„To wyjeżdżajcie”

  • Blogi
  • Felietony
Jerzy Hardie-Douglas / 14.10.2017 / Komentarze
Felieton burmistrza Jerzego Hardie-Douglasa

Protest lekarzy rezydentów to jedna z najbardziej niepokojących  akcji protestacyjnych ostatnich lat. Pełen buty i arogancji rząd PiS lekceważy grupę zawodową o którą może nie tylko się potknąć, ale i wywrócić. Lekceważy ludzi i narastający problem.  Lekarze są tą grupą zawodową której nie da się nikim zastąpić. Z roku na rok jest nas coraz mniej. Powstała olbrzymia, trudna do zasypania luka pokoleniowa. Dostęp do specjalizacji nie poprawił się, a zarobki mimo że relatywnie w stosunku do innych grup zawodowych wysokie, bardzo odbiegają od uzyskiwanych na Zachodzie Europy, czy w USA. Poza tym wysokie pobory są okupione niezwykłym i nieporównywalnym z żadnym innym zawodem, zaangażowaniem czasowym. Wielu lekarzy pracuje powyżej 300 godzin miesięcznie.

Globalizacja świata powoduje, że przepływ ludzi wykształconych stał się łatwy. Zanika bariera językowa. Młodzi ludzie kończący studia znają zwykle biegle angielski, a gdy myślą o emigracji zaraz po uzyskaniu dyplomu, jeszcze dodatkowo w trakcie nauki „szlifują” język. Coraz więcej Polaków studiuje poza Polską i coraz więcej chce z Polski wyjechać.  W przeprowadzanych ankietach, 50% studentów medycyny deklaruje chęć wyjazdu z kraju!

Społeczeństwo starzeje się na potęgę. Obecnie oczekiwana średnia długość życia mieszkańców Europy wzrosła od 1990 r. o prawie siedem lat: z 74,2 do 80,9 roku w 2014 r. Kobiety żyją średnio 83,6 roku, a mężczyźni 78,1. Co to oznacza? Otóż to, że nakłady na opiekę zdrowotną dla tej najbardziej potrzebującej a przyrastającej grupy Polaków muszą rosnąć. A tak się nie dzieje. Jaka przepaść dzieli nas od krajów Zachodniej Europy mówią nakłady na zdrowie. W najbogatszym Luksemburgu to 6023 Euro na mieszkańca a w Polsce 1259. Gdy rozdawanie  pieniędzy przez PiS kwitnie, argumentacja, że nie stać nas na zwiększenie nakładów na leczenie, nikogo już nie przekonuje. Średnio państwa OECD wydają na opiekę zdrowotną 8.9% PKB. Polska na tym tle zajmuje  jedno z ostatnich miejsc przeznaczając na ten cel 6,4% swego dochodu.

Różne źródła  podają zresztą różne dane co do  udziału wydatków na zdrowie w PKB poszczególnych państw. Np. wg  Ernst &Young, dziś wydajemy na ochronę zdrowia ok. 4,5 proc. PKB, podczas gdy średnia dla krajów OECD to 6,2 - 6,3%. Jak nie liczyć przepaść istnieje. Te wg różnych źródeł 1,8 – 2,5 % PKB różnicy w nakładach między Polska a średnią państw OECD, to w liczbach bezwzględnych  od 32 do 43 mld zł!

W Polsce  na 1000 mieszkańców przypada zaledwie 2,3 lekarza. To najmniejsza liczba w całej UE. Co więcej, jesteśmy jednym z dwóch państw UE, w których w ciągu 10 lat liczba  lekarzy  zmalała. Drugim jest Estonia. Tak wynika z najnowszego raportu OECD i KE.

Średnia europejska to 3,5.  To dane z  OECD  z raportu przygotowywanego we współpracy z Komisją Europejską. Mniej lekarzy na naszym kontynencie ma tylko Turcja (1,7 na 1000 mieszkańców) i Czarnogóra (2,1).
Od 2000 r. liczba lekarzy na tysiąc mieszkańców zwiększyła się niemal we wszystkich państwach UE, średnio o 20 proc. (z 2,9 lekarza na 1000 mieszkańców w 2000 r. do 3,5 lekarza w 2014 r.!).

Lekarzy rodzinnych jest w Polsce 11 tys. a potrzeby są ponad 3 x większe! Dramatycznie brakuje też „rodzinnych” (GP) w Wlk. Brytanii, dlatego kraj ten intensyfikuje przed ostatecznym wyjściem Zjednoczonego Królestwa z UE próby pozyskania GP z Polski. Płacą średnio 90 tys. funtów rocznie czyli ok 430 tys.  zł.  Posłanka PiS Józefa Hrynkiewicz na uwagę, że coraz więcej młodych lekarzy opuszcza nasz kraj odpowiada - „Niech jadą ”. Obyś kobieto nie wykrakała.

Problem braku lekarzy i niebezpieczeństwa ich „wysysania” z Polski przez bogatsze kraje, jest znany od dawna. I od dawna przez kolejne rządy jest lekceważony. Błąd, o którym mówiłem głośno jeszcze wtedy gdy działałem w Izbach Lekarskich, a to było ”wieki temu”. Niestety nie potrafimy patrzeć perspektywicznie, a jeśli to max., na 5  lata do przodu.

Z lekarzami trzeba się dogadać, a nie prowokować ich swym chamstwem i arogancją. Dotyczy to zresztą też innych zawodów medycznych, a przede wszystkim pielęgniarek, których podobnie  dramatycznie zaczyna brakować.

Kibicuję lekarzom rezydentom prowadzącym strajk głodowy. Muszą zrozumieć jaką siłę stanowią. Na głuchych  na argumenty politykach PiS tylko moc zmasowanego oporu robi wrażenie.  A jeśli  protest rezydentów nic nie da, starsi koledzy powinni pomyśleć o przyłączeniu się do bardziej zdecydowanej formy sprzeciwu, aż do ogólnopolskiego strajku włącznie. A z lekarzami, jeszcze nikt na świecie nie wygrał.  

Jerzy Hardie-Douglas

Foto: SHUTTERSTOCK