Marku, przyjmij moje gratulacje

  • Felietony
  • Blogi
Adam Wyszomirski / 05.03.2014 / Komentarze
W ostatnich dniach zaskoczyła nas wiadomość o zmianie na stanowisku wojewody zachodniopomorskiego.

W ostatnich dniach zaskoczyła nas wiadomość o zmianie na stanowisku wojewody zachodniopomorskiego. Nieoczekiwanie bowiem dotychczasowy wojewoda Marcin Zydorowicz złożył rezygnację ze sprawowania urzędu. Przyznam, że miałem okazję poznać Marcina Zydorowicza nie tylko służbowo, z racji pełnienia funkcji radnego sejmiku zachodniopomorskiego, ale także prywatnie. I mogę o nim powiedzieć - ujmując to prostymi słowami - to równy facet. A na gruncie służbowym? Moim zdaniem to jeden z nielicznych chyba wojewodów, który nie stronił od kontaktów z samorządowcami, nie zamykał się w zaciszu swojego gabinetu, ale wychodził do ludzi. Wbrew temu, co mówią niektórzy - dbał o równoważny rozwój całego województwa, nie stosował podziałów na wschodnią i zachodnią część, a wiadomo przecież jak bardzo my - mieszkańcy dawnego województwa koszalińskiego - jesteśmy na ten aspekt wyczuleni. Przy tym - w ocenie mojej skromnej osoby - to sprawny urzędnik państwowy, który potrafił znaleźć kompromis w trudnych sytuacjach. Dziś mówi, że zamierza poświęcić się działalności w sektorze prywatnym, i ja to szanuję, ale jestem przekonany, że w polityce nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i zapewne jeszcze nieraz o nim usłyszymy.

Jednocześnie z uznaniem przyjąłem wiadomość, że następcą Marcina Zydorowicza ma zostać Marek Tałasiewicz, dotychczasowy przewodniczący sejmiku zachodniopomorskiego. To człowiek - historia, od wielu lat obecny w życiu politycznym. Był m. in. wojewodą szczecińskim w latach 1990 - 98, doradcą prezydenta Szczecina, to także działacz i współzałożyciel NSZZ Solidarność na szczecińskiej uczelni, to również wieloletni radny sejmiku.

Jak się Państwo domyślacie, z Markiem (tak, jego także mam przyjemność znać prywatnie, a więc mogę sobie tu pozwolić na tę odrobinę poufałości) mieliśmy okazję w mijającej kadencji bardzo często współpracować. Właśnie z uwagi na to, że pełnię mandat radnego wojewódzkiego. Z dumą mogę przyznać, że to Marek był tym, który wprowadzał mnie w meandry pracy samorządowca na szczeblu wojewódzkim. Pamiętam pierwsze posiedzenie sejmiku, 4 lata temu. Z racji wieku - on najstarszy, słowem radny senior, i ja ten najmłodszy w gronie radnych, wspólnie inaugurowaliśmy pracę sejmiku. Miałem zaszczyt od początku mojej bytności w sejmiku czerpać z jego doświadczenia. To człowiek z charyzmą. Cenię w nim to, że jest wyważonym, spokojnym człowiekiem, który na tak trudnym gruncie, jakim jest polityka, potrafi studzić emocje oponentów. Kieruje się przy tym interesem ogółu, nie ocenia spraw przez pryzmat interesu partyjnego. To człowiek, który niewątpliwie cieszy się poważaniem wśród samorządowców i to bez względu na opcję polityczną. Świetnie radzi sobie z łagodzeniem konfliktów, a tych, jak wiadomo, w działalności politycznej i samorządowej, nie brakuje.

Kiedyś mi powiedział, że ma już swoje lata (przekroczył siedemdziesiątkę) i że ta kadencja w sejmiku jest przypieczętowaniem jego pracy, bo "on już swoje zrobił". A tu nieoczekiwanie na jego drodze stanęło kolejne wyzwanie, a Marek, człowiek, który wyzwań się nie boi, podjął je. Jestem przekonany, że jako wojewoda zachodniopomorski świetnie sprawdzi się także na tym stanowisku.

{{info}}