Kto za to odpowie?

  • Blogi
  • Felietony
MIrosław Wacławski / 04.07.2017 / Komentarze
Felieton mecenasa Mirosława Wacławskiego

Na świecie są dwa wybrane narody. Jeden to Żydzi, drugi to Polacy. Różnica jest taka, że Żydzi według Starego Testamentu zostali wybrani przez Boga, a Polacy wybrali się sami.

Nasze przekonanie o roli jaką Polska i Polacy mają odgrywać w świecie i Europie, jest przykładem oderwania od rzeczywistości. Tak naprawdę jesteśmy średnim krajem o średnim dochodzie, częściowo zapyziałym, którego rola w świecie jest przeciętna. Strojenie się więc w piórka dominanta jest nie tylko na wyrost, ale także przejawem niczym nieuzasadnionej manii wielkości.

Tworzenie mitu o Polsce jako kraju z którym liczy się świat, o dumnym narodzie, który potrafi narzucać swoje zdanie i to tworzenie mitu nie w świecie ale w samej Polsce, dla jej obywateli jest niczym innym jak nacjonalizmem.

Ideologia nacjonalizmu jako ruchu społecznego, podporządkowującego interesy innych narodów interesom własnego, jest charakterystyczna dla dyktatury. I my już w takim państwie żyjemy.

Przeraża mnie to, co dzieje się w naszym kraju. Przerażają mnie informacje o atakach na obcokrajowców tylko dlatego, że mają inny kolor skóry lub są innego wyznania, przeraża mnie fakt iż kilkuletnie dzieci nie chcą bawić się z czarnoskórym dzieckiem. Jeżeli już dzieci są zainfekowane nacjonalizmem, to kim są ich rodzice.

Ta postawa, te poglądy i zachowanie nie biorą się z nikąd. To celowe działanie rządzących. Martyrologia Smoleńska już się wyczerpuje, trzeba więc szukać innego paliwa. Wkłada się więc ludziom do głowy, że przez ostatnie lata, szczególnie „te” osiem lat byli pomiatani, nikt się z nimi nie liczył, a teraz dzięki dobrej zmianie wszystko się odwraca. Teraz to my będziemy decydować, kto do nas może przyjechać. Unia nie będzie miała prawa niczego nam narzucać. My będziemy ustanawiać sobie takie prawa jakie uznamy za zasadne, urządzimy sobie takie państwo jakie sobie wymyślimy i nikomu nic do tego. Żadne umowy międzynarodowe, komisje czy Trybunały nie będą nas ograniczać.

Te wszystkie twory są jedynie po to, by mogły nam dawać środki potrzebne na tworzenie naszej wizji Polski. Bo nam jako narodowi wybranemu należy się wszystko.

Takie przedstawienie rzeczywistości przez rządzących, jak na razie pada na podatny grunt. Póki jest koniunktura w gospodarce, to ludzie nie odczuwają negatywnych zmian. TK, sądownictwo, RIO itp. to dla nich abstrakcja. Dopóki ich nie dotknie osobiście nowe państwo, to dla tych osób nic się nie zmienia w sensie negatywnym. Czują się natomiast bezpieczniej, bo ktoś cały czas wkłada im do głowy, jak dba o ich dobro. Znowu jest guru, do którego jak za czasów PZPR można wnieść swoje żale, a on jak dobry wujaszek wstrzyma ustawę, zmieni prawo, nakaże kogoś zwolnić, a innemu naprawić krzywdę.

W 1933 r. gdy Hitler doszedł do władzy, zwyczajni ludzie poczuli się bezpieczniej, nastąpił wzrost gospodarczy, życie stało się uporządkowane. Na manifestacje nikogo nie trzeba było zwozić. Ludzie z radością podnosili prawą rękę do góry. Ta część społeczeństwa która lądowała w obozach koncentracyjnych, to byli wrogowie, którzy chcieli zburzyć ten bezpieczny ład i sami sobie zasłużyli na taki los. Dopiero pod koniec wojny Niemcy przejrzeli na oczy.

Obecnie słyszę, że takie porównania nie są na miejscu. Nie ma żadnej dyktatury, czego obiektywnym dowodem jest fakt, że mogę pisać to co piszę.

W Niemczech hitlerowskich jeszcze w 1934r. istniała też prasa niezależna, zanim jej redaktorzy nie zostali całkowicie spacyfikowani. Ja jednak fakt złamania demokracji postrzegam inaczej. Jej nie ma nie dlatego że ktoś mi czegoś zabrania, jej nie ma dlatego, że ja myśląc inaczej niż partia rządząca, zostaję przez jej przedstawicieli wykluczony ze społeczności. Jeżeli mówię inaczej niż linia programowa PiS, to jestem barbarzyńcą, zdrajcą, drugim sortem.

Nie jestem oponentem, przeciwnikiem politycznym, przedstawicielem partii opozycyjnej, co jest normalnym zjawiskiem w państwach demokratycznych, ale staję się wrogiem, którego należy zwalczać. I to jest dowód na to, że Polska przestała być już państwem demokratycznym. Władza uzurpuje sobie prawo ingerowania we wszystkie sfery naszego życia. Konkretnie ustala jak mamy żyć, w jakich pozostawaj związkach, kogo w kraju przyjmować, jak się leczyć, uczyć itp.

Wolność to prawo decydowania o sobie. Władza powinna jak najmniej ingerować w te prawa, jedynie w takim zakresie, by wolnością jednej jednostki nie naruszała praw innej. Jakakolwiek dalsza ingerencja, to już przejaw dyktatury. Przyjrzyjcie się Państwo w jakim żyjemy kraju i oceńcie sami swoje prawa.

Na koniec coś Państwu zacytuję „Uczeń słucha uważnie i z powagą wypowiedzi podczas uroczystości, koncertów, przedstawień, obchodów świąt narodowych i innych zdarzeń, przyjmując postawę skupienia, samokontroli i szacunku. Uczestnicząc w opisanych sytuacjach, wyczuwa ich nastrój i przyjmuje adekwatne do niego zachowanie, np. śmieje się z usłyszanych dowcipów, zachęcony włącza się do wspólnego skandowania, śpiewania”. Wiecie Państwo, co to jest? To dyrektywa dla nauczycieli zapisana w tzw. podstawie programowej dla edukacji wczesnoszkolnej. Słyszałem już słowo PiSojugen, jako określenie takiego wychowania.

Dla mnie to jawna indoktrynacja, a wypowiedzi rządzących, że rozumieją oni przyczyny takich zachowań jak np. atak młodzieży wszechpolskiej na uczestnikowi demonstracji KOD w Radomiu, odbieram jako przyzwolenie na zamach na demokrację.

Obecnie rządzący kierując się jedynie chęcią posiadania władzy a nie dobrem ogółu, decydując się na takie postępowanie jak opisałem, świadomie doprowadzają do sytuacji, gdy powstają dwie Polski. Tylko kto za to odpowie?

Mirosław Wacławski

Foto: opozycja-obywatelska.pl