Teza

  • Blogi
  • Felietony
MIrosław Wacławski / 01.04.2016 / Komentarze
Felieton mecenasa Mirosława Wacławskiego

Dochodzenie czy też śledztwo, zgodnie z kodeksem postępowania karnego, zwie się postępowaniem przygotowawczym. Wykrycie sprawcy przestępstwa następuje poprzez realizację poszczególnych czynności procesowych. Aby czynności te zrealizowane zostały w sposób właściwy, w poważnych sprawach prowadzący je sporządza plan śledztwa czy też dochodzenia.

Właściwe opracowanie planu śledztwa odbywa się w ten sposób, że stawiamy sobie tezy i ustalamy czynności, które pozwolą na sprawdzenie, czy teza jest właściwa. Np. w przypadku znalezienia ludzkich zwłok stawiamy sobie tezy:

1 - zgon jest wynikiem samobójstwa
2 - zgon nastąpił w wyniku nieumyślnego spowodowania śmierci
3 - zgon nastąpił w wyniku zabójstwa

Każda z tez wymaga przeprowadzenia określonych czynności. I tak w przypadku badania samobójstwa słuchamy najbliższych zmarłego, jego przyjaciół pod kątem sprawdzenia, czy nie przechodził załamania nerwowego, nie przeżył zawodu miłosnego, nie prowadził działalności gospodarczej i nie zbankrutował itp.

Każda z tez wymaga szczegółowego sprawdzenia, co w rezultacie może pozwolić na wyjaśnienie sprawy.

Nigdy, ale to przenigdy nie stawiamy tylko jednej tezy, bo nie miałoby to nic wspólnego z rzetelnym usiłowaniem wyjaśnienia sprawy.

Dlaczego o tym piszę i tak wiele poświęciłem temu miejsca? Bo obejrzałem program „Blisko Ludzi”.

Art. 12 ustawy prawo prasowe zobowiązuje dziennikarza do zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzanie zgodności z prawdą uzyskanych wiadomości.

Każdy z oglądających program mógł go odebrać odmiennie. To leży już w sferze własnych ocen. Natomiast tak prowadzącemu, jak i osobie przygotowującej materiał, który posłużył jako kanwa programu, takich ocen przed jego zakończeniem dokonywać nie wolno. Wniosek końcowy ma być bowiem wypracowany lub wynikać z całości programu.

Tymczasem program miał tylko jedną tezę i została ona ustalona jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji.

Dziennikarz, który pojawił się w Szczecinku, nie przyjechał ustalać prawdy, a więc czy istnieją powiązania rodzinno–przyjacielskie na styku Miasto-biznes, tylko przyjechał, by wykazać, że takie powiązania są i są one naganne.

Trudno rozmawiać z osobą, która nie pyta np.: „Czy pan bierze łapówki?””, ale zadaje pytanie „Czy pan przestanie brać łapówki?”. Różnica w pytaniach sprowadza się do tego, że według zadającego pytanie fakt brania łapówek jest bezsporny, a teraz tylko wyjaśniamy, kiedy ten proceder się skończy.

Podobnie wyglądało postępowanie dziennikarza w Szczecinku. Nie sprawdzał, czy powiązania są i czy łamią jakiekolwiek reguły, tylko pytał dlaczego reguły zostały złamane.

Przy tym Pan dziennikarz starał się wykazać rzetelnością i nie pytał tylko adwersarzy, ale i samych zainteresowanych. Że w nagraniu nie podaje, jakie pytania zadał, to już nieważne.

Eksponował brak chęci uczestniczenia w nagraniu Burmistrza, gdy tymczasem wystarczyło zwrócenie się o dokumenty, które pozwalałyby na uzyskanie odpowiedzi na nurtujące pytania. Ile było przetargów, na jakie kwoty, ile podmiotów uczestniczyło w przetargach, jakie oferty wybrano, czy firma, która interesuje Pana dziennikarza zawsze wygrywa, jaki procent i na jaką kwotę z ogólnej sumy przetargów wygrywała ta firma. Są na to dokumenty i nie trzeba zadawać pytań, by sprawę wyjaśnić.

Potrzeba tylko jednego - rzetelności w pracy, czego zupełnie w tym przypadku zabrakło.

Zwracam uwagę, iż w tym, co piszę, istotą jest nie to, co pokazano w programie, ale jak pokazano. Oczywiście sposób pokazania przekłada się na późniejszą ocenę tego, co zobaczyliśmy.

Jeżeli poruszamy się w granicach prawa karnego, to zwracam uwagę na treść art. 168 akpk, który stwierdza, iż niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego, za pomocą czynu zabronionego. Przenosząc to na grunt omawianego programu poprzez analogię można stwierdzić, że nie można gromadzić materiału przy realizacji programu w sposób sprzeczny z zasadami wynikającymi z prawa prasowego.

Jak było naprawdę z zebraniem materiałów do nagrania i jak wyglądała realizacja programu, mogli już to Państwo sami ocenić.

 

Zdjęcia: 
Telewizja TVN