Pani Poseł - duże oczekiwania i smutna rzeczywistość

  • Blogi
  • Felietony
Jakub Hardie-Douglas / 26.06.2018 / Komentarze
Felieton Jakuba Hardie-Douglasa

Bycie posłem to dla wielu osób nobilitacja, wyróżnienie, prestiż, w końcu chyba iluzoryczne poczucie przynależności do społecznej „elity”.

Choć brzmi to jak komunał, to posłowanie oznaczać powinno również odpowiedzialność i zobowiązania wobec ludzi i regionu, z którego poseł został wybrany. Tyle w teorii. Jak jest w praktyce? Z tym niestety bywa różnie.

W Szczecinku mamy dwóch posłów. Z czego tak naprawdę liczy się tylko jeden, a właściwie jedna. Pani Poseł Małgorzata Golińska, bo o niej oczywiście mowa, to osoba raczej stonowana. Sprawia wrażenie grzecznej, wyważonej, nieco wycofanej i powściągliwej. Kilka miesięcy temu objęła stanowisko wiceministra środowiska. To bezsprzecznie olbrzymi awans dla osoby, która jeszcze nie tak dawno była leśnicznym i mało wyróżniającą się miejską radną.

O tym, że wybór do Parlamentu Pani Małgorzaty Golińskiej oznaczał spory awans zawodowy również dla osób z jej bliskiego otoczenia, już pisałem. Znamienny jest tu choćby przykład radnego RDSZ Pana Jacka Pawłowicza. W ostatnim czasie koło fortuny uśmiechnęło się również do brata Pani poseł Pana Jacka Golińskiego, który objął stanowisko Prezesa Spółki IKS Solino, należącej do grupy PKN Orlen.

Dla tych, którzy nie wiedzą, dodam tylko, iż nową kancelarią prawną, która od jakiegoś czasu obsługuje Spółkę Uzdrowisko Połczyn Zdrój jest kancelaria Pana Filipa Sztukiela, regularnie reprezentującego działaczy RDSZ i SIS Terra.

Ale do rzeczy.

W listopadzie tego roku odbędą się wybory samorządowe. Będzie to próba sił, w której zmierzą się przedstawiciele PiS i ich satelickich sprzymierzeńców z obywatelską koalicją na czele z Platformą Obywatelską.

Wybory tuż tuż za pasem, a władza PiS i jej reprezentanci nie zamierzają patrzeć przychylnym okiem na miasta, w których nie rządzą „ich ludzie”. Zasadniczo władza PiS w ogóle nie lubi samorządów.

I nie trzeba być naukowcem z NASA, aby odnieść wrażenie, że nie inaczej jest w Szczecinku.

Pani poseł zapowiadała, że będzie pracowała na rzecz regionu i miasta. Miała lobbować za miastem i walczyć o jego sprawy na krajowym forum. Tymczasem wydaje się, że im bliżej do wyborów, tym Pani poseł Golińskiej dużo mniej zależy na powodzeniu wszelkich inicjatyw czy projektów realizowanych przez włodarzy miasta. Prawdopodobnie kalkuluje, że ewentualny sukces miasta może mieć dla niej gorzki smak.

W rezultacie współpracy z miastem i jego władzami de facto nie ma, a Pani Golińska nie kwapi się odbierać telefony od samorządowców zasiadających w szczecineckim ratuszu. Zamiast tego obserwujemy szereg działań, które mają raczej charakter „politycznej dywersji”.

Nie wierzycie? Oto kilka przykładów:

1. Polityczny happening z udziałem PiS-owskiego ministra środowiska – Pana Henryka Kowalczyka. Choć spotkanie w kinie Wolność odbywało się pod hasłem „ Polska jest jedna” to nie sposób odnieść wrażenia, że hasło powinno brzmieć : „Polska jest PiSowska”. Jak można było się spodziewać, nikt z przedstawicieli szczecineckiego ratusza nie otrzymał na to spotkanie zaproszenia.

