Rondo, planetarium, wyciąg. A gdzie w tym wszystkim są mieszkańcy? Pytanie o priorytety ratusza

  • Aktualności
Miasto z Wizją / 04.09.2026 / Komentarze
Szczecinecki ratusz ma kolejne pomysły na inwestycje. Wraca wyciąg na Górce Rynkowej, miasto przygotowuje następne rondo, a za blisko 830 tysięcy złotych zamawia dokumentację projektową planetarium. Jednocześnie mieszkańcy słyszą o konieczności oszczędzania, płatnej komunikacji miejskiej i kolejnych opłatach. Trudno więc nie zadać prostego pytania: czy w miejskiej polityce finansowej najważniejsze są rzeczywiście potrzeby mieszkańców, czy przede wszystkim kolejne inwestycje?

W Szczecinku coraz wyraźniej widać rozdźwięk pomiędzy tym, o czym mówi ratusz, a tym, czego oczekują mieszkańcy.

Z jednej strony słyszymy o ograniczeniach finansowych, deficytach i konieczności szukania oszczędności. Z drugiej strony magistrat konsekwentnie przygotowuje kolejne przedsięwzięcia.

Nowe rondo.

Planetarium.

Wyciąg na Górce Rynkowej.

Rozbudowa i przebudowa miejskiej infrastruktury.

To wszystko są inwestycje, które można oczywiście uzasadniać. Miasto ma przecież prawo się rozwijać.

Ale rozwój miasta to nie tylko nowe obiekty, ronda i atrakcyjne wizualizacje.

Rozwój powinien przede wszystkim odpowiadać na potrzeby ludzi, którzy w tym mieście mieszkają.

I właśnie tutaj pojawia się najważniejsze pytanie:

co jest dzisiaj priorytetem szczecineckiego ratusza?

Miasto ma pieniądze na inwestycje. Problem w tym, na co chce je wydawać

Budżet Szczecinka to około 287 mln złotych. W tegorocznym budżecie na inwestycje zapisano około 28 mln zł.

To oczywiście nie oznacza, że cała ta kwota może zostać dowolnie przesunięta na inne zadania. Część przedsięwzięć może być współfinansowana ze środków zewnętrznych, a część pieniędzy jest przypisana do konkretnych celów.

Ale mieszkańca nie musi interesować wyłącznie księgowa konstrukcja budżetu.

Mieszkaniec patrzy przede wszystkim na efekt.

I widzi, że kiedy pojawia się problem z finansowaniem określonej usługi publicznej, słyszy o konieczności oszczędzania.

Kiedy jednak pojawia się kolejny pomysł inwestycyjny, ratusz znajduje środki na przygotowanie projektu, analizę, dokumentację czy rozpoczęcie procedury.

To właśnie tworzy wrażenie, że problemem nie jest brak pieniędzy jako taki, ale sposób ustalania priorytetów.

Planetarium za prawie 830 tysięcy złotych – zanim powstanie pierwszy metr budynku

Dobrym przykładem jest planetarium.

Miasto zapłaci za dokumentację projektową 828 712,50 zł brutto.

I trzeba podkreślić: to dopiero dokumentacja.

Sam obiekt ma mieć około 1534 metrów kwadratowych. Planowana jest również przebudowa i rozbudowa istniejącej wieży widokowej z pawilonem ekspozycyjnym.

Burmistrz przekonuje, że planetarium może przyciągać szkoły i rodziny z dużego obszaru regionu.

Być może.

Ale zanim Szczecinek wyda kolejne dziesiątki milionów na budowę, warto odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań.

Czy mieszkańcy właśnie tego najbardziej potrzebują?

Czy miasto stać na realizację takiego przedsięwzięcia?

Czy inwestycja będzie generowała dochody, czy przede wszystkim koszty utrzymania?

I przede wszystkim – czy w sytuacji ograniczonych środków właśnie tutaj powinna trafić kolejna duża część miejskich pieniędzy?

To nie jest pytanie przeciwko planetarium.

To pytanie o kolejność wydatków.

Kolejne rondo, choć światła działają

Podobny problem pojawia się przy planowanym rondzie na skrzyżowaniu ulic Wyszyńskiego i Powstańców Wielkopolskich.

Miasto szuka projektanta przebudowy skrzyżowania. Mają powstać również nowe chodniki, przejścia dla pieszych i uporządkowana zieleń.

