„Obrotowy” Krzysztof Lis

  • Blogi
  • Felietony
Jerzy Hardie-Douglas / 29.06.2018 / Komentarze
Felieton burmistrza Jerzego Hardie-Douglasa

Obrotowy. Tak w polityce nazywa się polityków gotowych dla kariery, stołków, przeróżnych apanaży, a przede wszystkim dla utrzymania się przy władzy, wykonywać dowolne „wolty”. Obrotowi to zwykle politycy złotouści, dopasowujący swoje zasady i światopogląd do bieżących potrzeb. Gotowi współpracować z każdym, aby tylko otrzymać to wszystko o czym napisałem powyżej.

„Obrotowy” ma zwykle nadzwyczaj dużą tzw. „zdolność koalicyjną”. Unika deklaracji przedwyborczych z kim chciałby współpracować. Zobaczy co przyniosą wybory i „obróci” się z uśmiechem do tych, którzy będą silniejsi. Taką „partią obrotową” był od zawsze, skąd inąd sympatyczny,  PSL. Partia mała, ale wykorzystująca w mistrzowski sposób rolę „języczka u wagi”. Chcecie byśmy zapewnili wam potrzebne do rządzenia mandaty - dajcie stanowiska.

Oczywiście retoryka zawsze jest ta sama. Różnimy się światopoglądowo, ale… dla dobra mieszkańców jesteśmy gotowi na koalicje z … (i tu należy wpisać tego który da najwięcej).

„Obrotowy” Krzysztof Lis. Jak widać po ostatnich wydarzeniach i wypowiedziach, polityk samorządowy niezbyt przywiązany do koalicjantów. Brak jasnych pryncypiów nazywa zdolnością do porozumiewania się. Stąd „Porozumienie Samorządowe”.

Tak. Bardzo się różnimy. Ja jestem człowiekiem przywiązanym do zasad i swoich poglądów. I niezwykle cenię lojalność.  Mówię to co myślę. Z tego powodu mam sporo wrogów, ale przynajmniej pozostali wiedzą, że nic do nich nie mam. Bo gdybym miał jakiekolwiek pretensje, to bym im o tym powiedział. Jeśli jestem związany z jakimś ugrupowaniem umową koalicyjną, nigdy ich nie atakuję.

Obejrzałem program „Gość Dnia” w lokalnej TV Gawex. Starosta K. Lis wymienił kilka nazwisk osób które współpracowały z PO, a teraz już nie współpracują. Z tego wysnuł dowód o arogancji szczecineckiej PO. Wspominał o braku szacunku dla posłów ziemi szczecineckiej. W całej Polsce PO dogaduje się z Nowoczesną, a w Szczecinku jakoś nie może. I oczywiście mruga do oglądających Go, że to wina charakteru burmistrza Douglasa.

Trzeba znać Krzysztofa Lisa, jego poglądy i wypowiedzi „poza kamerą” (również na temat osób, których teraz tak gorliwie broni), by zrozumieć dlaczego te wszystkie dywagacje są czystej wody hipokryzją. Starosta zna fakty, uwarunkowania i powody dla których nasze drogi z kilkoma wymienionymi osobami rozeszły się. Przytacza jako argument naszego wyobcowania i odizolowania, niemożność „dogadania się” z Nowoczesną. A wie doskonale, że jesteśmy zwolennikami koalicji z tą partią, ale „hamulcowym” jestem nie ja, a poseł Lubczyk, który „gra” na siebie i swoją Rodzinę.  Starosta twierdzi, że szanuje posłów, gdy tymczasem prawda jest taka, że nie znosi posła Lubczyka i wypowiada się na Jego temat delikatnie rzecz ujmując, bez należnego parlamentarzyście szacunku.

Moje relacje z Krzysztofem Lisem mają dość długą i skomplikowaną historię. Starosta niechętnie wspomina o czasach, gdy gorliwie wykonywał polecenia swego ówczesnego koalicjanta, szefa struktur SLD, senatora Witolda Gładkowskiego. To z polecenia nieżyjącego już Senatora, Lis wyrzucił mnie z pracy. Wyrzucił mnie pod absurdalnym pretekstem, mimo że prowadziłem jeden z najlepszych Oddziałów Chirurgii na Pomorzu. Pozbawił mnie możliwości uprawiania w szczecineckim szpitalu zawodu, który był i do pewnego stopnia nadal jest moją pasją. Zachował się obrzydliwie i bardzo mnie skrzywdził, ale zawsze starałem się jakoś Go wytłumaczyć. Mówiłem - po prostu wykonał rozkaz. Ja bym tak nie zrobił, ale ja mam inny charakter i nie nazywam się Krzysztof Lis.

Kilka lat później Platforma Obywatelska wygrała wybory do powiatu i losy Lisa zależały już tylko od decyzji władz partii. I mimo traumy jaką przez Niego przeżyłem, doceniając Jego wiedzę i fakt, że jest sprawnym samorządowcem, postanowiłem przekonać kolegów do pozostawienia Go na funkcji Starosty. Dziś odwdzięcza się za to, wbijając nam nóż w plecy.

Warto obejrzeć „Gościa Dnia” by zobaczyć wyreżyserowany spektakl obłudy. Nic nie jest takie jak przedstawiali to w swoich wypowiedziach obaj panowie. Wiesław Suchowiejko ma oczywiście prawo starać się o fotel burmistrza. Pozbawiony politycznego zaplecza przykleił się do Porozumienia Samorządowego, bo samodzielnie nie jest w stanie wystartować w wyborach. Suchowiejko należy do ugrupowania Jarosława Gowina, więc popieranie Go, to de facto, niezależnie od tego co się mówi i jakiej retoryki się używa, popieranie PiSu. Lis doskonale o tym wie, ale właśnie zaczął umizgiwanie się do Prawa i Sprawiedliwości.  Jak mówił Gowin – głosowałem za, ale się nie uśmiechałem.

Patrzę na to wszystko z zażenowaniem. Duże rozczarowanie Panie „Obrotowy”.

Jerzy Hardie-Douglas

Foto: Sławomir Włodarczyk