Makselon o informowaniu radnych: mniej szczegółów, mniej kontrowersji?
- Aktualności
Miasto z Wizją / 30.09.2026 / Komentarze
Czy sposobem na uniknięcie trudnych pytań o publiczne pieniądze powinno być przekazywanie radnym mniej precyzyjnych informacji? Taki problem pojawił się podczas ostatniej sesji Rady Miasta Szczecinek. Wiceburmistrz Maciej Makselon, komentując spór o dodatkowe 80 tys. zł dla SAPiK-u, stwierdził, że przy „innym wskazaniu” przeznaczenia pieniędzy sprawa nie wywołałaby takich kontrowersji. Problem w tym, że radni podejmują decyzje nie tylko we własnym imieniu. Reprezentują mieszkańców, którzy również mają prawo wiedzieć, na co przeznaczane są publiczne pieniądze

Dyskusja o dodatkowych środkach dla Samorządowej Agencji Promocji i Kultury była jednym z najbardziej burzliwych punktów XXXIX sesji Rady Miasta Szczecinek. Chodziło o 80 tys. zł – 50 tys. zł związanych z II edycją Festiwalu Światła oraz 30 tys. zł na dodatkowe warsztaty podczas Gryf Jazz Festival.
Ostatecznie projekt zmian w budżecie został odrzucony. Za jego przyjęciem zagłosowało 5 radnych, przeciw było 14, a jeden radny wstrzymał się od głosu.
Nie sama kwota wzbudziła jednak największe emocje. W trakcie dyskusji radni zaczęli pytać o sposób gospodarowania pieniędzmi przez SAPiK, zawarte wcześniej umowy, terminy powstawania zobowiązań oraz o to, dlaczego dodatkowe środki miały zostać przekazane już po podjęciu części zobowiązań związanych z organizacją wydarzeń.
W przypadku Festiwalu Światła podczas obrad mowa była m.in. o umowie z firmą Aurora opiewającej na 450 tys. zł. Radnym przedstawiono także informacje dotyczące kosztów organizacji wydarzenia, obejmujących m.in. instalacje, obsługę techniczną, ochronę, promocję, noclegi czy pirotechnikę.
Im więcej szczegółów pojawiało się podczas sesji, tym więcej pytań zadawali radni.
I właśnie wtedy padły słowa wiceburmistrza Macieja Makselona, które mogą okazać się znacznie ważniejsze niż sam spór o 80 tys. zł.
„Przy odrobinie korekty ta 80 tys. złotych, przy innym jakby wskazaniu, że to jest dorzucenie do działu imprez, nie wywołałoby takich kontrowersji. Nie rozmawialibyśmy, summa summarum, już 1,5 godziny na temat tego punktu”.
To zdanie warto przeczytać uważnie.
W praktyce wniosek dotyczył konkretnych pieniędzy przeznaczanych na konkretne działania. To właśnie dzięki takiemu wskazaniu radni mogli pytać o koszty wydarzeń, zawarte umowy i sposób finansowania SAPiK-u.
Tymczasem z wypowiedzi wiceburmistrza można odczytać sugestię, że gdyby 80 tys. zł przedstawiono bardziej ogólnie jako środki „do działu imprez”, kontrowersji mogłoby nie być.
Tylko czy brak kontrowersji powinien być tutaj celem?
Radni reprezentują mieszkańców
Rada Miasta nie jest miejscem, w którym szczegółowe pytania o publiczne pieniądze powinny być traktowane jako problem, którego można uniknąć poprzez inne skonstruowanie uzasadnienia.
Radni podejmują decyzje dotyczące budżetu miasta, a więc pieniędzy mieszkańców. Informacje, które otrzymują, pozwalają im nie tylko zagłosować za lub przeciw konkretnej zmianie budżetowej, ale również wykonywać funkcję kontrolną wobec sposobu gospodarowania środkami publicznymi.
Co równie ważne, radni nie reprezentują podczas sesji samych siebie. Reprezentują mieszkańców Szczecinka.
Dlatego ograniczenie szczegółowości informacji przekazywanych Radzie oznaczałoby w praktyce również ograniczenie informacji, które za pośrednictwem swoich przedstawicieli mogą uzyskać mieszkańcy.