Tylko że obecnie działa tam sygnalizacja świetlna.

Dlatego naturalne staje się pytanie:

jaki konkretny problem mieszkańców zostanie rozwiązany dzięki tej inwestycji?

Jeżeli jest problem z bezpieczeństwem – pokażmy dane.

Jeżeli są korki – pokażmy dane.

Jeżeli obecna organizacja ruchu jest niewydolna – wyjaśnijmy dlaczego.

Mieszkańcy nie powinni być skazani wyłącznie na oglądanie kolejnych wizualizacji.

Bo w sytuacji, w której miasto musi podejmować trudne decyzje finansowe, każda inwestycja powinna odpowiadać na realną potrzebę.

Wyciąg na Górce Rynkowej. Pomysł wraca po ponad dekadzie

Jeszcze bardziej charakterystyczna jest historia wyciągu na Górce Rynkowej.

Pomysł oficjalnie pojawił się już w 2015 roku. Miasto zdążyło wykonać część prac ziemnych za około 284 tys. złotych.

Później były kolejne próby realizacji.

Jedna z ofert na budowę wynosiła około 3,5 mln złotych i przekraczała możliwości finansowe miasta.

Inwestycja nie powstała.

Teraz pomysł wraca.

Miasto ponownie szuka projektanta, który ma przygotować dokumentację, kosztorysy i uzyskać pozwolenie na budowę.

Zimą wyciąg miałby służyć narciarzom, a latem teren można byłoby wykorzystywać między innymi do jazdy na rowerach, terenowych hulajnogach czy rekreacji rodzinnej.

Brzmi atrakcyjnie.

Ale znowu pozostaje podstawowe pytanie:

czy właśnie tego Szczecinek potrzebuje najbardziej?

Najpierw pomysł, później pytanie o sens?

W przypadku wszystkich tych inwestycji powtarza się podobny schemat.

Najpierw pojawia się pomysł.

Później dokumentacja.

Następnie kosztorys.

A dopiero na końcu przychodzi pytanie, czy rzeczywiście stać nas na realizację.

Tymczasem odpowiedzialna polityka miejska powinna działać również w drugą stronę.

Najpierw diagnoza problemu.

Potem analiza potrzeb mieszkańców.

Następnie porównanie możliwych rozwiązań.

I dopiero wtedy decyzja o wydawaniu publicznych pieniędzy.

Bo samo to, że coś można zbudować, nie oznacza jeszcze, że trzeba to zbudować właśnie teraz.

Mieszkańcy mają inne problemy

W codziennym życiu mieszkańców Szczecinka problemy wyglądają często zupełnie inaczej niż na miejskich prezentacjach.

To transport.

Koszt życia.

Dostępność usług.

Stan chodników i dróg.

Bezpieczeństwo.

Problemy osób starszych.

Potrzeby dzieci i młodzieży.

Dostępność miasta dla osób, które nie mają samochodu.

To właśnie te kwestie decydują o jakości życia.

A nie liczba nowych inwestycji wpisanych do miejskiego katalogu.

Dlatego komentarz jednego z mieszkańców:

„Na papierowe bilety K.M kasy nie było ale na kolejne rondo już tak. To jakieś nieporozumienie”.

jest czymś więcej niż tylko narzekaniem na jeden bilet.

To pytanie o sposób myślenia o mieście.

Co jest ważniejsze: kolejny projekt czy rozwiązanie problemu, z którym mieszkańcy spotykają się każdego dnia?

Komunikacja jest tutaj symbolem szerszego problemu

Nieodpłatna komunikacja miejska funkcjonowała w Szczecinku od 2019 roku. Wprowadził ją burmistrz Daniel Rak.

Przez lata system działał.

Obecny burmistrz Jerzy Hardie-Douglas podczas kampanii wyborczej deklarował utrzymanie nieodpłatnej komunikacji. Ostatecznie opłaty zostały jednak wprowadzone.

Dzisiaj normalny 45-minutowy bilet kosztuje 6 złotych.

Co więcej, według przywoływanych danych liczba osób korzystających z komunikacji w lipcu spadła ponad dwukrotnie w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.

Ratusz tłumaczył decyzję sytuacją finansową i deficytem komunikacji.

I właśnie dlatego komunikacja jest dobrym przykładem szerszego problemu.

Bo jeżeli miasto mówi mieszkańcom, że na pewne rozwiązania nie ma pieniędzy, mieszkańcy zaczynają sprawdzać, na co pieniądze jednak są.

