Beata Pszczoła-Bryńska odwołana, a następnie ponownie powołana. Ile ta decyzja może kosztować mieszkańców Szczecinka?
- Aktualności

26 sierpnia 2026 roku burmistrz Szczecinka Jerzy Hardie-Douglas wydał zarządzenie nr 154/2026 w sprawie odwołania Beaty Pszczoły-Bryńskiej ze stanowiska zastępcy burmistrza. Odwołanie nastąpiło 27 sierpnia i było związane z rozwiązaniem umowy o pracę na mocy porozumienia stron.
Na tym jednak historia się nie skończyła.
31 sierpnia Beata Pszczoła-Bryńska została ponownie powołana na stanowisko zastępcy burmistrza.
Tym samym scenariusz, o którym wcześniej pojawiały się informacje, rzeczywiście się potwierdził. Pozostaje jednak kwestia, której mieszkańcy do dziś nie znają: dlaczego właściwie doszło do odwołania, skoro kilka dni później ta sama osoba ponownie znalazła się na tym samym stanowisku?
Odwołanie i ponowne powołanie. Po co?Samo rozwiązanie umowy o pracę i ponowne zatrudnienie nie musi oznaczać naruszenia prawa. W określonych sytuacjach przepisy dotyczące świadczeń emerytalnych rzeczywiście powodują, że moment rozwiązania stosunku pracy ma znaczenie.
Z jednej strony oszczędności, z drugiej – kosztowne decyzje kadroweTa sprawa nabiera dodatkowego znaczenia, jeśli spojrzeć na nią z perspektywy zwykłego mieszkańca.
Z jednej strony mieszkańcy słyszą, że miejskie finanse wymagają rozsądnego gospodarowania pieniędzmi. Dobrym przykładem jest komunikacja miejska. Od 1 lipca w Szczecinku ponownie obowiązuje częściowa odpłatność za przejazdy. Normalny bilet kosztuje 6 zł, a posiadacze Karty Mieszkańca płacą 3 zł. Miasto nadal jednak dopłaca do funkcjonowania komunikacji – w budżecie na 2026 rok zapisano na ten cel 12,4 mln zł.
Z drugiej strony mamy decyzję kadrową, która z punktu widzenia mieszkańca wymaga wyjaśnienia.
26 sierpnia odwołano Beatę Pszczołę-Bryńską ze stanowiska zastępcy burmistrza. 31 sierpnia została ona ponownie powołana na to samo stanowisko. Potwierdzają to zarządzenia opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie o pieniądze.
Nie twierdzimy, że doszło do niezgodnego z prawem „podwójnego finansowania”. Nie znamy jeszcze wszystkich okoliczności, a ratusz nie odpowiedział na nasze pytania. Nie wiemy również, czy Beata Pszczoła-Bryńska pobiera lub będzie pobierała świadczenie emerytalne.
Ale z perspektywy mieszkańca zasadne jest pytanie: czy operacja polegająca na rozwiązaniu umowy, a następnie ponownym powołaniu na to samo stanowisko wygenerowała albo wygeneruje dodatkowe koszty dla miejskiego budżetu?
Jeżeli jednocześnie dochodziłoby do pobierania emerytury i wynagrodzenia finansowanego przez miasto, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jaki jest całkowity koszt takiego rozwiązania.
Bo mówimy o pieniądzach publicznych.
„Nie ma pieniędzy” na bezpłatną komunikację, ale są pieniądze na takie decyzje?To właśnie ten kontrast może najbardziej interesować mieszkańców.
Miasto w 2026 roku przeznacza miliony na funkcjonowanie komunikacji miejskiej, a mimo to od lipca mieszkańcy ponownie muszą płacić za przejazdy. Jednocześnie w ratuszu przeprowadzana jest operacja kadrowa, której sensu finansowego do tej pory mieszkańcom nie wyjaśniono.
Nie chodzi o to, żeby porównywać koszt jednego etatu z całym budżetem komunikacji. Chodzi o zasadę.
Jeżeli władze miasta oczekują od mieszkańców, że będą płacić za bilety, bo darmowa komunikacja jest zbyt kosztowna, mieszkańcy mają pełne prawo pytać również o każdy większy wydatek po stronie administracji samorządowej.
Tym bardziej gdy mamy do czynienia z sytuacją, w której jedna osoba najpierw traci stanowisko, a kilka dni później ponownie je obejmuje.