Całość wyglądała na sprawnie wyreżyserowany scenariusz okraszony „spontanicznymi” pytaniami z sali autorstwa Pani Joanny Pawłowicz oraz Marcina Betki, radnych klubu RDSZ. Pytania oczywiście dotyczyły Kronospanu. Aby zrozumieć jednak o co chodzi, trzeba przyjrzeć się przedsięwzięciom inwestycyjnym realizowanym przez największego szczecineckiego pracodawcę.

10 Lipca Kronospan uruchamia innowacyjną instalację ochrony powietrza UTWS. Instalacja ta w założeniach zredukuje emisję uciążliwego pyłu o ponad 90% oraz drastycznie ograniczy emisję związków odorowych, które bezsprzecznie stanowią sporą uciążliwość dla naszych mieszkańców.

Realizacja tej proekologicznej inwestycji jest wypełnieniem ostatniego punktu zawartego z władzami miasta w 2014 roku porozumienia, na mocy którego Kronospan zobowiązał się do szeregu inwestycji w szeroko pojętą ochronę środowiska.

Organizacja politycznego wiecu z udziałem przedstawicieli Ministerstwa, w którym procedowane są obecnie nowe przepisy dotyczące branży drzewnej i meblarskiej i które to Ministerstwo ma pod sobą wszystkie najważniejsze instytucje takie jak GIOŚ,WIOŚ, GDOŚ i RDOŚ nie jest przypadkowa. Pani poseł przyłącza się do politycznych populistów, którzy tematem Kronospanu grają od kilku dobrych lat. Teraz do walki wykorzystuje oręż, jakim od niedawna dysponuje.

Moment wiecu też raczej mało przypadkowy. Niewiele osób wie, że do Sejmu trafił niedawno poselski projekt zmian 2 kluczowych z punktu widzenia całej branży drzewnej i meblarskiej w Polsce ustaw - ustawy prawo ochrony środowiska oraz ustawy o odpadach.

Projekt jest projektem poselskim i ma krótką „ścieżkę” procedowania. Co to oznacza? – Zero konsultacji społecznych, zero konsultacji branżowych, zero partycypacji stron trzecich.

Nowe przepisy wprowadzą szereg bardzo niekorzystnych zmian dla wszystkich zakładów przetwórstwa drzewnego i firm meblarskich w Polsce, na czele z definicją biomasy i odpadu. Konieczność wdrożenia nowych rozwiązań dotyczących transportu i utylizacji w spalarniach produktów ubocznych, które do tej pory wykorzystywane były w procesach produkcyjnych, (według nowych przepisów przemianowanych na odpad) doprowadzi do nagłej zapaści całej branży przetwórstwa drzewnego i meblarskiej, w konsekwencji - do masowych, sektorowych zwolnień i olbrzymich ubytków wpływów do budżetu Państwa i lokalnych samorządów.

Nowe przepisy, co najważniejsze, stoją w jawnej sprzeczności z prawem i definicjami unijnymi, w oparciu o które działają przedsiębiorstwa z branży w całej Europie!!!

Po wejściu w życie nowych regulacji, duzi producenci płyt, którzy się „nie zawiną” i zdołają przetrwać to trzęsienie ziemi, będą produkować po dużo wyższych kosztach, przez co ich rentowność i konkurencyjność na europejskich i światowych rynkach dramatycznie spadnie.

Małe zakłady nie mają szans. Średnie najpewniej też padną, a duże będą stopniowo obierały kierunek migracji za naszą wschodnią granicę.

Czy w tym wszystkim jest przypadek wynikający z ignorancji rządzących czy mówimy o systemowej obstrukcji wymierzonej w interes Państwa i jego mieszkańców?

A przypomnę, że mówimy o całej branży, w której Polska jest jednym ze światowych liderów!!!

Warto wiedzieć, że po wprowadzeniu nowych rozporządzeń cieszyć się będą głównie Rosjanie - dostawca na polski rynek gazu ziemnego, gdyż zmiany wiążą się z kolosalnym zwiększeniem zużycia tego surowca przez cały sektor meblarsko-drzewny w Polsce. Od czasu kiedy Pani Golińska objęła nową ministerialną funkcję, nasz największy zakład pracy raczej nie może liczyć na partnerską współpracę czy nawet normalność w relacjach. Zamiast tego jesteśmy świadkami „nalotów” GIOŚ i WIOŚ na Kronospan. Na wiecu w kinie Wolność usłyszeliśmy zapowiedzi Ministra Środowiska, z całą pewnością konsultowane z panią minister Golińską, o tych wszystkich zmianach w prawie, które w znacznym stopniu ograniczą konkurencyjność naszych rodzimych zakładów.

