Pilska: Wojewoda obala narrację Ratusza. Douglas mimo sprzeciwu nie zamierza się wycofać

  • Aktualności
Miasto z Wizją / 24.08.2026 / Komentarze
Spór o planowane osiedle socjalne przy ul. Pilskiej w Szczecinku wchodzi na nowy poziom. Nie chodzi już tylko o to, czy mieszkańcy chcą osiedla w tym miejscu. Chodzi o coś znacznie poważniejszego: Ratusz przekonywał mieszkańców, że w sprawie nowego Planu Ogólnego wszystko zostało uzgodnione z Wojewodą. Tymczasem oficjalne stanowisko Wojewody wskazuje na naruszenie przepisów, możliwość uchylenia części planu, a Biuro Prasowe Wojewody mówi wprost, że po wydaniu opinii dalsza korespondencja w tej sprawie nie była prowadzona.

I właśnie tutaj zaczyna się problem.

Bo jeżeli Ratusz rzeczywiście uzgodnił z Wojewodą, że przyjęcie Planu Ogólnego w proponowanym kształcie nie będzie problemem, to gdzie są te ustalenia?Jeżeli natomiast takich ustaleń nie było, to dlaczego mieszkańcy byli przekonywani, że sprawa jest już załatwiona?

Najpierw kilka faktów

Chodzi o działkę 57/8 w obrębie ewidencyjnym 22 przy ul. Pilskiej. To właśnie tutaj miasto chce dopuścić zabudowę mieszkaniową wielorodzinną, w tym planowane osiedle socjalne. Problem w tym, że działka znajduje się na terenie udokumentowanego złoża surowców ilastych ceramiki budowlanej „Kwieciszewo” nr 2208. W opinii z 6 lipca 2026 roku Wojewoda zakwestionował sposób ujęcia tego obszaru w projekcie Planu Ogólnego.

Wojewoda wskazał, że działka 57/8 jest obecnie niezabudowana, znajduje się na terenie złoża, a zaprojektowana strefa wielofunkcyjna z zabudową mieszkaniową wielorodzinną uniemożliwia przyszłe wydobycie. I wtedy pada kluczowe zdanie:

„Sama chęć realizacji zabudowy socjalnej na terenie działki 57/8 pozostaje bez znaczenia względem wymogów ustawy Prawo Geologiczne i Górnicze.”

Trudno o bardziej jednoznaczny komunikat. Można potrzebować mieszkań socjalnych. Można uważać, że miasto powinno je budować. Można uważać, że Pilska jest dobrym miejscem. Ale potrzeba budowy mieszkań nie zmienia przepisów dotyczących ochrony złoża.

Wojewoda wskazał zresztą konkretnie, że niezabudowana część działki 57/8 powinna zostać wyłączona spod strefy wielofunkcyjnej z zabudową wielorodzinną. I właśnie wtedy pojawia się Ratuszowa narracja. Mieszkańcy podczas spotkań mieli słyszeć, że po ponownym przekazaniu dokumentów miasto rozmawiało z Biurem Wojewody, a ewentualne przyjęcie Planu Ogólnego nie będzie oznaczało jego uchylenia. Innymi słowy: mieli zostać uspokojeni, że sprawa została wyjaśniona.

Tylko że kiedy zapytaliśmy o to bezpośrednio Biuro Prasowe Wojewody, otrzymaliśmy odpowiedź, która stawia tę narrację pod dużym znakiem zapytania. Piotr Pieleszek z Biura Prasowego Wojewody Zachodniopomorskiego przekazał nam:

„23 czerwca 2026 Burmistrz Szczecinka przekazał do zaopiniowania nową wersje projektu, z ustaloną na terenach złoża strefą wielofunkcyjną z zabudową mieszkaniową wielorodzinną. Wojewoda w swojej odpowiedzi z 6 lipca 2026 roku wskazał, że ustalenie projektowe burmistrza narusza przepisy. Podkreślił, że sama chęć realizacji zabudowy socjalnej na terenie działki 57/8 pozostaje bez znaczenia względem wymogów ustawy Prawo geologiczne i górnicze. (…) korespondencja w tej sprawie nie była kontynuowana.”

