Zamiast nieodpłatnych autobusów – luksusowa limuzyna? Mieszkańcy pytają o priorytety ratusza
- Aktualności

Poprzedni burmistrz Daniel Rak rozpoczął swoją kadencję od realizacji obietnic wyborczych i już w pierwszym roku wprowadził nieodpłatną komunikację miejską. Obecny jeszcze nie zaczął realizować złożonych obietnic, a już zaczął je łamać, sięgając do kieszeni mieszkańców. Rak, po wprowadzeniu nieodpłatnej komunikacji miejskiej, postanowił ograniczyć liczbę delegacji służbowych i zdecydował się na leasing Skody Superb. Dziś temat wraca – tym razem w znacznie droższym wydaniu. Media spekulują, że obecny włodarz miasta może postawić na klasę premium: Audi A4 quattro (od 225 tys. zł), Volkswagena Arteona (od 271 tys. zł) lub nawet BMW serii 5 (od 324 tys. zł).
Wybór może nie być przypadkowy. Douglas znany jest jako fan marki Audi. Co więcej – w swoim prywatnym majątku posiada już Audi A6 3.0 z 2008 roku oraz Audi A8 4.0 z 2014 roku, co tylko wzmacnia przypuszczenia, że również służbowo będzie dążył do podobnego standardu.
Dla wielu mieszkańców to kolejny symbol życia ponad stan – szczególnie w czasie, gdy miasto zmuszone jest sięgać po kredyty komercyjne na łatanie budżetu. Mieszkańcy obarczani są kolejnymi daninami, a władze miasta sięgają po produkty premium. Chyba że, parafrazując pomysł jednego z radnych, tą limuzyną burmistrz będzie woził mieszkańców? Wtedy faktycznie wszyscy byliby równi. Dziś jednak ta „równość” szczególnie starszym czytelnikom coś może przypominać. No cóż – siądź, człowieku, i płać. Nie ma rady, ratusz potrzebuje limuzyny.
Dodatkowego kontekstu sprawie nadaje fakt, że w grudniu mieszkańcom odebrano nieodpłatną komunikację miejską, mimo że burmistrz Jerzy Hardie-Douglas w kampanii wyborczej deklarował jej utrzymanie. W komentarzach pojawia się gorzka konstatacja: zabieramy ludziom, żeby burmistrz mógł jeździć limuzyną.
„Teraz już wiemy, dlaczego między innymi miasto musi brać komercyjny kredyt na pokrycie długu w budżecie. Życie ponad stan burmistrza i jego współpracowników coraz więcej kosztuje mieszkańców” – napisał jeden z internautów.
Inni nie przebierają w słowach:
„Jedyne, co bym im sfinansował, to kopa w rzyć na zapęd. Szkoda nawet złotówki na tych pasożytów. Jedyne, co oni mogą robić, to chodzić na piechotę do pośredniaka – to jest ich level.”
Pojawiają się też gorzkie ironie:
„Teraz wszyscy będziemy (na kredyt) bardziej dumni z miasta... Dzieci będą spłacać albo kiedyś lasy się sprzeda.”
W porównaniu do wcześniejszego wyboru Skody Superb obecne propozycje oznaczają wyraźną zmianę podejścia do standardu samochodu służbowego. Krytycy widzą w tym odejście od ostrożnej polityki wydatkowej na rzecz prestiżu.
Na razie urząd nie potwierdził oficjalnie wyboru konkretnego modelu. Jedno jest jednak pewne: sprawa służbowego samochodu znów stała się symbolem szerszej debaty o priorytetach władzy, dotrzymywaniu obietnic wyborczych i relacjach ratusza z mieszkańcami.