Co nas czeka?

  • Blogi
  • Felietony
MIrosław Wacławski / 20.12.2017 / Komentarze
Felieton mecenasa Mirosława Wacławskiego

"Tu nie chodzi o dobro społeczeństwa, tu chodzi o własne cele. Społeczeństwo jest tylko zabawką, zasłoną dymną, która jest środkiem koniecznym i potrzebnym do osiągnięcia własnych celów. Dzisiaj tym celem jest PO, jutro może być każdy" - autor

W XX wieku M.L. King wypowiedział słynne słowa „I have a dream”. Ja też mam swoje dream. Marzy mi się mieszkania w zwykłym kraju. W kraju, w którym nie trzeba, co pewien czas robić rewolucji, bo jakiś lider partii chce zrealizować swoje wizje. W kraju, w którym słowo wolność oznacza rzeczywiste prawo decydowania o sobie. W kraju gdzie nie tworzy się bez przerwy nowych nakazów i zakazów. Wreszcie w kraju, w którym konstytucja oznacza świętość i nie można jej zmieniać czy też interpretować według własnych punktów widzenia i swoich potrzeb.

Ktoś mądry powiedział, że wolność jednego człowieka kończy się tam gdzie zaczyna wolność drugiego. Słowa te oddają w całości sens naszych praw i warto, by rządzący cytat ten wygrawerowali na swoich biurkach.

Wyobraźmy sobie nasz kraj rządzony przez PiS, w którym wprowadza się 500+, program mieszkanie+, obniża wiek emerytalny a jednocześnie nie zmienia się Trybunału Konstytucyjnego pod własne potrzeby, nie rusza się SN, nie zmienia przepisów odnośnie KRS, nie zmienia się ordynacji wyborczej, pozostawia rozdział prokuratury od wymiaru sprawiedliwości.

Jest koniunktura gospodarcza, są spełnione przyrzeczenia z kampanii wyborczej, a jednocześnie w kraju panuje spokój. Czy w takim kraju nie chciałoby się żyć? W dialogu społecznym można byłoby przystąpić do reformy sądownictwa słuchając praktyków, co należy zmienić, by szybciej dochodziło do rozstrzygnięć. Zmiana procedury cywilnej i karnej wymaga dogłębnej analizy i żadne zmiany personalne tego zagadnienia nie rozwiążą. Tylko, że rządzący tego nie chcą. Mowa o zgodzie narodowej polega na wyzywaniu opozycji od kanalii, zdrajców, zdradzieckich mord. Tłumienie dyskusji w sejmie powoduje, że przenosi się ona na ulice. Jeżeli przedstawiciele opozycji w parlamencie nie mogą się wypowiedzieć, za nich na ulicy mówią wyborcy, ale wtedy trudno zapanować nad emocjami.

Zadajmy, więc sobie pytanie. Po co rządzący robią to wszystkie zmiany? Z ekonomii politycznej i materializmu historycznego pamiętam, że strukturę społeczeństwa dzielimy na bazę, czyli całokształt stosunków produkcji i nadbudowę, czyli sferę prawną i polityczną. Teoria ta jak ulał pasuje do naszej rzeczywistości. Baza rozwija się dobrze, ale nadbudowa zdaniem rządzących wymaga całkowitej przebudowy i dopasowania do koncepcji władzy prezentowanej przez partię PiS. W tej przebudowie nie chodzi jednak o zmiany, które są konieczne by państwo mogło się rozwijać. Tu chodzi o zmiany, które zapewniają kontrolę nad społeczeństwem i ciągłość władzy w myśl zasady „raz zdobytej władzy nie oddamy nigdy”.

Prostym przykładem potwierdzającym to stanowisko są zmiany w prawie. Otóż w maju 2015r. weszła w życie nowelizacja kodeksu postępowania karnego i kodeksu karnego. Zmiany były rewolucyjne. Zmieniała się całkowicie zasada prowadzenia postępowań sądowych. Następowało zrównanie stron, proces miał rzeczywiście charakter kontradyktoryjny, wprowadzono jako obowiązującą zasadę, że dowody zdobyte w sposób sprzeczny z prawem, nie mogą być wykorzystywane w postępowaniu, sąd miał sądzić a nie prowadzić postępowanie i szukać dowodów. Co zrobił rząd PiS jak doszedł do władzy. Uchylił te wszystkie przepisy. Jak dzisiaj słyszę zarzut, że przez osiem lat nic nie zrobiono by poprawić działanie wymiaru sprawiedliwości to aż ciśnie się na usta stwierdzenie, że nowelizacje w prawie zostały cofnięte przez PiS tylko po to, by nadal można było mówić o potrzebie reformy w sądownictwie i mieć pretekst do dokonywania pseudo reformy.

Nie od dzisiaj wiadomo, że świadomość człowieka kształtuje byt. Dopóki więc baza działa sprawnie, dopóty społeczeństwa za bardzo nie interesuje nadbudowa. Jeżeli jednak nastąpi jakiekolwiek wahnięcie w sferze gospodarki, posypie się wszystko. Jeśli jednak ktoś chciałby wiedzieć, po co tak naprawdę te wszystkie zmiany, to odpowiedź jest prosta. By lider PiS mógł zrealizować swoje fobie wobec D. Tuska.

Proszę zwrócić uwagę, że do chwili obecnej nie doszło do zrealizowania obietnic rozliczenia rządu PO. Cały czas mowa jest tylko o tym, że prawda jest już blisko. Ta prawda objawi się dopiero, gdy sądy zostaną podporządkowane władzy.

Dzisiaj pomimo tego, że prokuratura jest w rękach rządzących, może dojść do blamażu i w przypadku wniesienia spraw do sądu, wyroki mogą być uniewinniające. Gdy sądy będą też opanowane, blamażu nie będzie. Dlatego trzeba zmienić sądy i tworzyć podporządkowane władzy instytucje, by móc realizować swoje wizje.

Proszę zapamiętać. Tu nie chodzi o dobro społeczeństwa, tu chodzi o własne cele. Społeczeństwo jest tylko zabawką, zasłoną dymną, która jest środkiem koniecznym i potrzebnym do osiągnięcia własnych celów. Dzisiaj tym celem jest PO, jutro może być każdy.

Mirosław Wacławski

Foto: Agencja Gazeta/Gazeta Wyborcza pl