Eko jazda

  • Blogi
  • Felietony
Jakub Hardie-Douglas / 29.05.2015 / Komentarze
Ostatnia sesja rady powiatu to festiwal demagogii i cynizmu. Radni Klubu RDSZ wiernie wspierani przez radnego Poczobuta stworzyli dramatyczne show. Trzeba przyznać, że na powiatowych sesjach robi się coraz ciekawiej.
Było do przewidzenia, iż omawiane na sesji tematy i zaproponowany porządek obrad będą stanowiły idealną pożywkę i paliwo dla opozycyjnych radnych, którzy od kilku lat wykorzystują ekologię jako lejtmotyw swojej polityczne egzystencji.
 
Nie było by w tym nic oburzającego gdyby sposób analizy stanu środowiska na terenie powiatu był przez naszą szacowną opozycję traktowany w sposób rzetelny i obiektywny, a tak niestety nie jest. Zamiast tego mamy swobodną interpretację twardych faktów i danych jakie zostały przedstawione w raporcie WIOŚ który opisuje stan środowiska za rok 2014.
 
Z jednej strony opozycyjni radni pochwalili dokonujących pomiarów inspektorów WIOŚ za pracę jaka wykonują w Szczecinku a chwilę później zakwestionowali wyniki badań i formułowane przez Inspektorów wnioski. Schizofrenia…
 
Z uporem maniaka próbuje się ogłupiać ludzi. Opozycyjny imperatyw, tradycja.
 
Bardzo łatwo manipulować ludźmi kiedy się mówi z pozycji „rzekomego eksperta” od spraw ekologii. A tak właśnie się dzieje w przypadku radnych klubu RDSZ. Tym czasem, kiedy zadamy sobie choć odrobinę trudu aby przeanalizować twarde, empiryczne dane, okazuje się, że nasi lokalni ekolodzy dokonują licznych nadinterpretacji i przekłamań.
 
Może czas zacząć nieco bardziej zdecydowanie obalać mity dotyczące stanu środowiska na terenie powiatu a w szczególności w mieście.
Prowadzony od kilku lat intensywny monitoring stanu powietrza jednoznacznie wskazuje, że Szczecinek nie jest żadną strefą śmierci i nie mamy w Szczecinku drugiego Czarnobyla co konsekwentnie starają się wmówić ludziom lokalni eko-działacze. To nieprawda.
 
Trzeba pamiętać, że czym innym jest występująca okresowo w mieście uciążliwość związana ze smrodem (szczególnie doskwierająca mieszkańcom wschodniej części miasta) a czym innym jest występowanie w powietrzu stężenia różnych szkodliwych związków chemicznych. Te mierzone są dopuszczalnymi normami i progami referencyjnymi i są regularnie monitorowane.
 
To jest sedno sprawy. Pojawiające się okresowo pylenie i smród to jedno a próba wykazywania, iż mieszkańcy żyją w stanie permanentnego niebezpieczeństwa to drugie. Nikt normalny nie kwestionuje uciążliwości zakładu jakim jest Kronospan. Przemysł zawsze je generuje. Jednak musi istnieć wyraźna gradacja pomiędzy obniżeniem komfortu życia mieszkańców narażonych na smrody i pylenie a czym innym alarm ekologiczny wywołany toksycznym dymem z nad fabryki.
 
Trzymajmy się faktów.
 
Monitoring powietrza wskazuje, co dla wielu jest rozczarowaniem, że głównym źródłem okresowych przekroczeń dopuszczalnych normami związków jest niska emisja, głównie powierzchniowa, generowana w sezonie grzewczym, od października do kwietnia przez przydomowe kotłownie i piece grzewcze. Nie trzeba być naukowcem z NASA żeby to zrozumieć. Każdy kto przeanalizuje dane WIOŚ dojdzie do podobnych wniosków. To są obiektywne fakty.
 
Tymczasem opozycyjni radni z przekąsem stwierdzają: - no tak miasto zrzuca całą winę na mieszkańców. To oczywiście populizm i hipokryzja w czystej postaci.
 
Przyzwyczailiśmy się że lokalna opozycja, zarówno ta ratuszowa jak i powiatowa, kontestuje wszystkie działania ratusza. Wszystko jest źle. Szereg zaniedbań, uchybień i celowych niedopatrzeń. Do tego agresywna retoryka podkreślająca „układ” z Krono. Podobnie zdaniem miejscowej opozycji jest i w tej sprawie.
 
Tymczasem działania Ratusza są odpowiedzialne i racjonalne. Miasto konsekwentnie realizuje projekt mapy drogowej z Kronospanem, której efektem jest choćby pierwszy elektrofiltr na suszarni MDF. I choć wszyscy życzylibyśmy sobie aby wszystko działo się szybciej to cywilizowanie relacji fabryki z miastem postępuje z dnia na dzień i na przekór opozycji, staje się faktem.
 
