Radny Andrzej Grobelny - Hipokryta czy Hipokrates?

  • Blogi
  • Felietony
Paweł Szycko / 25.04.2016 / Komentarze
Felieton dr Pawła Szycko

Radny Grobelny, który podczas ostatniego posiedzenia Rady Miasta w niewybredny sposób zarzucił burmistrzowi Jerzemu Hardie-Douglasowi branie łapówek, sam ma wiele na sumieniu, a za swoją nieobiektywność musiał kilka lat temu zapłacić utratą stanowiska. Warto tę historię przypomnieć.

Pięć lat temu dzisiejszy radny i od wielu lat praktykujący w naszym mieście okulista dr Andrzej Grobelny był urzędnikiem państwowym – Powiatowym Inspektorem Sanitarnym w Szczecinku. Odegrał wówczas niechlubną rolę, próbując na wszelkie sposoby zablokować uruchomienie Centrum Okulistyki i Chirurgii Oka Podimed Sp. z o.o.

Historia zaczyna się 20 września 2010 roku, kiedy to wystąpiłem do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Szczecinku z wnioskiem o wydanie opinii dla nowo utworzonego Centrum Okulistyki i Chirurgii Oka. Sześć tygodni później opinia nadal nie była wydana, co uniemożliwiało nam złożenie oferty na świadczenia w zakresie okulistyki i chirurgii oka w trwającym wówczas konkursie ofert w Narodowym Funduszu Zdrowia. 4 listopada wystąpiłem więc do profesora Mariana Sygita – ówczesnego Zachodniopomorskiego Państwowego Inspektora Sanitarnego w Szczecinie – z wnioskiem o wyłączenie dr A. Grobelnego z postępowania. Wniosek argumentowałem konfliktem interesów. Wskazywałem, że dr Grobelny prowadzi praktykę okulistyczną na terenie miasta oraz powiatu szczecineckiego i równocześnie współpracuje z innym ośrodkiem chirurgii oka działającym na terenie kraju. Postanowieniem Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Szczecinie A.Grobelny został wyłączony z udziału w postępowaniu opiniującym. Sprawa wydania opinii dotyczącej spełnienia wymagań sanitarno-epidemiologicznych naszego ośrodka okulistyki została przekazana do Koszalina, skąd, po przeprowadzeniu kontroli, otrzymaliśmy pozytywną decyzję. Złożyliśmy ofertę do NFZ, która została przyjęta.

Wydawałoby się, że wszystko zostało załatwione. Niestety nie dla Andrzeja Grobelnego.

Po odsunięciu od sprawy:

1. W godzinach poprzedzających kontrolę pracowników SANEPIDu z Koszalina, w bezpośredniej rozmowie z kontrolującymi przedstawiał argumenty przeciwko wydaniu pozytywnej decyzji, co w moim przekonaniu było wywieraniem presji na komisję, aby ta nie odebrała naszego ośrodka.

2. W trakcie trwania konkursu ofert w NFZ i po uzyskaniu przez Podimed pozytywnego postanowienia wydanego przez SANEPID w Koszalinie, telefonicznie, następnie pisemnie interweniował w NFZ, wskazując na nieprawidłowości, posługując się pieczęcią instytucji, której był dyrektorem.

3. Kwestionował kwalifikacje i uprawnienia rzeczoznawcy - autora opracowania technologicznego dotyczącego naszego ośrodka.

4. Chyba w akcie rozpaczy, napisał skargę do Głównego Inspektora Sanitarno-Epidemiologicznego w Warszawie.

Bezpośrednio z powodu tych działań dr Grobelny został, i słusznie, odwołany ze stanowiska. Ówczesna opozycja w mieście i powiecie, w dużym stopniu ci sami ludzie, co dzisiaj, z uporem godnym lepszej sprawy wzięli w obronę byłego dyrektora.

Całość obrazu dopełnia moje przypadkowe spotkanie z dr Grobelnym kilka miesięcy przed wspomnianymi wydarzeniami. Wyraził on wówczas zainteresowanie uczestnictwem w naszym przedsięwzięciu na warunkach finansowych, które wprawiły mnie w zdumienie.

