Układ rodzinno-towarzyski, nepotyzm, kumoterstwo, kolesiostwo. Podobno taki jest Szczecinek - cz. I

  • Blogi
  • Felietony
Jerzy Hardie-Douglas / 31.03.2016 / Komentarze
Felieton burmistrza Jerzego Hardie-Douglasa

Telewizja to siła. Dostarczając dobranych lub odpowiednio przekazanych informacji, może rozstrzygać o wyborach ludzi, o ich sympatiach lub wrogości. Niebezpieczna broń. To co stało się w sobotni wieczór w TVN24, jest przykładem tego mało odkrywczego zdania. Obejrzeliśmy program, który powstał  „na zlecenie”.  Czyje? Kiedyś to wyjdzie na jaw. Dziś mam tylko podejrzenia, więc zostawię je dla siebie.  Jest mi przykro z wielu powodów.

Pierwszy powód do smutku jest taki, iż przez  tendencyjne pokazanie samych, nie wypełnionych rzetelną informacją tez, dokonano medialnego linczu na ludziach (myślę tu również o sobie), którzy akurat transparentność swoich zachowań i walkę z nepotyzmem  traktują jako jedno z postawionych sobie 10 lat temu zadań. Programem wyrządzono mnie, mojej Rodzinie i Danielowi Rakowi oraz Jego bliskim, wiele, pewnie trudnych do naprawienia szkód.

Drugi jest taki, iż program ma cechy tabloidu, jest nierzetelny, a przygotowała go i wyemitowała stacja telewizyjna  o której miałem dotychczas  dobre zdanie. W TVN24 coś takiego nie powinno się ukazywać. Programy interwencyjne powinny próbować dotrzeć do prawdy, a nie być bezkrytyczną  ilustracją  z góry spreparowanych oskarżeń, z którymi dziennikarz (reporter) przyjeżdża do miasta.

Każdy z poruszanych tematów ma proste wytłumaczenie i jest do obronienia, ale nikt  nawet przez chwilę nie próbował dociekać prawdy. Nie po to ekipa TVN24 przyjechała do Szczecinka.

Ja mogę poświęcić na wyjaśnianie poruszonych w programie spraw trochę więcej czasu niż dano V-ce Burmistrzowi Danielowi Rak w studiu TVN, więc spróbuję to zrobić, być może w formie „trzyodcinkowej”. Dziś zarzut  pierwszy:

Firma „Nutima” przyjmuje zlecenia od miasta. Jej współwłaścicielem był syn burmistrza.

Jakub Hardie – Douglas założył kilka lat temu z kolegami spółkę „Nutima”.  Jej polem działania jest reklama, marketing i m.in. handel, oraz tworzenie sprzętu multimedialnego, w tym akcesoriów nie produkowanych przez żadną inną firmę szczecinecką. Myślę o tzw. foliach projekcyjnych, stołach i kioskach multimedialnych itp.  Chcąc wejść na rynek szczecinecki, „Nutima” zaproponowała wstawienie swoich urządzeń demonstracyjnych, m.in. do kina, C.K. „Zamek”, a następnie Centrum Informacji Turystycznej. Na wyklejonym folią projekcyjną froncie kina, wyświetlane są po zmroku reklamy i trailery filmów. Wart ponad 10 tys. zł sprzęt, został wstawiony za sumę nie pokrywającą serwisu. (w przypadku projektora - jest to np. wymiana kosztownej lampy), SAPiK płaci za  dzierżawę i serwis  łącznie 500 zł netto miesięcznie, zarabiając więcej już na samych wyświetlanych reklamach. 

Z kolei zbudowany przez "Nutimę" panel dotykowy, stał całkowicie nieodpłatnie w zamku prawie 2 lata. Były na nim dostępne informacje o mieście, mapy, historia Szczecinka, filmy z otwarcia zamku itp. Aplikacja  stworzona przez  „Nutimę”, została również udostępniona  nieodpłatnie.  Podobnie stało się z reklamą wizyjną w budynku Centrum Informacji Turystycznej na Boh. Warszawy.  SzLOT pozyskał ją od „Nutimy” w 100%  za darmo.  Nie mnie wypowiadać się, czy tego typu polityka marketingowa firmy jest  na dłuższą skalę opłacalna czy nie, ale młodzi ludzie chcąc zaistnieć na rynku,  poszli w tą właśnie stronę.

Od półtora roku Jakub nie jest współwłaścicielem firmy. Zrzekł się udziałów, gdy został radnym powiatowym i wszedł do Zarządu Powiatu. Pracuje w „Nutimie” na umowę o pracę.

Autorzy programu „Bliżej ludzi” nie zająknęli się nawet na temat w/w faktów. Podali natomiast „bulwersującą” wiadomość:

“Samej Samorządowej Agencji Promocji Kultury, której właścicielem jest miasto,  Spółka Nutima sprzedała w ciągu ostatnich dwóch lat usługi i sprzęt multimedialny za blisko 40 tysięcy złotych!”

