Jaka piękna katastrofa

  • Blogi
  • Felietony
MIrosław Wacławski / 05.03.2018 / Komentarze
Felieton mecenasa Mirosława Wacławskiego

W filmie „Grek Zorba” główny bohater buduje kolejkę linową służącą do transportu drewna. Po jej uruchomieniu cała misternie wzniesiona konstrukcja rozsypuje się jak domek z kart, a tytułowy Grek Zorba tańczy zorbę na plaży. Dla Zorby katastrofa była piękna, ale on był hedonistą.

Nasi politycy też można byłoby powiedzieć tańczą zorbę, po uchwaleniu ustawy o IPN, chociaż z pewnością hedonistami nie są. Sposób prowadzenia polityki przez partię rządzącą jest tragiczny, obraz Polski fatalny a główni „macherzy” tej sytuacji przekonują nas, że nic złego się nie stało. Wszystko co rządzący zrobili miało głęboki sens i służyło jednie wzmocnieniu pozycji naszego Kraju na arenie międzynarodowej.

Trzeba być ślepym i głuchym by nie widzieć i nie słyszeć skutków takiego działania. Trzeba nie mieć wyobraźni by nie zdawać sobie sprawy, do czego taki sposób uprawniania polityki prowadzi.

Dyplomacja to między innymi rozwiązywanie w pokojowy sposób problemów między państwami. Nasza dyplomacja zaprzecza w każdym calu temu pojęciu. Rządzący prowadzą dyplomację na zasadzie nikt nas nie będzie pouczał, nikt nie będzie ingerował w nasze wewnętrzne sprawy, a my możemy pouczać wszystkich. Tak więc Francuzi to prymitywy, których my światły naród musieliśmy nauczyć jeść nożem i widelcem, Amerykanie to nieopierzone państwo bez tradycji, które nie będzie pouczać o zasadach demokracji, państwa o tysiącletniej tradycji Niemcy to naród, który wyrządził nam największą krzywdę, w związku z czym poza ciągłym przepraszaniem i wypłatą odszkodowania, nie mają prawa zabierać w naszych sprawach głosu. A tak w ogóle, to nasi sąsiedzi to przecież Szwaby, Kacapy, Pepiki i tylko my jesteśmy jedynym zasługującym na szacunek narodem.  W ten właśnie sposób prowadzimy politykę zagraniczną i uprawiamy dyplomację.

Jeżeli w naszej historii wydarzyło się coś niegodziwego, to zrobili to albo komuniści albo w tym czasie tak naprawdę Polski nie było. Tylko jeżeli według p. Premiera Morawieckiego w 1968 r. Polska nie istniała, to dlaczego w tym roku tak hucznie chce obchodzić 100 lecie naszej niepodległości?

Sposób w jaki politycy tłumaczą swoje decyzje i wynikające z nich postępowanie, urąga inteligencji słuchaczy. Ustawa o zmianach w IPN wprawdzie została uchwalona i podpisana przez Prezydenta, ale według Marszałka Senatu nie będzie stosowana. Tak wypowiada się trzecia osoba w Państwie, przedstawiciel organu ustawodawczego. To brzmi tak samo jak wypowiedź posłanki K. Pawłowicz prawniczki z wykształcenia, w trakcie dyskusji nad ustawą o KRS, że będzie za nią głosować chociaż projekt zawiera zapisy sprzeczne z Konstytucją. Wypowiedzi dyżurnych polityków, którzy wiedzą wszystko i mogą mówić na każdy temat Pięty, Czarneckiego, Jackowskiego i im podobnych wskazują, że rządzący oderwali się od rzeczywistości- przy umownym założeniu, że kiedyś w niej byli.

Podstawą dyplomacji jest dialog. Nie można jednak a priori zakładać przystępując do negocjacji, że tylko my mamy rację, a więc w wyniku dialogu to druga strona będzie musiała ustąpić. To nie są bowiem negocjacje a dyktat. Nie zapominajmy jednak, że nie jesteśmy w Monachium w 1938 r. i nie jesteśmy wbrew twierdzeniom rządzących potęgą. Tak naprawdę to przecież wystarczyłoby posłuchać głosów opozycji, szczególnie głosów senatorów i nanieść do projektu ustawy o IPN poprawki. Trzeba mieć jednak to coś, co nazywa się odpowiedzialnością. Tymczasem rządzący pomimo płynących ze wszystkich stron głosów wskazujących na błędy w projekcie ustawy, w swym zacietrzewieniu brnęli nadal w jedynym kierunku, w myśl stalinowskiej zasady ani kroku w tył. To zadufanie w sobie, ta pycha doprowadziła z jednej strony do pogłębienia negatywnej opinii o naszym Państwie, pogorszeniu stosunków nie tylko z Izraelem, ale i z USA, ale spowodowała też w rezultacie, że to my wysłaliśmy delegację do Izraela w sytuacji, gdy postawiono nas już pod ścianą.

Wynik jest taki, że zamiast od razu poprawić błędy w projekcie ustawy słuchając mądrzejszych, dzisiaj rządzący jadą do Izraela próbując się jakoś dogadać, a cały świat rozprawia o udziale Polaków w prześladowaniu Żydów w czasie okupacji.

To, co w zamyśle rządzących miało ukrócić bezpodstawne oczerniane Polski i Polaków, stało się pożywką do światowej dyskusji o roli Polaków w prześladowaniu Żydów. Piękniejszej katastrofy nie stworzyłby nawet Grek Zorba.

Mirosław Wacławski

Foto: imperial-cinepix com