Jakie prawo, taka sprawiedliwość

  • Blogi
  • Felietony
MIrosław Wacławski / 05.02.2018 / Komentarze
Felieton mecenasa Mirosława Wacławskiego

W jednym z pierwszych felietonów napisałem, że miarą demokracji jest stosunek państwa do prawa. Państwa w tym przypadku rozumianym, jako szeroko pojęty aparat władzy. Dzisiaj czarno na białym widzimy, jaki jest ten stosunek. Nie łudźmy się, że dotknie on tylko przeciwników politycznych rządzących, bowiem dotyczy to wszystkich obywateli.

Domeną rządów autorytarnych jest podporządkowanie sobie wszystkich obywateli. To podporządkowanie następuje w sposób najbardziej prymitywny, ale i najbardziej skuteczny - poprzez zastraszenie. Obywatel ma się bać, że jak zrobi coś wbrew woli rządzących, to spotka go represja. Skierowana jest ona nie tylko wobec przeciwników, ale też „swoich”, jeżeli pomyślą inaczej niż wódz, który wytycza słuszną drogę. Tak, więc występują przetasowania na górze, ministrowie czy też znani politycy spotykają się z krytyką, gdy powiedzą coś wbrew ustalonej linii. Wszyscy mają się bać i najlepiej by donosili na siebie, co prawnie zostanie usankcjonowane pojęciem „sygnalisty”. Tak realizuje się wizja „Folwarku zwierzęcego” Orwella.

To, co piszę to już nie teoretyczne rozważania, a fakty. Właśnie przeczytałem, że dwóch sędziów Sądu Rejonowego w Suwałkach, którzy uniewinnili działaczy KOD, mają postępowania dyscyplinarne. W stosunku do jednego postępowanie się toczy, drugi został ukarany wytykiem. Powodem jest zbyt późne wyznaczenie terminu przesłuchania małoletniej pokrzywdzonej, chociaż prawo nie wskazuje ściśle takiego terminu. Wytyku udzieliła Pani sędzia mianowana przez Ministra Sprawiedliwości, a o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego zadecydowało Kolegium Sądu Okręgowego w Suwałkach pod przewodnictwem Prezesa Sądu mianowanego przez Ministra Sprawiedliwości. Tego samego sędziego, który uchylił wyrok uniewinniający działaczy KOD. Sędziowie w Polsce otrzymali czytelny sygnał - nie wychylajcie się, bo może być z wami źle. Tak właśnie się kończy niezawisłość sędziowska.

Z niezawisłością prokuratorską pożegnaliśmy się już dawno. Z chwilą podporządkowania prokuratury Rządowi, stała się ona organem władzy. Proszę sobie wyobrazić jak ma być realizowane postępowanie wobec członków władzy, jeżeli prokuratura jest im podległa. Podam Państwu prosty przykład. Były już minister A. Macierewicz składa doniesienie do prokuratury na autora książki „Macierewicz i jego tajemnice” T. Piątka i prokuratura podejmuje działania w tej sprawie, chociaż jest to prywatna sprawa Pana Ministra. Premier naszego Rządu na spotkaniu za granicą z dziennikarzami rozdaje informacje o zachowaniach sędziów Sądu Najwyższego, zarzucając im przyjmowanie łapówek. Sąd Najwyższy jest Konstytucyjnym naczelnym organem władzy sądowej w Polsce. I co z takimi pomówieniami? Nic. Prokuratura, która stoi na straży praworządności, nawet w tej sprawie się nie zająknęła.

Dzisiaj nikt już z rządzących nie kryje się z tym, że władza chce mieć wpływ na wszystko i wszystkich. Nie zawaha się by poświęcić czasami swoich w myśl zasady, że nie liczy się dobro jednostki a dobro Partii. Dlatego też najpierw wypuszczono charty na senatora Koguta, by po chwili skierować swoje macki na St. Gawłowskiego. Nikt przecież nie powie, że ścigają tylko przeciwników politycznych. I tak oto Kogut stał się zającem wypuszczonym na pożarcie w myśl zasady, że trzeba ponieść ofiary by osiągnąć główny cel. Władza zapomniała tylko o jednym, że głosowanie nad losem Koguta w senacie jest tajne. Nie można, więc było patrzeć na ręce głosującym co spowodowało, że ci władzy się nie bali. Ale władza szybko ten błąd postarała się naprawić. Proponowane zmiany w regulaminie wykluczają tajne głosowanie. Oni już nawet wyzbyli się wstydu, że będą kontrolować senatorów jak mają głosować. Wszystko, nawet głosowanie w parlamencie ma być kontrolowane przez władzę. Po co więc parlament. Nie lepiej go zlikwidować jako zbędną atrapę władzy. Nie szkoda na nią pieniędzy?

Jeżeli władza nie ma żadnych zahamowań w ingerowaniu w głosowanie, to co dopiero mówić o wymiarze sprawiedliwości. Wyroki mają być tylko i wyłącznie po myśli rządzących, a prokuratura ma prowadzić tylko takie postępowania, które rządzący uznają za słuszne.

W tej chwili jedyna nadzieja to sędziowie. Ich postawa i nie ugięcie się pod presją władzy zapewnia uczciwe wyrokowanie. Ludzie są jednak tylko ludźmi i znajdą się tacy, którzy albo dla świętego spokoju albo ze strachu czy też z przyczyn czysto koniunkturalnych poddadzą się presji. Miejmy nadzieję, że będą to tylko jednostki.

Postawa rządzących doprowadziła do sytuacji, w której złamane zostały podstawowe zasady państwa prawa. Sąd jako organ władzy utracił swoją wiarygodność. Winę za to ponosi Partia nosząca w swojej nazwie i prawo i sprawiedliwość, a która dla swoich celów zdeprecjonowała rolę sądownictwa. By odwrócić taki stan rzeczy, trzeba będzie zmiany pokoleniowej.

Mirosław Wacławski

Foto: dw com