SzLOT - plany, pomysły, wizje

  • Blogi
  • Felietony
Jakub Hardie-Douglas / 29.09.2016 / Komentarze
Felieton Jakuba Hardie-Douglasa

18 września w Jeleninie odbyła się msza święta w intencji zmarłego kilka tygodni temu Bogdana Sobowa. Mojego przyjaciela. Bo chyba po kilkuletniej znajomości tak śmiało mogę o nim powiedzieć. Niestety byłem poza Szczecinkiem i nie mogłem w tym wydarzeniu uczestniczyć. Znając jednak samego Bogdana pocieszam się, że się nie obrazi - rzadko, bowiem kiedykolwiek się na ludzi obrażał.

Ostatni raz z Bogdanem widziałem się kilka dni przed jego śmiercią. Odwiedziłem go w jego domu w Jeleninie. Mieszkał tam od kilku lat, dosyć skutecznie izolując się od nieżyczliwych mu osób, atmosfery niesprawiedliwej nagonki i niezrozumiałego ostracyzmu. To miejsce skutecznie go odbudowało psychicznie po niełatwym dla niego okresie. Wspólnie ze swoją partnerką Iwoną stworzyli w Jeleninie prawdziwy azyl. Miejsce ciche, kolorowe i niezwykle urokliwe.

Podczas naszej ostatniej rozmowy opowiedział mi jak się robi nawóz z pokrzyw. Abstrakcja, którą zapamiętam do końca życia. Ale właśnie tak zapamiętam Bogdana. Pogodny, wesoły hedonista kochający życie, opowiadający wesołe anegdoty. W ostatnich dniach swojego życia, choć skrajnie wyczerpany chorobą, imponował opanowaniem, godnością i stoickim wręcz spokojem. Pogodzony z czekającym go losem, nie lamentował. Wspominał swoje barwne życie. Życie pełne przygód, podróży i różnych wyborów, nie zawsze tych dobrych – wyborów, których nigdy nie żałował.

Taki był, nie kalkulował, nie analizował, brał życie w ciemno i żył jak chciał.

W swoich ostatnich dniach konstatował jedynie, że odchodzi z tego świata trochę za wcześnie, że jeszcze wiele chciałby zrobić, miał bowiem sporo planów i pomysłów. Bił od niego szczery entuzjazm, kiedy mówił o swoich nowych pomysłach na aktywizację lokalnej turystyki. W tej dziedzinie miał zawsze sporo do powiedzenia. Miał mnóstwo spostrzeżeń i refleksji, którymi zawsze chętnie się dzielił.

Myślę, że Bogdan zasłużył na miano pioniera szczecineckiej, współczesnej turystyki. Człowiek przełamujący schematy, myślący niesztampowo, ale jednocześnie na wskroś praktycznie. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Mogły być jedynie te nieopłacalne. Bo należy zaznaczyć, iż wyróżniającą go cechą było to, że na lokalną turystykę patrzył jak na przedsięwzięcie stricte biznesowe. Bogdan był pasjonatem-pozytywistą. Na końcu zawsze musiał być generowany pieniądz. Tak było, gdy pracował na własny rachunek – organizując wypoczynek w Szczecinku dla zorganizowanych grup turystów, prowadząc stadninę konną na Świątkach czy wynajmując jachty w Augustowie. Tak też było, gdy pracował w Szczecineckiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, angażując się w budowę wyciągu do nart wodnych. Produktu, który na lata wyróżnił Szczecinek spośród innych podobnych mu miast na mapie Polski.

Był wizjonerem, jednak paradoksalnie łączył tę cechę z pragmatycznością. Był indywidualnością, która podąża własnymi drogami. Robił to, co uważał za słuszne. Może brakowało mu pewnej systematyczności i kogoś, kto by dbał o ład administracyjny jego poczynań, ale był bezsprzecznie człowiekiem czynu. We wszystkim dostrzegał szanse.

Z Bogdanem często się spieraliśmy, mieliśmy odmienne zdanie. Ale zawsze były to konstruktywne dyskusje, gdzie każdy dokładnie wsłuchuje się w to, co mówi druga osoba. Dlatego tak go ceniłem.

W ostatnim czasie również zdarzyło nam się rozmawiać. Głównie o lokalnej turystyce i dotychczasowej działalności SzLOTu właśnie w tym kontekście.