Szczecinek jako drugie jedno z dwóch miast w województwie uczestniczy w programie Kawka. Z którego nota bene co niektórzy radni opozycyjni również kpią.
 
A wyśmiewany przez nich program walki z niską emisja „Kawka” to wymierne korzyści dla mieszkańców i miasta. Program dedykowany jest wymianie źródeł ciepła w mieście na bardziej ekologiczne lub realizację przyłączeń do Miejskiej Energii Cieplnej, czyli przejścia na tzw. ciepło systemowe.
 
Program Kawka trwa drugi rok. Obecnie realizowany jest drugi nabór wniosków.
 
Aplikować mogą osoby fizyczne, zabudowy wielorodzinne, wspólnoty mieszkaniowe lub ZGM.
 
W pierwszej edycji programu zrealizowano 100 inwestycji, dofinansowanych kwotą 2.75 mln pln.
 
Druga edycja to dotychczas 50 inwestycji za kwotę 3.3 mln pln.
 
Wydatkowane w ramach programu kwoty pozwoliły zrealizować inwestycje za łączną kwotę 12 mln złotych. Mało?
 
Po kilku edycjach programu efekt ekologiczny będzie weryfikowalny i da pozytywne efekty mierzone zmniejszeniem występujących ilości PM 10 oraz pochodnego BenzoAlfaPirenu w sezonie grzewczym. To są właśnie realne i skuteczne działania a nie opozycyjne bicie piany.
 
Próbuje się zaklinać rzeczywistość w sposób cyniczny i szkodliwy. Szkodliwy dla mieszkańców miasta.
 
Lokalni ekolodzy mówią o problemach w sposób pseudonaukowy, tworząc wyjaskrawione wrażenie znajomości tematu. Brak elementarnego obiektywizmu w ocenie sytuacji i brak niestety prowadzenia odpowiedzialnej polityki informacyjnej w tym zakresie przez klub RDSZ.
 
Zamiast tego mamy serwowaną społeczną atmosferę strachu , która w żaden sposób nie przybliża nas do konstruktywnego rozwiązania problemu jakim jest okresowy smród i pylenie. Jednak ekologia jest zbyt silnym orężem w walce o polityczne cele aby tak łatwo z niej rezygnować.
 
A co do Kronospanu…
 
W perspektywie kilku najbliższych lat temat kronospanowskich odorów nie będzie już aktualny, Firma ma w planach budowę mokrego elektrofiltru na suszarni płyt wiórowych który wyeliminuje problem pylenia oraz towarzyszących mu substancji złowonnych. ( na suszarni płyt MDF już istnieje) Rozważana jest również bardziej ambitna instalację utws która w 100% wyeliminowałaby nie tylko uciążliwy zapach jaki generuje firma ale również całkowicie zlikwidowałaby występowanie dymu który wydobywa się z instalacji. Oba rozpatrywane warianty są niezwykle kosztochłonne a ich realizacja czeka na wprowadzenie odpowiednich przepisów.
 
Nie jest to więc kwestia czy, tylko kiedy. Dokładny termin realizacji inwestycji warunkowany jest wprowadzeniem przez Państwo Polskie odpowiednich przepisów wykonawczych do dyrektyw unijnych- tzw. batów sewilskich. Baty sewilskie (Best Vailable Techniques) określają nie tylko normy pylenia ale i konkretne rozwiązania techniczne dla poszczególnych gałęzi unijnego przemysłu.
 
W dużym skrócie, chodzi o to aby uzyskać 100% pewność, iż określona w Batach Sewilskich dopuszczalna norma emitowanych pyłów oraz stosowana w zakładach technologia produkcji była potwierdzona przez Komisję Europejską a następnie „powtórzona” w polskich rozporządzeniach ministerialnych. Dodatkowo, implementując wytyczne batów na grunt polski, rząd może zmienić określone wcześniej batami ilości dopuszczalnych stężeń pyłów. To z kolei może skutkować zmianami w poszczególnych elementach narzuconej technologii która ogranicza pylenie.
 
Reasumując, firma czeka więc na moment w którym będzie absolutna jasność co do literalnych rozporządzeń ministerialnych które określą polskie normy pylenia oraz stosowanie konkretnych rozwiązań technicznych. Chodzi o to aby uniknąć kosztownych inwestycji, które później mogą nie korespondować z wymogami polskiego prawa.
 
A z tym bywa niestety różnie. Znamienny jest choćby przykład unijnej definicji biomasy, która do dziś dzień jest niekoherentna z definicją polską.
Niemniej jednak podobnie jak wyśmiewana przez opozycję obwodnica czy rozwój przemysłu meblarskiego na terenie miasta, również i instalacje likwidujące problem uciążliwych substancji złowonnych będących zmorą dla wielu mieszkańców miasta wkrótce staną się faktem. Oczywiście, ku niezadowoleniu naszych politycznych adwersarzy.
 
Rozpisałem się. Może nie potrzebnie. Po prostu przeczytajcie raport i wyciągnijcie własne, obiektywne wnioski.