Jak łatwo zmanipulować informację. TVN nie podaje co sprzedano i za ile. Nie interesuje się tym ile było transakcji, przez jaki okres czasu, czy były inne oferty i czy SAPiK  wyszedł  na tym dobrze, czy źle.  Czy zamówienia były potrzebne i czy były robione pod „Nutimę”? Czy były kiedykolwiek i  jakiekolwiek naciski „Ratusza” na którąkolwiek z agend miasta, w tym SAPiK, czy też którąś ze spółek miejskich, by robiły jakieś interesy z „Nutimą”? Ani słowa.

„Nutima” sprzedała usługi i sprzęt za 40 tys. zł!!! A gdzie informacja, że sam sprzęt który pozyskał SAPiK  był wart  większą część tej „bulwersującej” sumy.  Że stół multimedialny kupiony (zresztą za pozyskane środki zewnętrzne) przez SAPiK do biblioteki,  „Nutima” sprzedała za 12 tys. zł, gdy tymczasem kolejna oferta wynosiła ok. 17 tys. zł. Stół multimedialny sprzedany został do Centrum Konferencyjnego „Zamek”  za 5 tys. zł, gdy kolejna oferta wynosiła 18 tys. zł, a następna ponad 20 tys. zł!! Czy lepiej byłoby gdyby SAPiK kupił stół nie za pięć tysięcy tylko za osiemnaście, ale od firmy w której nie pracuje syn Burmistrza?

Zgodnie z prawem zamówień publicznych SAPiK mógł kupić sprzęt z wolnej ręki, nie posiłkując się zapytaniami ofertowymi, ale nigdy tego nie robił. Właśnie w imię transparentności.

Pewnie wielu będzie trudno uwierzyć w to co teraz napiszę, ale nie tylko nigdy nie promowałem firmy w której pracuje mój Syn, ale wręcz odwrotnie, znając dobrze życie, raczej starałem się zniechęcić agendy miasta do transakcji z ”Nutimą”. Przestrzegałem też Kubę przed robieniem interesów z agendami miasta, ale prawda jest taka, że nie mogę zabronić legalnie działającym, pełnym zapału i ciężko pracującym   młodym ludziom, startowania w przetargach czy odpowiadania na zapytania ofertowe. Tym bardziej, że tylko jeden z nich jest ze mną spokrewniony.
Wielkim zaskoczeniem było, przynajmniej dla mnie, zachowanie pani Julii Pitery.  Jej arbitralne, negatywne oceny wydawane na podstawie posiadania tak skąpych informacji, nie świadczą o Niej dobrze. Doświadczony polityk powinien wiedzieć, że często widzimy tylko to co inni chcą nam pokazać i że  prawda może być zupełnie odmienna. Przekonałem się o tym wielokrotnie. Zawsze należy przynajmniej wysłuchać obu stron. Tutaj, w przyjętej kuriozalnej formule programu,  „oskarżony” mógł tylko patrzeć jak dokonuje się samosąd.
Dobre moim zdaniem  pytanie, które powinno paść w trakcie tego zmanipulowanego programu, brzmiałoby:

„Czy gdyby pan Jakub Hardie-Douglas, syn Burmistrza Szczecinka, pracował w TVN w Warszawie, to  miasto Szczecinek mogłoby kupować  od tej stacji programy promujące Szczecinek, np. „Projekt Plaża”, prognozy pogody, kamery internetowe itp., czy nie?

Chętnie usłyszałbym odpowiedź na to pytanie od wyjątkowo nierzetelnych dziennikarzy, panów  Zakrzewskiego i Cybuli.
I ostatni fakt nie ujawniony w programie. Pan Zakrzewski, mimo że twierdzi inaczej, nie umawiał się z nikim przyjeżdżając do Szczecinka. Do „Nutimy” jak to ma w zwyczaju realizując swoje niskiego lotu programy, „wtargnął” z operatorem nawet nie pukając do drzwi.  Ja odmówiłem rozmowy z nim, bo byłem pierwszy dzień po urlopie w pracy, miałem pełno czekających na mnie spraw i do tego byłem w nienajlepszej kondycji fizycznej. Kilka dni wcześniej uległem na nartach dość poważnemu wypadkowi. Powiedziałem jednak reporterowi, że jeśli umówi się ze mną z kilkudniowym wyprzedzeniem  to chętnie z Nim porozmawiam. Tematy które chce poruszać  są zbyt poważne  bym rozmawiał z Nim bez przygotowania, „z łapanki” i  na ulicy.

Twórca programu jest karykaturą dziennikarza. Mówię to z całą odpowiedzialnością za słowa. Środowisko powinno się wstydzić takich kolegów i obejmować ich ostracyzmem. Niestety TVN-owi zależy na oglądalności, więc jak widać pozwala sobie na margines tabloidyzacji.  Wielka szkoda.

Cdn.

Foto: Paweł Adamowski