Bo wyrębać więcej nie wolno!

  • Felietony
  • Blogi
Janusz Rautszko / 13.02.2014 / Komentarze
Bo wyrębać więcej nie wolno!

Bo wyrębać więcej nie wolno!

Wiadomo, że Szczecinek leśnikami stoi i dlatego dziwnym by było, gdyby w nawiązaniu do tego, co ostatnio dzieje się wokół Lasów Państwowych, w tym miejscu komentarza zabrakło. Oto on.

Po pierwsze sęk w tym, a wiadomo, że sęków w drewnie nie brakuje, że leśnicy wcale nie są oburzeni pomysłem uszczknięcia wypracowanego przez nich zysku i zasilenia dziurawego budżetu, który, tak na marginesie, jak tylko sięgnąć pamięcią… zawsze, niezależnie od tego, kto rządził… był dziurawy. Co więcej, warto zauważyć, że Lasy do budżetu zawsze dokładały, nie czerpiąc z budżetu w zasadzie nic! Chodzi jednak o to, że przy okazji nowelizacji Ustawy o lasach mówi się i pisze o lasach tyle absurdalnych rzeczy, że nie sposób przejść obok nich obojętnie.

Posłużę się tu przykładem, jaki znalazłem na popularnym skąd inąd portalu, jakim jest Onet, który z kolei zamieścił tekst z portalu biznes.pl, w którym odtrąbiono niedawno… koniec leśnego księstwa Rzeczpospolitej! Zupełnie tak, jakby jego istnienie, którego jakoś nie zauważyłem, było długo oczekiwanym przez Naród wydarzeniem, no prawie na miarę odzyskania niepodległości i wyrwania się spod jakiegoś tam jarzma!

W tekście tym czytamy między innymi o tym, jak to rzekomo leśnicy celowo wyrębują (pisownia oryginalna!) niespełna 60% rocznego przyrostu drewna, a mogliby więcej, bo gdyby wyrębywali (pisownia wciąż oryginalna!) więcej, to na rynku byłoby więcej drewna, które byłoby tańsze i że można wyrębywać więcej, bo na przykład na Słowacji wyrębuje się 75% tego rocznego przyrostu! No i co? Łapy opadają!

Sęk w tym (znowu sęk), że przez takie, rzucane „na rybę” newsy, które są od razu pożerane przez Internautów, bardzo trudno jest się przebić z jakąś rzeczową argumentacją, bo zapoznanie się z nią wymaga odrobiny zastanowienia się i przemyśleń, a… pożeranie nie! Niemniej spróbuję!

Otóż, nasze lasy, funkcjonujące w strukturach Lasów Państwowych, zarządzane są w sposób gwarantujący ich racjonalną eksploatację, przy uwzględnieniu nadrzędnego czynnika, jakim jest ich status przyrodniczy! Przyrodniczy, nade wszystko! Nie można więc porównywać do innego towaru drewna, które jest co prawda towarem, ale takim, który do jakiegokolwiek innego towaru, jakim rządzą wyłącznie reguły ekonomiczne, nie może być porównywany!

Przemysł drzewny rzeczywiście chciałby, aby Lasy Państwowe dostarczały na rynek więcej drewna, ale to właśnie leśnicy, dobrze wykształceni i wykwalifikowani, stoją na straży racjonalnej gospodarki leśnej dążąc do osiągnięcia struktur, tzw. „lasu normalnego”. To modelowy przykład. Otóż chodzi o to, by osiągnąć taki stan gospodarki leśnej, w której cały las podzielony byłby na 100 równych części, z których pierwsza miałaby zaledwie 1 rok, setna zaś… 100 lat. I tu sedno całej sprawy! Otóż leśnicy w strukturach Lasów Państwowych są gwarantem, aby zmierzać do tego, by wycinana była co roku tylko ta setna część, dzięki czemu obraz całych lasów pozostawałby wciąż niezmienny! Bo wyrębać więcej nie wolno!

A wracając na moment do przykładu słowackich lasów, to trudno tu o gorszy przykład, gdyż na Słowacji żaden z dyrektorów struktur Lasów nie jest leśnikiem, Lasami zaś zarządzają te same kręgi biznesowe, które wprowadzały ma Słowację… coca colę! I nie trzeba być nominowanym do Nagrody Nobla, żeby wiedzieć, że las i coca cola to zupełnie coś innego!

Z nadzieją, że udało się przebić choć trochę przez mur rzucanych „na rybę” newsów, już teraz zapraszam do lektury kolejnego felietonu, w którym w prosty sposób udowodnię, zadając kłam komunistycznej propagandzie, że… zużywając papier… oszczędzamy lasy!

Tymczasem życzę, by Bór, do którego każdy ma zagwarantowany wstęp i dostęp… Darzył!

Janusz Rautszko