Nikt nie chce nawet zaprojektować wyciągu w Szczecinek. Spektakularne fiasko pomysłu ratusza
- Aktualności

Projekt budowy wyciągu narciarskiego przy ul. Mikołaja Reja, przedstawiany przez władze miasta jako ambitna inwestycja, właśnie zderzył się z rzeczywistością. Przetarg na przygotowanie dokumentacji projektowej został unieważniony. Powód jest jednoznaczny i trudny do zignorowania – do postępowania nie zgłosił się ani jeden wykonawca.
Z informacji podpisanej przez burmistrza Jerzy Hardie-Douglas wynika jasno, że do upływu terminu składania ofert nie wpłynęła żadna propozycja. To sytuacja, która w zamówieniach publicznych zdarza się rzadko i zwykle oznacza poważny problem po stronie zamawiającego. Brak ofert nie jest przecież kwestią przypadku, lecz sygnałem, że projekt w obecnej formie nie jest dla rynku ani atrakcyjny, ani wiarygodny.
Tym bardziej że nie jest to pierwsze podejście do tej inwestycji. Do pomysłu budowy wyciągu Douglas wraca od lat, za każdym razem w podobnej atmosferze – z optymistycznymi zapowiedziami, zapewnieniami o sensowności projektu i wsparciem ze strony części lokalnych mediów. Jeszcze niedawno można było przeczytać, że tym razem przedsięwzięcie ma realne szanse powodzenia. Dziś te deklaracje brzmią co najmniej niepoważnie.
Trudno nie odnieść wrażenia, że ratusz przez długi czas ignorował sygnały ostrzegawcze. Mieszkańcy od początku podchodzili do pomysłu sceptycznie, wskazując na koszty, niepewne warunki pogodowe i inne, bardziej pilne potrzeby miasta. Wątpliwości dotyczyły również ekonomicznego sensu inwestycji oraz jej przyszłego utrzymania.
Brak choćby jednej oferty to dla władz miasta wyjątkowo niewygodna sytuacja. Pokazuje bowiem, że narracja o przygotowanej i realnej inwestycji nie znajduje potwierdzenia w ocenie rynku. A to właśnie rynek, a nie polityczne deklaracje, weryfikuje takie pomysły najskuteczniej.
Mieszkańcy: „Co za bzdury” i „kolejne miliony w błoto”Komentarze mieszkańców tylko potwierdzają skalę frustracji. Pod artykułami o wyciągu od dawna dominują głosy krytyczne.
„Nie stać nas na darmową komunikację, a na wyciąg stać! Co za bzdury!” — pisze jeden z internautów, wskazując, że priorytetem powinny być podstawowe usługi miejskie.
„A może burmistrz sam zainwestuje albo znajdzie prywatnego inwestora, a nie wydaje pieniądze podatników?”
— zauważa mieszkanka. To argument, który powraca regularnie: skoro prywatny biznes nie widzi w tym projekcie potencjału, dlaczego ma go finansować miasto?
Pojawiają się też głosy odnoszące się do realiów klimatycznych.
„Tylko że taką zimę mamy raz na 10 lat…”
— komentuje kolejny mieszkaniec, podważając sens inwestowania w infrastrukturę zależną od coraz rzadszych opadów śniegu.
Nie brakuje również ostrzejszych opinii. „Kolejne miliony w błoto. Gdyby jakoś to było rentowne…” — pisze jeden z internautów, by po chwili dodać: „…a ludzie umierają we własnych mieszkaniach z powodu wychłodzenia”.
Te komentarze pokazują jedno: dla wielu mieszkańców wyciąg nie jest symbolem rozwoju, lecz przykładem źle ustawionych priorytetów. Na razie nie wiadomo, co dalej z projektem. Ratusz nie przedstawił konkretnego planu działania, a każdy kolejny krok będzie wymagał odpowiedzi na niewygodne pytania. Najważniejsze z nich brzmi dziś nie „kiedy powstanie wyciąg”, ale „dlaczego po tylu latach nie udało się nawet znaleźć chętnego do jego zaprojektowania”.