idących wniosków.

Jeżeli rządzący mówi, że zmiany w sądownictwie są konieczne, gdyż zaufanie społeczne wobec tej kategorii jest niskie, to odpowiadam. Proszę porównać zaufanie do wymiaru sprawiedliwości z zaufaniem do rządu czy też sejmu. Nie słyszałem natomiast, by proponowano rozwiązać rząd czy sejm ze względu na fakt, iż mają te instytucje niskie zaufanie.

Ponadto należy pamiętać, że sąd to nie tylko sprawy karne, ale i cywilne, rodzinne oraz szereg innych. W sprawach cywilnych i rodzinnych z zasady wygrywa tylko jedna strona co powoduje, że 50% uczestników postępowania nie jest zadowolonych ze sposobu zakończenia sprawy. Te 50% może wylać swoje frustracje w negatywnych ocenach sądu. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, że sam wyrok jest słuszny.

Na szczęście w dużej części obowiązujących rozwiązań prawnych nie wymyślili obecnie rządzący - mam tu na myśli wszystkie opcje polityczne - ale rzymianie, jak i zostały one zaczerpnięte z kodeksu napoleońskiego i sądy orzekają w myśl tych zasad.

Mówienie więc, że prawo jest głupie czy niesprawiedliwe tylko dlatego, że przegrało się sprawę, jest nie na miejscu. Rozumiem rozgoryczenie przegrywającego, nie mogę jednak zrozumieć polityków, którzy na takich rozgoryczeniach chcą zbić swój kapitał polityczny.

Pamiętajcie Państwo „Duda pomoc”. W trakcie kampanii prezydenckiej co obiecywano? Gdzie jest obecnie ta pomoc prawna? Stworzono fikcję dla dużej grupy rozgoryczonych ludzi, którzy przeszli wszystkie instancje sądowe i przegrali, że będzie można skutecznie im pomóc. Teraz, gdy wybory zostały wygrane, można było się od nich odwrócić.

Prawo jest wartością trwałą, istniało, istnieje i będzie istniało. Przecież jednym z pierwszych kodeksów było 10 przykazań. Nie można więc prawa traktować instrumentalnie. Tak czynili tylko dyktatorzy. Nie można też dla własnych celów próbować manipulować prawem, tłumacząc to dobrem ogółu.

Mnie proszę w ten sposób nie uszczęśliwiać.

Foto: Sławomir Włodarczyk