Burmistrz promuje własną książkę za publiczne pieniądze? SAPiK ukrywa kwotę umowy

  • Aktualności
Miasto z Wizją / 16.03.2026 / Komentarze
W Szczecinku pojawiają się kolejne pytania o sposób wykorzystywania miejskich instytucji i pieniędzy publicznych do promocji prywatnych działań władz miasta. Tym razem chodzi o promocję książki autorstwa burmistrza Jerzy Hardie-Douglas oraz o skalę wydatków na współpracę z lokalnymi mediami.

Redakcja otrzymała w odpowiedzi na wniosek o informację publiczną kopię umowy pomiędzy burmistrzem a Samorządową Agencją Promocji i Kultury w Szczecinku (SAPiK). Dokument dotyczy emisji reklamy na ekranach multimedialnych znajdujących się na przystankach autobusowych w mieście.

Z treści umowy wynika, że SAPiK zobowiązał się do emisji materiału reklamowego dostarczonego przez zleceniodawcę na miejskich ekranach w systemie rotacyjnym. Reklama dotyczy książki napisanej przez burmistrza.

Najbardziej zaskakujący jest jednak fragment dotyczący wynagrodzenia. W udostępnionej redakcji kopii dokumentu ukryto wysokość kwoty, jaką ma zapłacić zleceniodawca za emisję reklamy. 

To budzi poważne wątpliwości, ponieważ zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych kwoty w umowach zawieranych przez instytucje publiczne stanowią informację publiczną i co do zasady nie powinny być ukrywane.

Dyrektor SAPiK i prywatne relacje

Umowę ze strony SAPiK podpisał dyrektor instytucji Marcin Maziakowski. Prywatnie bliski przyjaciel syna i synowej burmistrza Jerzego Hardie-Douglasa.

Ten kontekst dodatkowo rodzi pytania o przejrzystość działań miejskiej instytucji oraz o to, dlaczego w dokumentach przekazanych w trybie informacji publicznej zdecydowano się ukryć kluczowy element umowy – jej wartość.

Ponad 28 tysięcy złotych miesięcznie na media

Równocześnie z dokumentów dotyczących współpracy miasta z lokalnymi mediami wynika, że produkcja materiałów informujących o działalności władz samorządowych kosztuje mieszkańców ponad 28 tysięcy złotych miesięcznie.

W wielu z tych materiałów pojawia się sam burmistrz Jerzy Hardie-Douglas, promując swoją prywatną książkę.

Pytania o transparentność

W efekcie mieszkańcy mają do czynienia z sytuacją, w której: burmistrz promuje swoją książkę w miejskiej przestrzeni, instytucja finansowana z publicznych pieniędzy emituje jej reklamę, a jednocześnie miasto przeznacza ponad 28 tys. zł miesięcznie na współpracę z mediami, w których zamiast materiałów promocyjnych ratusza burmistrz odpowiada na pytania o swoją książkę. 

Najważniejsze pytanie pozostaje jednak bez odpowiedzi: ile dokładnie kosztuje emisja reklamy książki burmistrza na miejskich przystankach i dlaczego SAPiK to ukrywa?.

Bo choć umowa została udostępniona, jej kluczowy element – kwota – został z dokumentu usunięty.