Wolność. 25

  • Blogi
  • Felietony
Jerzy Hardie-Douglas / 25.04.2014 / Komentarze
25 lat temu, 04 czerwca 1989 r., odbyły się w Polsce, pierwsze w jej powojennej historii, prawie demokratyczne wybory parlamentarne. Pamiętam ten dzień. Miałem wtedy 38 lat. Miałem za sobą 38 lat życia w zniewolonej Polsce. 38 lat z dwuletnim krótkim okresem ?przepustki? do przedsionka normalności, w latach 1980-81. 38 lat, w dziwnym tworze rosyjsko-polskiego kondominium, w którym niby rządził rząd polski, ale decyzje zatwierdzane były w Moskwie.

25 lat temu, 04 czerwca 1989 r., odbyły się w Polsce, pierwsze w jej powojennej historii, prawie demokratyczne wybory parlamentarne.

Pamiętam ten dzień. Miałem wtedy 38 lat. Miałem za sobą 38 lat życia w zniewolonej Polsce. 38 lat z dwuletnim krótkim okresem „przepustki” do przedsionka normalności, w latach 1980-81. 38 lat, w dziwnym tworze rosyjsko-polskiego kondominium, w którym niby rządził rząd polski, ale decyzje zatwierdzane były w Moskwie.

Przez 44 lata powojennej historii Polski,żyliśmy w kraju pozornie niepodległym, pozornie suwerennym, w który w pozorny sposób rządził rząd. Pozorny sposób, bo ważniejszym od premiera był sekretarz partii. Sekretarz partii który dla swoich decyzji musiał uzyskiwać kontrasygnatę swego „kolegi” urzędującego nie w Warszawie, a w stolicy wielkiego brata. Żyliśmy w kraju, w którym parlament uchwalał ustawy, które musiały być kontynuacją wcześniej wypracowywanej „linii działania”, jedynie słusznej partii – PZPR.

Żyłem w kraju gdzie wybory do jakichkolwiek władz były parodią, a słowo wolność było jawnym nadużyciem.

I nadszedł 04 czerwca 1989r. Jednak zanim nadszedł, był wrzesień 1988r i pierwsze rozmowy obozu solidarnościowego z władzami PRL w Magdalence. A potem w lutym i marcu 1989r. , dwumiesięczne obrady „okrągłego stołu”. Obrady które dziś wielu głupców nazywa zdradą i targowicą, a które tak naprawdę były przejawem mądrości i odpowiedzialności Polaków i doprowadziły do pierwszego po wojnie, pokojowego rozmontowania systemu komunistycznego w krajach będących satelitami Związku Radzieckiego. „Obrady okrągłego stołu” zapobiegły przelewowi krwi i wojnie domowej w Polsce. No i ustaliły zasady przeprowadzenia pierwszych quasi demokratycznych wyborów do polskiego parlamentu.

299 miejsc w Sejmie (65%) zagwarantowano dla rządzących, czyli osób z list PZPR i jej sojuszników. O pozostałe 161 miejsc mogli ubiegać się wszyscy kandydaci bezpartyjni, w tym też popierani przez PZPR. Wybory senatorów (100 miejsc w Senacie) miały już całkowicie demokratyczny charakter i nie były obarczone jakimikolwiek parytetami.

Linia demarkacyjna była nadzwyczaj czytelna i wyraźna. Z jednej strony rządzący od 38 lat przedstawiciele PRLu, z drugiej, opozycja zorganizowana w Komitetach Obywatelskich „Solidarność”.

Dobrze pamiętam tygodnie przygotowań do wyborów. Wymyślaliśmy hasła wyborcze, robiliśmy plakaty i banery. Nigdy wcześniej ani później, nie widziałem takiego zaangażowania , determinacji i entuzjazmu. Kilka dni przed wyborami wytypowaliśmy miejsca prowadzenia kampanii w dniu wyborów. Ja dostałem „do obsługi” okolice lokalu wyborczego mieszczącego się w LO KS. Elżbiety.

To był słoneczny dzień. Kampanię wyborczą można było prowadzić aż do zamknięcia lokali wyborczych. Byłem zaopatrzony w ulotki i „ściągi” wręczane idącym do głosowania. Spędziłem tam w parku przed Liceum cały dzień. Zaczepiałem idących mieszkańców, rozmawiałem z nimi i instruowałem jak głosować. Dokonywanie realnego wyboru przy urnach, było dla nas wszystkich nowością. A ludzie szli i szli. I widziałem ich uśmiechnięte twarze. Podchodzili, ściskali mi ręce, pokazywali palcami „V”. I po kilku godzinach wiedziałem już jaki będzie wynik. Byłem tego absolutnie pewien.

A jaki był wynik? Kandydaci popierani przez KO zdobyli wszystkie „wypuszczone na wolny rynek” miejsca w Sejmie. A dokładnie 161. No i 99/100 miejsc w Senacie.

Rządzący komuniści ponieśli druzgocącą porażkę. I przemian demokratycznych w naszym kraju nie można już było odwrócić.

Po 25 latach to wszystko wygląda jak sen. Żyjemy w bezpiecznym, suwerennym, samostanowiącym o sobie kraju. Jesteśmy w NATO i w Unii Europejskiej. Przepaść cywilizacyjna jaka dzieliła nas od krajów starej Europy, prawie nie istnieje. Wybory 04 czerwca 1989 r. zmieniły wszystko. Zmieniły nie tylko Polskę. Były kamieniem który wyciągnięty z kruchej konstrukcji bloku sowieckiego, spowodował w ciągu kilku lat jego całkowite rozmontowanie. Runął mur berliński i śladem Polski poszli inni.

Dobrze przypominać o tym młodemu pokoleniu, dla którego wybory sprzed 25 lat, są pewnie tylko nudną lekcją historii w szkole.

Co sądzą o tych wydarzeniach? Czy rozumieją ich znaczenie? Co dla nich dziś oznacza słowo wolność? Warto się przekonać. Stąd idea konkursu którego regulamin dostępny jest na stronach Miasta, SAPiKu i Gawexu.

Jeśli urodziliście się po 04 czerwca 1989 r – warto wziąć udział. A rozstrzygniecie konkursu – we wrześniu tego roku.