Nie musi to oznaczać, że środki z jednego zadania można bezpośrednio przeznaczyć na drugie.

Ale oznacza coś ważniejszego:

mieszkańcy mają prawo pytać o hierarchię miejskich wydatków.

Najpierw płatne autobusy, później płatne parkowanie

Do tego dochodzą zapowiedzi kolejnych opłat.

Po wprowadzeniu płatnej komunikacji pojawił się temat rozszerzenia stref płatnego parkowania.

W efekcie mieszkańcy mogą mieć poczucie, że władze miasta coraz częściej szukają pieniędzy po swojej stronie – w kieszeniach mieszkańców – jednocześnie nie rezygnując z ambitnych projektów inwestycyjnych.

Chodzi o kolejność.

Jeżeli mieszkańcom podnosi się koszty korzystania z miasta, a jednocześnie miasto przeznacza duże kwoty na przygotowanie kolejnych inwestycji, naturalnie pojawia się pytanie:

czy mieszkańcy rzeczywiście są najważniejszym punktem odniesienia przy podejmowaniu tych decyzji?

Nie chodzi o to, żeby niczego nie budować

W tej dyskusji łatwo o uproszczenie.

Krytyka kolejnego ronda nie oznacza sprzeciwu wobec bezpieczeństwa na drogach.

Pytanie o sens planetarium nie oznacza sprzeciwu wobec kultury czy edukacji.

Wątpliwości dotyczące wyciągu nie oznaczają, że mieszkańcy nie potrzebują rekreacji.

Miasto powinno inwestować.

Ale powinno również wybierać.

A wybór zawsze oznacza odpowiedź na pytanie, co jest ważniejsze.

Jeżeli mamy ograniczony budżet, nie możemy mieć wszystkiego jednocześnie.

Dlatego mieszkańcy powinni wiedzieć, dlaczego akurat te inwestycje znalazły się wysoko na liście priorytetów.

Gdzie są inwestycje w codzienne potrzeby?

Szczecinek nie potrzebuje wyłącznie spektakularnych projektów.

Potrzebuje również setek mniejszych decyzji, które nie wyglądają efektownie na konferencji prasowej, ale mają ogromne znaczenie dla codziennego życia.

Sprawnego transportu.

Dobrych chodników.

Bezpiecznych przejść.

Dostępnych usług publicznych.

Rozwiązań dla seniorów.

Przestrzeni dla dzieci.

Dobrej komunikacji między dzielnicami.

Miasta, w którym mieszkaniec bez samochodu nie czuje się obywatelem drugiej kategorii.

To właśnie takie rzeczy powinny być punktem wyjścia do rozmowy o rozwoju miasta.

Co jest więc priorytetem burmistrza?

Szczecinecki ratusz ma pomysły.

Ma kolejne koncepcje.

Ma plany inwestycyjne.

Ma projekty, które mogą wyglądać dobrze na papierze.

Ale mieszkańcy mają prawo oczekiwać czegoś więcej niż kolejnych pomysłów.

Mają prawo wiedzieć, dlaczego właśnie te pomysły są ważniejsze od innych potrzeb miasta.

Jeżeli pieniędzy jest za mało na utrzymanie nieodpłatnej komunikacji, trzeba powiedzieć wprost, dlaczego jednocześnie warto wydawać pieniądze na kolejne inwestycje.

Jeżeli budżet wymaga oszczędności, trzeba pokazać, gdzie te oszczędności faktycznie są.

Jeżeli mieszkańcy mają ponosić kolejne opłaty, powinni wiedzieć, czy dzięki temu miasto będzie mogło lepiej realizować podstawowe zadania, czy po prostu finansować kolejne projekty.

I przede wszystkim – władze powinny jasno wskazać hierarchię.

Bo miasto nie jest od tego, żeby realizować jak najwięcej inwestycji.

Miasto jest od tego, żeby dobrze odpowiadać na potrzeby swoich mieszkańców.

Dlatego dzisiaj najważniejsze pytanie nie brzmi:

„Co jeszcze można w Szczecinku zbudować?”

Brzmi:

„Czego najbardziej potrzebują mieszkańcy i dlaczego właśnie na to nie zawsze znajdują się pieniądze?”

Panie Burmistrzu, co jest dla Pana priorytetem – mieszkańcy i ich codzienne potrzeby czy kolejne inwestycje?