Bogdan od wielu lat do funkcjonowania tej jednostki podchodził dość sceptycznie.  Uważał, że dryfuje w nieodpowiednim kierunku i że nie wykorzystuje optymalnie swojego potencjału, który z całą pewnością był znaczny. Nie ma jednak sensu wchodzić w szczegóły, a tym bardziej powoływać się na przemyślenia Bogdana, którego z nami już nie ma.

Wspominam Bogdana, ponieważ na dniach czeka nas dyskusja na temat przyszłości SzLOTu, którego Bogdan był jednym z ojców założycieli i chwała mu za to.

Nic nie trwa jednak wiecznie, Panta rhei…

Powstanie RCEE będącego budżetowaną przez Powiat publiczną jednostką oświatową spowodowało zaprzestanie finansowania działalności Academii Nautica, która to do tej pory była jednym z filarów struktur całego SzLOTu.

Brak finansowania Academii to oczywiste implikacje organizacyjno-finansowe w samym SzLOcie. Gdyby nie tak znaczne, wymuszone zmiany w strukturze SzLOTu, zapewne dalej funkcjonowałby on na obecnych zasadach.

Powiat słusznie jednak podjął decyzję, iż dotychczasowe zdania zlecone Academii Nautica przejmie RCEE. Powodów jest multum, temat na osobny felieton.

Teraz rodzi się jednak pytanie, co dalej będzie z tą jednostką, kiedy powiat zakręcił kurek z pieniędzmi?

To zasadne pytania, na które w najbliższym czasie musimy znaleźć rozsądne odpowiedzi.

Z całą pewnością ciężar odpowiedzialności za te decyzje muszą wziąć na siebie miasto oraz powiat. Są, bowiem najważniejszymi „udziałowcami” tej jednostki i największymi płatnikami na rzecz jej funkcjonowania - odpowiednio 400.000 PLN składki w przypadku miasta oraz 30.000 PLN przypadającej na powiat (nie licząc dotychczasowych, corocznych nakładów w postaci dotacji podmiotowej na Academię Nautica, która wynosiła blisko 360 000 PLN).

Powiat musi wspólnie z miastem dojść do porozumienia i zaproponować spójną wizję funkcjonowania zrewidowanego SzLOTu. Oba samorządy muszą mówić jednym głosem. Bowiem zarówno Szczecinek, jak i region potrzebują silnej, dobrze zarządzanej organizacji turystycznej.

Nie ulega wątpliwości, że pomimo zauważalnych, pozytywnych efektów dotychczasowej działalności SzLOTu na przestrzeni ostatnich lat, teraz musimy przewartościować myślenie o tej jednostce - o jej strukturze, modelu finansowania, ale przede wszystkim misji, celach i kompetencjach. Nowe okoliczności zmuszają nas do głębszej refleksji nad tym, czego tak naprawdę od niej oczekujemy?.

Pierwsze skutki planowanej reformy, a może bardziej restrukturyzacji placówki, są widoczne. W przyszłym roku wszystkie infrastrukturalne zadania SzLOTu zostaną przekazane do OSiRu. To właśnie OSiR będzie zarządzał plażami, stanicą wędkarską oraz wyciągiem. Zapewne przejmie też riksze i wypożyczalnie rowerów. Powiatowi został w ostatnim czasie zwrócony sprzęt pływający oraz inne składniki użyczonego mienia, które były wykorzystywane przez SzLOT i Academię Nautica na potrzeby prowadzenia zajęć. Teraz podobnie stanie się z majątkiem, który stanowi własność miasta - łodzie motorowe, kajaki, rowerki wodne, wyciąg do nart wodnych. Wszystko to wróci do miasta i zostanie przekazane dalej do OSiRu. To usystematyzuje w znaczący sposób kompetencje pomiędzy miejskimi agendami, które w moim przekonaniu zbyt często wchodziły sobie niepotrzebnie w drogę.

