Podwójna manipulacja

  • Felietony
  • Blogi
Tomasz Czuk / 13.02.2014 / Komentarze
Podwójna wygrana czy podwójna manipulacja?

„Podwójna wygrana czy podwójna manipulacja”

Manipulacja nie jedno ma imię – to oczywista oczywistość, jakby powiedział klasyk filipińskiej turystyki. W czasach realnego socjalizmu język propagandy skutecznie eliminował z publicystycznej przestrzeni słowo „strajk”, zastępując je „nieuzasadnionymi przerwami w pracy”. Podobny los spotkały „dziury w jezdni”, które zapobiegliwi ornamentatorzy języka propagandy skwapliwie zamieniali na „chwilowe ubytki masy bitumicznej”. Jak jest dzisiaj? W zasadzie nic się nie zmieniło, z tą jednakowoż różnicą, że o ile językoznawcza inwencja peerelowskich cenzorów szła w kierunku łagodzenia słów niewygodnych z punktu widzenia komunistycznej propagandy, to w przypadku naszych lokalnych ekologów zmierza ona ewidentnie do ich demonizowania. Stąd wzięła się na przykład językowa zbitka „spalarnia wyjęta spod prawa”, którą aktywiści SIS Terra określają funkcjonujący na terenach Krono generator ciepłego powietrza. Tylko patrzeć jak w ich dyżurnym słowniku pojawi się jakieś dosadniejsze określenie. Merytorycznej dyskusji to oczywiście nie ułatwia, co zresztą doskonale widać po toczącej się ostatnio debacie, jaka za sprawą tej organizacji rozgorzała wokół Kronospanu i Urzędu Miasta. Z jednej strony konkretne argumenty i racjonalne pomysły, z drugiej kasandryczna mantra o katastrofie ekologicznej, pełna zawiesistych niedomówień i zmanipulowanych informacji. Jednym słowem nihil novi sub sole!

Uważnych obserwatorów szczecineckiej sceny politycznej nie powinno to dziwić. Nie po raz pierwszy bowiem SIS Terra ucieka się w swojej ekologicznej krucjacie do metod, które najogólniej rzecz ujmując, nazywamy manipulacją. Tak było choćby w przypadku podwyższonej zachorowalności na raka, jaką rzekomo zanotowano wśród mieszkańców powiatu szczecineckiego, jak i z ostatnimi doniesieniami o jurysdykcyjnej wiktorii nad miastem w kwestii wydanej przez burmistrza decyzji środowiskowej (artykuł w iszczecinek.pl: „Burmistrz przegrywa z Terrą – dwa razy”). Wydźwięk medialny takich prasowych enuncjacji jest oczywisty, zwłaszcza dla niezorientowanych w szczegółach czytelników, którzy aż nazbyt często biorą je za dobrą monetę. A szkoda, ponieważ i w jednym, i w drugim przypadku, fakty mają się nijak do tego, co twierdzą aktywiści tej organizacji.

W przypadku rewelacji onkologicznych, które dwa lata temu ogłosiło w lokalnych mediach Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych Terra, poziom manipulacji był wprost proporcjonalny do medialnej histerii, z jaką przedstawiciele tej organizacji próbowali nam wmówić, że żyjemy w strefie podwyższonego ryzyka, że miasto bagatelizuje środowiskowe zagrożenia, że ludzie w Szczecinku padają na raka jak muchy. Normalnie Czarnobyl!

Mimo rozpętanej histerii nie udało się jednak uczynić ze Szczecinka „Krajowego Centrum Zachorowań na Wszystkie Nowotwory Świata”. Wizerunkowo co prawda miasto oberwało rykoszetem, ale nie w stopniu, który satysfakcjonowałby inicjatorów tej „ekologicznej kampanii reklamowej”. Szybko bowiem się okazało, że przytoczone przez szczecineckich ekologów i kołobrzeskiego posła, pana Cz. Hoca, statystyki nie do końca mają pokrycie w faktach. Co więcej, dziennikarze dotarli do danych zachorowalności na choroby nowotworowe, z jakimi można się zapoznać na stronie internetowej Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii w Warszawie.

I cóż się wówczas okazało? Ano, że oficjalne statystyki zupełnie nie pasują do postawionej przez SIS Terra tezy i – co warte podkreślenia – że na przykład w takim Kołobrzegu, rodzinnym mieście posła Cz. Hoca, zachorowalność na choroby nowotworowe w latach 2005-2009 była zdecydowanie wyższa niż w Szczecinku. Nie słyszałem jednak, aby zatroskany parlamentarzysta zwoływał w związku z tym konferencje prasową. Ale to taki drobny szczegół, którego nasi ekolodzy w kronice swoich heroicznych działań jakoś nie odnotowali. Podobnie rzecz przedstawia się z komentarzami SIS Terra w sprawie jednego z wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Chodzi oczywiście o zaskarżoną decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w sprawie o nieudostępnienie stowarzyszeniu Terra przez Burmistrza Szczecinka informacji, dotyczącej technologii stosowanej w zakładach Kronospan, którą WSA uchylił. Szczecineccy ekolodzy bezzwłocznie zwołali konferencje prasową, podczas której odtrąbili wiktorię. Znamienne jednak, że nie wdawali się w szczegóły sądowego werdyktu. A szkoda, bo warto się jej bliżej przyjrzeć. Otóż Wojewódzki Sąd Administracyjny w sentencji tego wyroku w ogóle nie wypowiada się w kwestiach merytorycznych tylko proceduralnych, wskazując przy tej okazji uchybienia formalne, do których rzeczywiście doszło, tyle tylko że z przyczyn leżących po stronie Samorządowego Kolegium Odwoławczego a nie Urzędu Miasta. A to zupełnie inna bajka.

Innymi słowy, oznacza to, że Wojewódzki Sąd Administracyjny nie zajmował się w tym przypadku zagadnieniami natury technologicznej, które interesowały wnioskodawcę – SIS Terra. Wydane przez WSA uchylenie, a nie unieważnienie – a to subtelna różnica, decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego nie wynika więc ze stwierdzenia rzekomych zagrożeń dla ludzkiego zdrowia, jakie niosą ze sobą rozwiązania technologiczne stosowane przez Kronospan, tylko z błędów natury formalnej popełnionych w trakcie administracyjnego postępowania przez SKO. Ale to znowu taki szczegół, który w medialnych relacjach umknął uwadze naszym lokalnym ekologom. Jaki z tego morał dla mieszkańców naszego miasta? Prosty jak budowa rumuńskiego cepa. Idą wybory i widać od razu, że nie tylko ciągła obecność w mediach, ale nawet i najdrobniejsza wzmianka prasowa czy wizyta w kinie Wolność na filmowym seansie, traktowana jest przez niektórych polityków niczym desantowy przyczółek. Takie czasy. Dzisiaj nawet pijarowscy analfabeci doskonale już wiedzą, że zaprzyjaźnione media, to podstawa politycznego sukcesu. Bo przecież nieważne jak o nas piszą, ważne żeby nazwiska nie przekręcali.