Niestety to nie jedyna sytuacja, w której Pani poseł udowadnia, że kieruje się celami politycznymi swojej formacji, a nie zwykłą przyzwoitością czy przede wszystkim dbaniem o interes społeczny regionu.

Kolejne przykłady:

2. Pani poseł zobowiązała się lobbować za zniesieniem zakazu przywożenia do Kronospanu drewna poużytkowego m.in. z Norwegii i Niemiec. Idiotycznego, sprzecznego z ekologią zakazu, który ogranicza wykorzystanie wtórnych surowców przez polskich producentów płyty meblowej. Mimo że na spotkaniach z Kronospanem deklarowała, że jest w 100% przekonana o słuszności produkcji płyty z drewna z odzysku, to nic w tej sprawie nie zrobiła. A przecież obecnie ma na te decyzje bezpośredni wpływ.

3. Miała interweniować w Ministerstwie Środowiska w sprawie wyrażenia zgody przez Ministerstwo na kontynuację rozbudowy po części szczecineckiego składowiska odpadów w Wardyniu (II-giej kwatery, której kilka lat temu z powodu braku środków nie dokończono). Ta rozbudowa była uwzględniona w Wojewódzkim Planie Gospodarki Odpadami Woj. Zach., ale została przez Ministerstwo wykreślona. Dziś, wiedząc o problemie, jako minister który ma na to bezpośredni wpływ, nie robi absolutnie nic aby umożliwić Spółce Samorządowej z Wardynia (której udziałowcem jest też Szczecinek) rozbudowę składowiska. Brak zgody na rozbudowę kwater nie tylko jest pozbawiony logiki, ale spowoduje znaczny wzrost kosztów działalności MPGO w Wardyniu, co przełoży się na wzrost opłat „na bramie” za przyjmowane śmieci, a to z kolei na wzrost „podatku śmieciowego” płaconego przez mieszkańców gmin, które są udziałowcami Wardynia (w tym również Szczecinka!!!).

4. Pani poseł Golińska, miała też pomóc we wprowadzeniu do planu inwestycyjnego GDDKiA łącznika między budowaną obwodnicą na S11 a DK nr 20. Tak się oczywiście nie stało. Stracą na tym wszyscy mieszkańcy.

Pani poseł, której dotychczasowy dorobek polityczny jest jeszcze raczej mizerny, za pośrednictwem mediów poucza Burmistrza i lekceważąco komentuje jego wystąpienia, m.in. z okazji Święta 3 Maja, uciekając jednocześnie od merytorycznego ustosunkowywania się do stawianych przez władze miasta w wystąpieniu zarzutów o łamanie prawa.

Fakt ten wydatnie ukazuje, że w ostatnich działaniach posłanki ze Szczecinka jest sporo hipokryzji.

Chciałbym wierzyć, że to jedynie przedwyborcza retoryka, język i emocje, które pozwolą Pani poseł zawalczyć o swój najtwardszy elektorat. Może wyrachowanie Pani poseł wynika też z chęci ostatecznego zdominowania „aspirującego do roli liderów” małżeństwa Pawłowiczów i umocnieniu się na pozycji nr 1 dla elektoratu PiSu i RdSzu.

Tego nie wiem. Wiem natomiast, że dopóki młoda Pani poseł nie wyjdzie z roli polityczno-urzędniczego serwilisty PiS – osoby, która podpisuje się pod wszystkimi szkodliwymi zmianami w prawie, tak długo nie będzie mogła przedstawiać się jako ta, która faktycznie walczy o interes społeczno-gospodarczy mieszkańców naszego miasta.

Jakub Hardie-Douglas

Foto: Sławomir Włodarczyk