I dlatego nasze pytania do ratusza są bardzo konkretne:
Ile kosztuje mieszkańców zatrudnienie zastępcy burmistrza? Czy w związku z rozwiązaniem i ponownym nawiązaniem stosunku pracy powstały dodatkowe koszty? Czy Beata Pszczoła-Bryńska pobiera lub będzie pobierała emeryturę? Czy będzie jednocześnie otrzymywała wynagrodzenie z miejskiego budżetu? I jaki będzie łączny koszt takiego rozwiązania?
Na te pytania ratusz nadal nie odpowiedział.
Mieszkańcy płacą podatki. Mają więc prawo wiedzieć nie tylko, na co miasto pieniędzy nie ma, ale również na co je znajduje.
Ponad 235 tys. zł dochodu z pracy w magistracieSprawa jest szczególnie interesująca również z perspektywy pieniędzy publicznych.
W korekcie oświadczenia majątkowego z 8 lipca 2026 roku Beata Pszczoła-Bryńska wykazała 235 464,97 zł dochodu z zatrudnienia w Urzędzie Miasta Szczecinek. Wcześniejsze oświadczenie, z kwietnia 2026 roku, wskazywało 195 411,42 zł dochodu z zatrudnienia w szczecineckim magistracie.
To nie są więc kwoty, które można uznać za marginalne.
I właśnie dlatego mieszkańcy mają prawo wiedzieć, ile dokładnie kosztuje ich budżet stanowisko zastępcy burmistrza oraz jaki będzie całkowity koszt ponownego zatrudnienia Beaty Pszczoły-Bryńskiej.
Jeżeli po rozwiązaniu stosunku pracy pojawiła się możliwość pobierania emerytury, a następnie doszło do ponownego zatrudnienia na stanowisku finansowanym z miejskiego budżetu, zasadne jest pytanie o łączny koszt takiego rozwiązania dla podatników.
Nie chodzi przy tym o sugerowanie, że pobieranie emerytury i wynagrodzenia jest samo w sobie nielegalne. Chodzi o transparentność i zasadność decyzji podejmowanych za publiczne pieniądze.
Ile naprawdę zapłacą mieszkańcy?To właśnie jest kluczowe pytanie.
Mieszkańca Szczecinka nie musi interesować sama techniczna strona kadrowej decyzji. Może natomiast interesować to, ile pieniędzy z miejskiej kasy przeznaczanych jest na wynagrodzenie osoby pełniącej funkcję zastępcy burmistrza i czy w związku z sierpniowymi decyzjami powstały dodatkowe koszty.
Czy rozwiązanie umowy, a następnie ponowne powołanie miało konkretny cel związany z prawem do emerytury?
Czy obecnie Beata Pszczoła-Bryńska będzie pobierała jednocześnie świadczenie emerytalne oraz wynagrodzenie z Urzędu Miasta?
Jeżeli tak, jaki będzie łączny koszt ponoszony przez miejskiego podatnika?
To nie są pytania o prywatne finanse urzędnika. To pytania o wydatkowanie publicznych pieniędzy i sposób zarządzania miejskim urzędem.
Ratusz milczyNasza redakcja zwróciła się do Urzędu Miasta Szczecinek z konkretnymi pytaniami dotyczącymi odwołania i ponownego powołania Beaty Pszczoły-Bryńskiej.
Do chwili publikacji odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
Tymczasem ponowne powołanie zastępczyni burmistrza sprawia, że pytania te stają się jeszcze bardziej aktualne.
Bo jeżeli powodem odwołania były kwestie formalne związane z przejściem na emeryturę, mieszkańcy powinni mieć możliwość poznania tej informacji.
Jeżeli powód był zupełnie inny — również warto go wskazać.
A jeżeli była to po prostu decyzja kadrowa, pozostaje pytanie, dlaczego zdecydowano się najpierw rozwiązać umowę, a następnie po kilku dniach ponownie powołać tę samą osobę na to samo stanowisko.
Nie chodzi tylko o jedno nazwiskoW całej sprawie najważniejsza nie jest jednak sama osoba Beaty Pszczoły-Bryńskiej.
Chodzi o standard, według którego podejmowane są decyzje personalne w szczecineckim ratuszu.
Każde stanowisko finansowane z miejskiego budżetu oznacza konkretny koszt ponoszony przez mieszkańców.Dlatego przy decyzjach dotyczących wysokich wynagrodzeń zasadne jest pytanie o przejrzystość, kryteria i cel podejmowanych działań.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, kto i za ile pracuje dla miasta oraz dlaczego podejmowane są określone decyzje kadrowe.
Na odpowiedzi ratusza nadal czekamy.
Gdy je otrzymamy, opublikujemy je w całości.