Trójpodział władzy

  • Blogi
MIrosław Wacławski / 18.06.2014 / Komentarze
W jednym z felietonów pisałem już o monteskiuszowskiej zasadzie trójpodziału władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądową.

W jednym z felietonów pisałem już o monteskiuszowskiej zasadzie trójpodziału władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądową.

Wydawało mi się, że kto jak kto ale posłowie w tej sprawie posiadają stosowną wiedzę. Okazało się jednak, że tylko mi się wydawało, bo oto po głosowaniu nad cofnięciem immunitetu dla M.Kamińskiego, sam zainteresowany jak i jego klubowi czy też partyjni koledzy, zgłosili zamiar powołania komisji sejmowej, w sprawie zakupu domu przez p. Kwaśniewskich, działań prokuratury w tej sprawie itp. Zapomnieli przy tym, że sejm to nie sąd, a nie uchylenie immunitetu to nie oczyszczenie z zarzutów. Decyzja sejmu wykluczyła jedynie do czasu wygaśnięcia immunitetu p. M.Kamińskiego, możliwości dalszego procedowania w tej sprawie przez prokuraturę, która zamierzała przejść ze stadium in rem do etapu ad personam. Innymi słowy, od etapu wyjaśniania sprawy do stawiania zarzutów konkretnej osobie, w tym przypadku p. M.Kamińskiemu.

Panie i panowie posłowie na szczęcie nie mają bowiem uprawnień sędziowskich, a ich decyzje nie przybierają formy wyroków.

Tym samym brak decyzji o uchyleniu immunitetu, nie jest dowodem na niewinność tak samo, jak uchylenie immunitetu nie stanowi dowodu o winie.

W tej sprawie nasuwa się jeszcze jedna wątpliwość. Okazało się bowiem, że panie i panowie posłowie podejmowali decyzje po wysłuchaniu jedynie samego zainteresowanego. Zaiste dziwny byłby to sąd, w którym głos zabiera tylko jedna strona. Nad czym sąd miałby zresztą sądzić, gdyby miał materiały tylko jednej strony.

Co dziwniejsze to wyszło też na jaw, że ze stanowiskiem prokuratury uzasadniającym wniosek, z 460 posłów zapoznało się 9. Grupa 451 posłów nie przygotowała się do posiedzenia. A przecież udział w posiedzeniu to nic innego jak praca posłów, za którą pobierają sowite wynagrodzenie.

Proszę sobie wyobrazić inżyniera budującego dom, bez zapoznania się z dokumentacją, lekarza leczącego pacjenta bez zapoznania się z dokumentacją lekarską. Okazuje się, że nasi wybrańcy narodu są tak doskonali, iż tego robić nie muszą. Podejmują decyzje bez analizy dokumentów. Aż strach pomyśleć, jaką mają wiedzę przy głosowaniu w innych sprawach.

Od kilku dni wysłuchujemy więc różnych bzdurnych wypowiedzi, mających charakter czysto polityczny, które z punktu widzenia prawnego, świadczą tylko o jednym- braku wiedzy wypowiadających się o tym co im wolno a czego nie i jakie znaczenie mają tak naprawdę podjęte przez sejm decyzje.