Pierwsze decyzje i propozycje dalszego funkcjonowania tej jednostki zapadną na najbliższym walnym zgromadzeniu członków SzLOT, które odbędzie się 6 października. Z całą pewnością docelowo należy zastanowić się nad zmianami w statusie, które ograniczą dotychczasowe prerogatywy SzLOTu w zakresie zarządzania infrastrukturą czy inwestycjami. Bowiem SzLOT ma być „miękką” agendą, której podstawowym celem powinno być kreowanie, a następnie - przy udziale SAPiKu - promowanie produktu turystycznego. To proste. Długoterminowo, wymiernym działaniem LOTu ma być większa liczba turystów. Nie możemy w najbliższych latach opierać całego potencjału turystycznego jedynie na wyciągu do nart wodnych. Wykorzystajmy w pełni wszystkie aktywa. Oferta musi być bardziej zróżnicowana i skuteczniej promowana. Należy wydłużyć sezon turystyczny i po okresie wakacyjnym „przeprofilować” na turystykę wędkarską i pozostałą turystykę kwalifikowaną. Miasto, powiat, gmina - wspólnie mamy mnóstwo atutów, które można i należy wykorzystać. Wyróżnijmy się.

Szczecinek ma szansę na to, aby stać się stolicą wędkarstwa śródlądowego w Polsce. To szansa na to, aby w Szczecinku i okolicach przyjezdni wydawali swoje pieniądze nie tylko w okresie od czerwca do września.

To wymaga współdziałania, rozbudowy infrastruktury, dobrego marketingu i doświadczonych ludzi z pasją, którzy na wędkarstwie i organizacji imprez wędkarskich „zjedli zęby”. Ludzi, którzy będą mieli doświadczenie w projektach europejskich, ludzi kreatywnych, którzy będą w stanie skutecznie wdrożyć u nas zaobserwowane w Europie praktyki zarządzania turystyką. 

Od zarządzających tą placówkę będziemy oczekiwać również zadbania o część przychodową. Nic nie stoi, bowiem na przeszkodzie, aby ruch turystyczny animować w obie strony. Organizacja zimowisk czy wędkarskich wyjazdów na norweskie fiordy dla ludzi z całej Polski to szansa, aby jednostka również zarabiała na swoje cele statutowe, tym bardziej, że SzLOT posiada niezbędne uprawnienia w tym zakresie.

To wymaga oczywiście nie tylko dobrej koordynacji i „chemii” z innymi miejsko-powiatowymi agendami, ale przede wszystkim dobrej, sprawnej współpracy z hotelarzami, restauratorami, wędkarzami, wszystkimi podmiotami, które w znacznym stopniu żyją z turystyki. Należy lepiej wsłuchiwać się w to, co mają do powiedzenia, jednocześnie przekonując do swoich pomysłów. Bez partnerstwa na tej płaszczyźnie nie będzie końcowego sukcesu. Należy wdrożyć spójny i czytelny model pakietowania oferty turystycznej dla osób chcących wypoczywać w Szczecinku. W takie pakiety musi, w zależności od jego konfiguracji i wybranego standardu, wchodzić wszystko – wejścia na basen, korzystanie z sal gimnastycznych, zakwaterowanie, wyżywienie, wejściówki na wyciąg, wejściówki do kina, spływy kajakowe, wejścia do RCEE, paintball, zwiedzanie bunkrów etc. Oczywiście to tylko przykłady, ale bez wątpienia musi powstać centralnie zarządzana, bogata turystyczna baza danych i spójny zintegrowany system sprzedaży oferty turystycznej. Wszystko w porozumieniu z najważniejszymi beneficjentami - lokalnym małym biznesem, który żyje z turystyki. SzLOT, w dużym skrócie, mógłby działać jak platforma pośrednictwa pomiędzy sprzedającymi a kupującymi.

Aby projekt SzLOT w nowej odsłonie miał sens i był wiarygodny, z całą pewnością to samorządy dalej powinny brać na siebie ciężar utrzymania tej jednostki. SzLOT powinien wykonywać swoje zadania w ujęciu subregionalnym, dlatego też zasadne jest, aby również Gmina Wiejska została członkiem SzLOTu. Gmina, której ostatnie działania, choćby te dotyczące infrastruktury turystycznej czy wędkarstwa, są absolutnie zbieżne z planami miasta, czy powiatu. Osiągniemy stabilny poziom finansowania, większą spójność terytorialną, ale przede wszystkim nie będziemy dublować zadań, które mogą być wykonywane efektywniej przez jedną jednostkę. 

Jakub Hardie-Douglas

Foto: Sławomir Włodarczyk