Miał być żart, a wyszło jak strzał w kolano. SAPiK i prima aprilis, który nie wszystkich rozbawił
- Aktualności

Jednak kilka dni później instytucja postanowiła „podkręcić” atmosferę i z okazji prima aprilis opublikowała kolejną, tym razem fikcyjną listę artystów. Wśród rzekomych dodatkowych gwiazd pojawili się Zenek Martyniuk, Schazza, Boys oraz Magdalena Narożna. Miało być lekko, zabawnie i z przymrużeniem oka.
Problem w tym, że reakcja części mieszkańców pokazała zupełnie inny obraz sytuacji.
W komentarzach pod wpisami pojawiło się wiele opinii, które – zamiast śmiechu – wyrażały rozczarowanie, a momentami nawet irytację. Pani Ilona pisała: „Szkoda, że to prima aprilis, bo festiwal disco polo to były całkiem dobre imprezy”. Pani Julita zwróciła uwagę, że „szkoda, że dziś prima aprilis, tu są lepsze zespoły niż te, co mają wystąpić na serio”. Z kolei pan Igor podkreślał: „Szkoda, że tak podchodzicie do sprawy, bo to fajny zestaw”. Pani Monika również nie ukrywała rozczarowania: „Prima aprilis trochę szkoda”.
Oczywiście o gustach muzycznych się nie dyskutuje – jedni wolą scenę pop, inni disco polo, jeszcze inni rap czy elektronikę. Jednak tegoroczna sytuacja pokazuje coś więcej niż tylko różnice w preferencjach. Pokazuje, że część mieszkańców wcale nie odebrała żartu tak, jak zakładali organizatorzy.
Zamiast uśmiechu pojawiło się poczucie niedosytu, a nawet sugestie, że „żartobliwa” lista była dla niektórych atrakcyjniejsza niż oficjalny skład festiwalu.
W efekcie cała sytuacja zamiast rozluźnić atmosferę wokół wydarzenia – wywołała dyskusję o tym, jak publiczne instytucje powinny komunikować się z mieszkańcami i gdzie kończy się lekki żart, a zaczyna ryzyko niepotrzebnego podziału opinii.
Bo w tym przypadku można odnieść wrażenie, że miało być zabawnie, a wyszło tak, że SAPiK – zamiast rozbawić – sam sobie strzelił w kolano, pokazując przy okazji, co część mieszkańców naprawdę myśli o festiwalowym line-upie.