I tu właśnie pojawia się zasadniczy problem wynikający z wypowiedzi wiceburmistrza.
Jeżeli szczegółowe wskazanie, na co SAPiK potrzebuje dodatkowych 80 tys. zł, doprowadziło do pytań i półtoragodzinnej dyskusji, to być może nie świadczy to o źle skonstruowanym uzasadnieniu. Być może oznacza po prostu, że radni dostali informacje, które uznali za wymagające wyjaśnienia.
Alternatywą nie powinno być więc przekazanie im mniej informacji.
Gdyby napisano tylko „na imprezy”...
Różnica jest zasadnicza.
Czym innym jest informacja, że miejska instytucja potrzebuje dodatkowych pieniędzy „na organizację imprez”, a czym innym wskazanie konkretnych wydarzeń i konkretnych wydatków.
Dopiero ta druga informacja pozwala zapytać: ile wydarzenie kosztowało? Kiedy podpisano umowę? Czy w momencie jej zawierania były zabezpieczone środki? Jakie zobowiązania zostały już podjęte? Dlaczego po ich podjęciu potrzebna jest kolejna zmiana w budżecie?
To nie są pytania wynikające z nadmiernej drobiazgowości radnych. To pytania dotyczące gospodarowania publicznymi pieniędzmi.
W tym kontekście sugestia, że wpisanie 80 tys. zł bardziej ogólnie jako środków przeznaczonych na „dział imprez” pozwoliłoby uniknąć kontrowersji, wymaga wyjaśnienia.
Bo jeżeli mniej konkretna informacja oznacza mniej pytań, to trudno uznać sam brak pytań za sukces.
Problemem nie powinny być pytania
Podczas tej samej sesji pojawił się jeszcze jeden problem. Na początku dyskusji zabrakło przedstawiciela SAPiK-u, który mógłby odpowiedzieć na szczegółowe pytania radnych. Dyrektor Marcin Maziakowski przebywał na urlopie, a jego zastępca Przemysław Pasieczny pojawił się dopiero po ogłoszeniu przerwy.
Dopiero dalsza dyskusja pozwoliła radnym uzyskać kolejne informacje dotyczące finansów instytucji.
Właśnie dlatego słowa Makselona nabierają szerszego znaczenia. Nie chodzi już wyłącznie o techniczny sposób skonstruowania jednej zmiany budżetowej. Chodzi o odpowiedź na znacznie ważniejsze pytanie: *jaki standard informowania Rady Miasta o wydawaniu publicznych pieniędzy powinien obowiązywać w Szczecinku?*
Można oczywiście przyjąć łagodniejszą interpretację wypowiedzi wiceburmistrza – że chodziło mu wyłącznie o czytelniejsze i bardziej poprawne technicznie przygotowanie dokumentów.
Jednak użyte przez niego sformułowanie o tym, że przy „innym wskazaniu” nie byłoby takich kontrowersji i półtoragodzinnej dyskusji, pozwala postawić pytanie, czy rozwiązaniem problemu miałoby być przedstawianie podobnych wydatków w sposób bardziej ogólny.
A to byłby niebezpieczny standard.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć nie tylko, że miejska instytucja otrzymuje kolejne pieniądze „na imprezy”. Mają prawo wiedzieć, o jakie wydarzenia chodzi, jakie są ich koszty i dlaczego konieczne jest zwiększanie finansowania.
Radni mają natomiast prawo te informacje otrzymywać i obowiązek zadawać pytania, kiedy pojawiają się wątpliwości.
Ostatecznie dodatkowych 80 tys. zł dla SAPiK-u Rada Miasta nie przyznała.
Po tej sesji pozostaje jednak pytanie wykraczające daleko poza jedną zmianę w budżecie: *czy sposobem na uniknięcie kontrowersji ma być lepsze wyjaśnianie radnym, na co wydawane są publiczne pieniądze, czy mniej szczegółowe informowanie ich o tym, na co właściwie głosują?*
Bo w samorządzie mniej informacji dla radnych oznacza również mniej informacji dla mieszkańców, których ci radni reprezentują.