Na początku, widząc obiekcje dr A.Grobelnego, sądziłem, że wynikają one z powodów jego oceny merytorycznej, do której miał prawo. Nie podejrzewałem go o złą wolę. Patronat nad naszym ośrodkiem objął prof. Józef Kałużny, jeden z bardziej znanych w Europie polskich okulistów, z którego książek wiele roczników studentów i lekarzy, w tym dr A. Grobelny uczyło się zawodu. Profesor nie miał żadnych problemów, aby swoim autorytetem pozytywie ocenić nasz ośrodek. Dodatkowo, chcąc rozwiać wątpliwości dyrektora naszego SANEPIDu, zleciłem opinię rzeczoznawcy, która również akceptowała proponowane rozwiązania funkcjonalne.

W trakcie rozmowy z dr Grobelnym sugerowałem, że jeżeli ma ciągle wątpliwości, powinien sam wyłączyć się z postępowania. Ja, będąc na jego miejscu, tak bym zrobił. Powiedziałbym: „Panie doktorze, nie mogę panu wydać postanowienia, ponieważ w moim przekonaniu myli się zarówno profesor, jak i rzeczoznawca. Akceptacja narażałaby pacjentów na niebezpieczeństwo utraty zdrowia. Ale mogę się mylić, niech oceni to inny urzędnik, z Koszalina, Drawska, Szczecina czy innego miasta”. Pan doktor jednak był tak związany z troską, że powstający ośrodek nie spełnia warunków sanitarno-epidemiologicznych i w związku z tym może to stwarzać zagrożenie dla pacjentów, że sam się nie wyłączył, a jak już został wyłączony, to nie przyjął tego do wiadomości i podejmował konkretne działania mające na celu uniemożliwienie rozpoczęcia działalności naszej okulistyki. Smaczku dodaje fakt, że zanim zaczął robić trudności z odbiorem sanitarnym Ośrodka Okulistyki, za sporą kwotę sam był gotów w nim pracować.

Jesienią minie 6 lat od chwili, kiedy PODIMED Sp. z o.o. utworzył Centrum Okulistyki i Chirurgii Oka w Szczecinku. Inwestycja ta pochłonęła blisko 7,5 miliona złotych. Obecnie w ośrodku zatrudnionych jest 12 osób, w tym 3 okulistów, dodatkowo, w niepełnym wymiarze, dwóch profesorów okulistyki. W sposób ciągły odbywają się konsultacje profesorskie trudnych pacjentów.  Wykonujemy wyjątkowo szeroki zakres usług, w tym operacje siatkówki. W okresie dotychczasowej działalności zoperowaliśmy blisko 3 tysiące chorych. Rocznie udzielamy blisko 6 tysięcy porad. 80% świadczeń odbywa się w ramach ubezpieczenia w NFZ. Większość chorych to osoby z naszego powiatu, ale od samego początku znacząca ilość pacjentów, i stale wzrastająca, to osoby spoza niego. Ośrodek nasz jest wyjątkowy na poziomie tzw. Polski powiatowej. Dysponujemy tym, co powinno charakteryzować nowoczesną medycynę - dobry personel oraz właściwe warunki lokalowo-sprzętowe. Przyczyniliśmy się do tego, że ranga naszego miasta, jako miejsca wykonywania usług zdrowotnych, znacznie wzrosła.  Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, aby nasi mieszkańcy nie mieli dostępu do nowoczesnej diagnostyki i leczenia okulistycznego na miejscu.

Przebieg ostatniej sesji Rady Miasta, na której radny Andrzej Grobelny poucza burmistrza Jerzego Hardie-Douglasa w zakresie uczciwości, wręcza mu plakat obywatela „Włapko”, sugerując jednoznacznie, że ten bierze łapówki spowodowało, że zdecydowałem zadać publiczne pytania: Czy historia sprzed ponad 5 lat nie jest, a raczej nie byłaby materiałem na program TVN „Blisko ludzi”? Czy radny Andrzej Grobelny powinien wypowiadać się w sprawie uczciwości kogokolwiek?

Niech każdy sam sobie odpowie.