„Kto będzie zarządzał tymi pieniędzmi?” Na sesji nie było odpowiedzi. Dokumenty ujawniają powiązania z burmistrzem?
- Aktualności
Miasto z Wizją / 11.06.2026 / Komentarze
Marek Ogrodziński podczas sesji pytał, kto zarządza spółką wodną, do której ma przystąpić miasto i która przejmie zadania wykonywane dotychczas w ramach przetargów. Na wiele pytań nie uzyskał odpowiedzi. Dziś wiadomo jednak więcej. Publicznie dostępne dokumenty pokazują, kto zasiada we władzach spółki, a jedno z nazwisk przewija się również w zapleczu politycznym burmistrza.

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Szczecinek radni procedowali uchwałę dotyczącą przystąpienia miasta do Gminnej Spółki Wodnej Szczecinek. Choć temat może wydawać się techniczny, dyskusja szybko zeszła na kwestie transparentności, wydatkowania publicznych pieniędzy oraz prawa radnych do uzyskiwania pełnych informacji przed podjęciem decyzji.
W trakcie obrad burmistrz wyjaśnił, że miasto od lat przeznacza środki na utrzymanie rowów melioracyjnych i przepustów. Zadania te były dotychczas realizowane w drodze corocznych przetargów. Po przystąpieniu do spółki wodnej sytuacja ma się zmienić – miasto będzie opłacało składkę członkowską, a prace mają być wykonywane przez spółkę w ramach członkostwa.
To właśnie ten element wzbudził zainteresowanie radnego Marka Ogrodzińskiego. Skoro zadania finansowane z miejskiego budżetu nie będą już realizowane w formule corocznych przetargów, radny chciał uzyskać podstawowe informacje dotyczące podmiotu, który będzie wykonywał te prace. Pytał o skład spółki, osoby nią zarządzające, rzeczywiste koszty dla miasta oraz o to, kto będzie decydował o wydatkowaniu środków publicznych.
Szczególne zdziwienie wzbudziła odpowiedź burmistrza, który stwierdził, że urząd nie posiada wiedzy o tym, kto jest członkiem spółki. Odpowiedź wydaje się być przynajmniej zastanawiająca, zważywszy, że miasto zawierało z tym podmiotem umowy już nie raz. W odpowiedzi Marek Ogrodziński zwrócił uwagę:
„Ja bym był zainteresowany, gdzie te pieniądze idą, kto będzie nimi zarządzał, jaki jest skład i tak dalej.”
Trudno uznać takie pytania za nadzwyczajne. W końcu chodzi o publiczne środki finansowe i decyzję, która zmienia sposób realizacji określonych zadań miejskich. Dotychczas wykonawcy byli wyłaniani w postępowaniach przetargowych. Teraz zakres tych samych prac ma być wykonywany przez spółkę, do której przystępuje miasto.
Radny dopytywał również o argument przedstawiony przez urzędników, że po przystąpieniu do spółki działania będą prowadzone „bardziej spójnie”. Chciał wiedzieć, czy oznacza to, że dotychczasowy system realizacji prac budził zastrzeżenia i jakie konkretnie problemy ma rozwiązać nowe rozwiązanie.
Na kolejne pytania burmistrz odpowiedział słowami:
„Nasza odpowiedź na Pana pytanie jest zakończona. Jeżeli Pan nie jest usatysfakcjonowany, no to musi Pan z tym żyć już.”
Po tych słowach Marek Ogrodziński przypomniał, że rada miasta jest organem uchwałodawczym i kontrolnym, a radni mają nie tylko prawo, ale również obowiązek zadawania pytań dotyczących wydatkowania publicznych pieniędzy. Burmistrz podtrzymał jednak stanowisko, że urząd przekazał całą wiedzę, jaką posiada w tej sprawie, i nie zamierza dalej prowadzić dyskusji.
Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście publicznie dostępnych informacji dotyczących władz spółki. Z danych opublikowanych przez Rejonowy Związek Spółek Wodnych wynika, że członkiem zarządu Gminnej Spółki Wodnej Szczecinek jest Adam Kuta. Jednocześnie dokumenty Państwowej Komisji Wyborczej wskazują, że osoba o tym samym imieniu i nazwisku kandydowała w wyborach samorządowych z komitetu obecnego burmistrza, te same imię i nazwisko pojawia się w składzie zarządu Stowarzyszenia „Dumni z Miasta”, które jest politycznym zapleczem burmistrza, a kierowanym przez jego syna.
Ta informacja pokazuje, dlaczego pytania dotyczące władz spółki, jej członków oraz sposobu zarządzania publicznymi pieniędzmi są całkowicie uzasadnione. Trudno oczekiwać, aby radni podejmowali decyzję dotyczącą przekazywania środków publicznych do nowego podmiotu bez uzyskania podstawowych informacji na jego temat.
W całej tej sprawie nie chodzi wyłącznie o rowy melioracyjne. Chodzi o standardy przejrzystości życia publicznego. Jeżeli zadania, które do tej pory były realizowane w oparciu o publiczne przetargi, mają być wykonywane przez podmiot, do którego właśnie przystępuje miasto, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto nim zarządza, jakie są zasady jego działania i kto będzie decydował o wydatkowaniu pieniędzy pochodzących z miejskiego budżetu.
To właśnie o te kwestie podczas sesji pytał radny Marek Ogrodziński. Największe emocje wzbudziło jednak nie samo pytanie, lecz odpowiedź, która padła z ust burmistrza:
„Jeżeli Pan nie jest usatysfakcjonowany, no to musi Pan z tym żyć już.”
Zdjęcia:
AI