Wyznawcy

  • Blogi
  • Felietony
Jerzy Hardie-Douglas / 08.05.2017 / Komentarze
Felieton burmistrza Jerzego Hardie-Douglasa

Kilka refleksji na temat wydarzeń ostatnich dni.

Obchody 3 Maja. Zgodnie z wieloletnią tradycją miałem wygłosić okolicznościowe przemówienie.  Gdy mówi się o przyczynach ustanowienia właśnie tej rocznicy, rocznicy uchwalenia pierwszej konstytucji świętem narodowym, oczywiste jest, że będą odniesienia do roli ustawy zasadniczej w działalności państwa i nastąpi próba oceny jej przestrzegania. A właśnie dziś trudno abstrahować od tego czym konstytucja powinna być, a czym przy obecnej władzy się staje.

Prezes Kaczyński twierdzi, że Konstytucja jest przestrzegana, że w Polsce króluje praworządność, a trójpodział władzy ma się dobrze i że podporządkowanie sądów parlamentowi i ministrom tylko umacnia ich (sądów i sędziów) niezależność (!).

Twierdzi, że PiS poprzez kolejne zabieranie samorządom ich kompetencji i niespotykane centralizowanie państwa, tylko umacnia samorządność itd., itd.

To, że ten człowiek bełkocze, widać i słychać. Oczywiście prawda jest zupełnie inna. Polska szybkimi krokami zmierza ku dyktaturze i porównywanie przez Emmanuela Macrona Jarosława Kaczyńskiego z Orbanem i Putinem, jest w stu procentach usprawiedliwione. I trudno też nie dostrzegać podobieństwa wystąpień Kaczyńskiego z retoryką Władysława Gomułki.

Logicznie sprzeczne ze sobą wypowiedzi Prezesa już mnie od dawna nie dziwią. Dziwne jest natomiast zauroczenie tą postacią tzw. „wyznawców”. Wydaje się, że ma tu miejsce mechanizm powodujący bezkrytyczne wielbienie swego guru w różnego rodzaju sektach religijnych. Patrząc z boku widzimy, że manipulujący swymi „wyznawcami”, stojący na czele sekty jej przywódca, nowy „pomazaniec”, wykorzystuje do bólu członków stworzonej przez siebie organizacji. Wykorzystuje ich materialnie, fizycznie, często seksualnie, a oni są zachwyceni, przepisują na niego swoje majątki i wskoczyliby za nim w ogień. Często „wyznawcami” są ludzie wcześniej zresztą zupełnie normalni i zdroworozsądkowi, a jednak… 

Wracam do naszych szczecineckich obchodów Święta Konstytucji. Przypomniałem czym jest konstytucja i jakiego ustroju broni. Dałem przykłady jej łamania przez obecny Parlament, Rząd i Prezydenta. Mówiłem o demontowaniu instytucji które powinny przestrzegania konstytucji bronić (Trybunał Konstytucyjny) i o tym, że kiedyś ci co konstytucję dziś łamią, będą z tego rozliczeni (Przez Trybunał Stanu). Nie było nic o rządzeniu przez PiS. O kiepskich i na siłę wprowadzanych reformach oświaty czy zdrowia. O beznadziejnej polityce zagranicznej, o Misiewiczach i wszechobecnym nepotyźmie. Nie było o wycinaniu puszczy Białowieskiej, o uśmierceniu energii odnawialnej i o tzw. ustawie Szyszki… Mówiłem tylko o łamaniu konstytucji. Wyłącznie „na temat”.

Następnego dnia, nomen omen w „Temacie”, ukazuje się relacja pana Jerzego Gasiula z obchodów święta. Z relacji i opatrzenia jej znamiennym tytułem wynika, że zamieniłem obchody w wiec polityczny, obrażałem ludzi i zamiast mówić o konstytucji oceniałem rządy PiS-u.

To może panie Jerzy, byliśmy w dwóch różnych miejscach?

Na koniec „relacji” z miesiąca na miesiąc coraz mniej obiektywnego „Tematu”, obchody komentuje  posłanka Małgorzata Golińska. Pozwolę sobie za „Tematem” zacytować Jej wypowiedź:

 „…Pan burmistrz, niestety po raz kolejny pomylił święto narodowe i obchody, które dotyczą wszystkich Polaków bez względu na ich poglądy z przynależnością partyjną i wiecem politycznym. Skorzystał z okazji, że jest przy mikrofonie i że do zebranych ludzi ma okazję wypowiedzieć swoje prywatne poglądy. Uważam, że bardzo źle zrobił. Zresztą to, że jest to wiec polityczny, można było dostrzec poprzez reakcję ludzi, którzy krzyczeli i protestowali uważając, że to jest farsa, a nie obchody święta narodowego…”

I dalej:  

…Przypomnę, że w polskiej tradycji, polska gościnność jest wartością samą w sobie. Pan burmistrz dzisiaj był gospodarzem tej uroczystości. Zaprosił nas. Zaprosił wszystkich. Ja też dostałam od niego imienne zaproszenie mimo, że wie jakie mam poglądy oraz reprezentuję większość rządzącą. Mimo tego pozwolił sobie na obrażanie swoich gości. Myślę, że przekroczył nawet zwykłe normy kultury...”

No cóż. Czy pani Poseł nie dostrzega, że wypowiadanie się na „zadany temat” nie musi powodować zadowolenia u wszystkich słuchających?  Szczególnie jeśli tematem jest tak „gorący kartofel” jak konstytucja.  Osoby które były nieobecne na placu Wolności w dniu 3 Maja, mogą po wypowiedzi pani Poseł odnieść wrażenie, że rzeczywiście memu wystąpieniu towarzyszyło powszechne oburzenie słuchających mnie uczestników obchodów.  A czy tak było? Dwie czy trzy osoby krzyknęły „hańba” i tyle. Było natomiast wiele zupełnie mi nieznanych osób, które po uroczystościach podeszły i za wystąpienie dziękowały.

Czy z powodu tego, że na placu są przedstawiciele PiS mam mówić, że wszystko jest ok? Przecież nie jest. Pani Poseł wytyka mi brak kultury, gdy tymczasem w czasie, gdy mówiłem, ostentacyjnie składała wieńce pod tablicą upamiętniającą naszych bohaterów z mikołajczykowskiego PSL. Rozumiem, że to jest lekcja kultury?

I wracam do „wyznawców”. Gdy pani Małgorzata Golińska została posłanką, przeprowadziliśmy dość szczerą rozmowę. Mówiłem Jej, że polityka im wyższa tym gorsza i życzyłem by nie dała się zwariować. By zachowała umiar, zdrowy rozsądek i dzięki temu każdego dnia mogła rano bez obrzydzenia spojrzeć rano w lustro. Czy to się udało?

Jerzy Hardie-Douglas