I tutaj naprawdę trudno przejść nad sprawą do porządku dziennego. Bo oficjalny przekaz Wojewody nie brzmi: „dogadaliśmy się z miastem”. Brzmi: „wskazaliśmy naruszenie przepisów, a dalszej korespondencji nie było”. To są dwie zupełnie różne historie. A Ratusz nie odpuszcza Co więcej, nie mówimy o sytuacji, w której mieszkańcy zgłosili jedną czy dwie uwagi, a urzędnicy ich nie uwzględnili.

W konsultacjach społecznych aż 17 uwag dotyczyło nieruchomości przy ul. Pilskiej i postulatu zmiany jej przeznaczenia. Wszystkie zostały nieuwzględnione. Czyli mamy mieszkańców, którzy mówią: nie chcemy takiego rozwiązania. Mamy Wojewodę, który mówi: w tej formie naruszacie przepisy dotyczące ochrony złoża. I mamy Ratusz, który mówi: idziemy dalej. To już nie wygląda jak zwykły spór o planowanie przestrzenne. To zaczyna wyglądać jak polityczne parcie do realizacji z góry założonego celu, niezależnie od tego, kto i jakie argumenty przedstawia po drodze.

Tym bardziej że Wojewoda wskazał możliwe konsekwencje. Wprost napisał, że jeżeli Szczecinek przyjmie aktualną wersję Planu Ogólnego, nie wykona ustawowego obowiązku w zakresie ochrony złoża, naruszy przepisy i narazi plan na uchylenie w zakresie wskazanych stref.

A jeśli po uchwaleniu planu sytuacja pozostanie bez zmian, Wojewoda wskazuje również na konieczność wydania zarządzenia zastępczego oraz naliczenia gminie kary pieniężnej. Czy naprawdę w takiej sytuacji można mieszkańcom mówić po prostu: „spokojnie, wszystko mamy ustalone”?

Jeżeli tak — pokażcie te ustalenia.Jeżeli odbyły się rozmowy, które zmieniły stanowisko Wojewody z pisma z 6 lipca — pokażcie ich efekt. Jeżeli Wojewoda rzeczywiście zapewnił Ratusz, że plan nie zostanie uchylony — niech Ratusz powie, kto i kiedy taką gwarancję złożył.

Bo na dziś oficjalny dokument mówi coś zupełnie innego. Problemem staje się już nie tylko Pilska i to jest chyba najbardziej niepokojące w całej tej historii. Nie chodzi wyłącznie o to, czy na Pilskiej powinno powstać osiedle socjalne. Chodzi o sposób podejmowania decyzji przez władzę.

Mieszkańcy zgłaszają uwagi — zostają odrzucone. Mieszkańcy protestują — słyszą, że ich protesty nie robią na burmistrzu większego wrażenia. Wojewoda zgłasza zastrzeżenia — Ratusz nadal forsuje swoje rozwiązanie.

A kiedy pojawia się pytanie o stanowisko Wojewody, mieszkańcy mają słyszeć, że „wszystko jest ustalone”. Tylko że gdy zapytaliśmy Wojewodę, okazało się, że po jego piśmie dalszej korespondencji nie było. To nie jest drobna różnica w interpretacji. To jest różnica między: „mamy zgodę” a „organ nadzoru wskazał naruszenie przepisów”. I właśnie dlatego sprawa wymaga wyjaśnienia zanim Rada Miasta zagłosuje nad Planem Ogólnym, a nie dopiero wtedy, kiedy Wojewoda będzie musiał podejmować kolejne kroki.

Bo władza ma prawo podejmować trudne decyzje. Ma prawo się z mieszkańcami nie zgadzać. Ale nie ma prawa oczekiwać, że mieszkańcy będą bezrefleksyjnie wierzyć w zapewnienia, których nie potwierdza oficjalne stanowisko organu nadzoru.

Tym bardziej gdy ceną za polityczne „idziemy w zaparte” może być nie tylko konflikt z mieszkańcami, ale również problem prawny i finansowy dla całego miasta.  A na końcu i tak zapłacimy za to wszyscy w podwyższonych daninach i opłatach.