Refleksje o nadziei

  • Blogi
  • Felietony
Tadeusz Chruściel / 03.03.2014 / Komentarze
Jestem w miejscu szczególnie ważnym dla historii wolności Europy Środkowo-Wschodniej.

Jestem w miejscu szczególnie ważnym dla historii wolności Europy Środkowo-Wschodniej: w Trójmieście. Tutaj zapalona świeca w oknie na znak solidarności z narodem ukraińskim o godzinie 20.00 pozostawi kolejny ślad w matrycy mojego losu. Radosne, ale pozostawiające niepewność, informacje z kijowskiego Pl. Niepodległości oraz wypowiedzi Ministra Radosława Sikorskiego dają nadzieję Słowianom nad Dnieprem. Ukrainę znam od jesieni 2001 roku, gdy po raz pierwszy pojechałem tam wraz z kilkudziesięcioosobową grupą polskich biznesmenów na kilkudniową misję gospodarczą. Majdan wraz z Kreszczatikiem to szczególne miejsce dla młodego, pragnącego wolności pokolenia Ukraińców. Tradycją stał się spacer zamkniętą dla ruchu samochodowego ulicą, która w każdy weekend od popołudniowego piątku do niedzielnego wieczoru zamienia się w barwny korowód spacerujących mieszkańców Kijowa, przeplatany propozycjami artystycznymi, często na bardzo wysokim poziomie. Późniejsze wielokrotne podróże do Kijowa, Odessy, Lwowa a nawet Charkowa zaowocowały poznaniem mentalności sąsiadów zza Buga, ale również ich pragnień. Wśród mnogiej grupy znajomych byli doświadczeni lekarze, którzy marzyli o lepszej pracy na Zachodzie, młodzi utalentowani informatycy, muzycy, znakomici projektanci mody, czy uczący się na naszych doświadczeniach handlowcy. Potencjał niewyzwolony do końca poprzez ograniczenia gospodarcze, polityczne, mentalne, wolnościowe. Można mówić dużo o ryzyku współpracy biznesowej ze Wschodem, tylko tę dyskusję należy rozpocząć od realiów wynikających z teorii zróżnicowanych powiązań Edwina Sutherlanda, w których największe znaczenie mają (niezbadane przez cytowanego naukowca) „białe kołnierzyki”, gdzie na wschodzie trafniej nazywać „kołnierzykiz pagonami”. Nieuczciwość pojawia się wszędzie, należy tylko pamiętać o podstawach, wzorcach, doświadczeniach, które tę cechę kreują. Dla dziecka wzorem do naśladowania jest dorosły człowiek. Młoda demokracja bierze przykład ze starej, doświadczonej. My Polacy mamy szczęście czerpać wzorce z demokracji zachodniej. Ukraina też się tego uczy, ale na „tajnych kompletach”, gdyż oficjalnie „nie nada”. Proszę spojrzeć na historię kijowskiego uniwersytetu: w jakich realiach historycznych dla Polski ten uniwersytet powstawał, jakie postacie legitymują się dyplomem Uniwersytetu (obecnie) im. Tarasa Szewczenki? Sięgając dalej w historię Ukrainy widać dużą zbieżność losów. Walka o wolność, utrata wolności, cierpienie narodu, zrywy powstańcze wpisane są chyba w dusze Słowian. Uczestniczyłem, wspierając swoją obecnością, w wydarzeniach „pomarańczowej rewolucji”, protestach „bloku Julii Timoszenko” a obecnie niestety - „na odległość”. Przychodzi mi następująca refleksja - parafrazując do teorii marketingu: wolność jest produktem o najwyższej wartości, o który każdy zabiega, poświęcając niekiedy najcenniejszy dar – życie, zapominając zarazem o istnieniu konkurencji, która ten produkt chce wykorzystać dla swoich interesów (ograniczyć lub zabrać). Trzeba więc ogromnego wysiłkui dalekosiężnej strategii, aby wolność zachować. … . Zakończenie „Pierwszego dnia wolności”L. Kruczkowskiego pozostaje nadal aktualne i jest lekcją do odrobienia.   

22.02.2014r - jeszcze bliżej historii. Hala OLIWII w Gdańsku, miejsce I Zjazdu SOLIDARNOŚCI oraz I Przeglądu Piosenki Prawdziwej w 1981r. Hotelowy pokój z widokiem przez okno na wnętrze hali, gdzie tafla sztucznego lodowiska zapełniona jest tłumami. Ten obraz w połączeniu z dekoracją medalami naszych panczenistów buduje, podobnie jak dyskusja nt. inwestowania w tory łyżwiarskie w kilku miastach Polski i w dziedziny sportu, które napawają dumą. Ale wracając do miejsca, które los pozwolił mi wybrać w historycznych dla Ukrainy chwili, nie wypada pozostawić bez komentarza. Czy historia zatacza koło? Oby nie pojawił się scenariusz naszego grudnia, oby Ukraina nie popełniła zbyt wielu błędów. Demokracja, podobnie jak wolność, jest wartością, o którą należy zabiegać każdego dnia, pamiętając jednocześnie, że istnieje konkurencja, którą może być np. zazdrosny sąsiad.  Jeszcze jedna refleksja. Rozdarcie Ukrainy (pomarańczowe i niebieskie) potrzebuje klucza do dialogu, wskazania kierunku rozwoju i reform. Może to skojarzenie nie ma żadnego znaczenia, ale czasem niewielka symbolika czy gesty stanowią siłę. Wystąpienie na Majdanie europosła Jacka Saryusz-Wolskiego, dającego ludziom nadzieję, odebrane niezwykle  entuzjastycznie przez tłumy (może za wyjątkiem propozycji personalnych) dopełniło wkład PO ogniskowania wysiłków Ukrainy w kierunku jedności z Europą.

Pomimo pojawiających się asymetrii w wielu dziedzinach najważniejsze jest dobro wspólne: rodziny, przedsiębiorstwa, miasta, regionu czy kraju. Wobec dynamicznie zmieniającego się otoczenia, taka postawa zapewnia przetrwanie i rozwój.

Mija tydzień. Niepokój sięga zenitu. Tym razem wypracowana cierpieniem wolność zagrożona jest decyzją wschodniego sąsiada „o zabezpieczenie interesów” Rosjan na Krymie. Kreszczatik wraz z Pl.  Niepodległości ponownie staje się sceną polityczną, na którą spoglądają nie tylko oczy świata, ale  również walczący o swoją wolność mieszkańcy Charkowa. Czy sytuacja nie wymyka się spod kontroliz powodu szybkiego rozwoju sytuacji? A może też rozgrywana jest mistrzowsko partia szachów, dobrze przygotowywana od dłuższego czasu? Czyje interesy mogą być zagrożone na Krymie? Jeśli nie będzie innych interesariuszy (a raczej ich nie ma) to świat zachodni przyglądać się będzie wydarzeniom na (pięknym latem) półwyspie Taurydzkim. Potrzeby potęg gospodarczych (zwykle też militarnych) często bowiem są inne niż szczerych patriotów. Wielokrotnie zrywy wyzwoleńcze Słowian zazwyczaj miały krótkie chwile szczęścia. Dla nas Polaków hasło „Za wolność naszą i waszą” pozostaje nadal aktualne.

Dzisiaj czujemy się bardziej bezpieczni. Gospodarczo znacznie wyprzedziliśmy Ukrainę. Wykorzystaliśmy szansę rozwoju gospodarczego ipotencjał ten stanowi podstawę do dalszego wzrostu. Dotyczy to także naszego miasta i istniejącego potencjału produkcyjnego, którego nie można zmarnować. 

{{info}}